Prawo

POZYTYWIZM PRAWNICZY A PRAWO

Czy pozytywizm prawniczy powinien odejść na śmietnik historii?

Andrzej Zaleski

 

Profesor Marcin Matczak w artykule zamieszczonym w „Tygodniku Powszechnym” (nr 16 z 15.04.2018 r.) przedstawił trzy powody, dlaczego zaatakowane przez Prawo i Sprawiedliwość państwo prawa nie zostało obronione. Jak pisze profesor, jeden z nich jest związany z charakterem polskiej kultury prawnej, w szczególności z jej formalizmem (pozytywizmem). Kultura ta uznaje za legalne działania władzy, jeśli są one zgodne z literą prawa, nawet jeśli demolują jego ducha.

Kwestia bezwzględnego, pozytywistycznego obowiązywania litery prawa stała się przedmiotem rozmyślań filozofów w Niemczech w związku z działaniami III Rzeszy. Jak pisze Gustav Radbruch w Dodatku 2 do „Filozofii Prawa”, „dla żołnierza rozkaz znaczy rozkaz. Prawnik zaś powiada, prawo znaczy prawo. Wojskowy obowiązek posłuszeństwa ustaje, gdy tylko okaże się, że rozkaz wydano w zamiarach przestępczych lub z nadużyciem prawa. Natomiast prawnik nie zna żadnych wyjątków. Prawo stanowione obowiązuje, ponieważ jest prawem. Takie właśnie rozumienie prawa, zwane pozytywistycznym, przyczyniło się do tego, że zarówno prawnicy, jak zwykły lud, stali się całkowicie bezbronni wobec praw stanowionych samowolnie, praw nieludzkich i zbrodniczych”.*

Wskazane wyżej teksty – zarówno profesora Marcina Matczaka jak Gustava Radbrucha – zmuszają nas do zastanowienia się, co to jest prawo? Czy prawem są wyłącznie przepisy zawarte w obowiązujących ustawach, jak twierdzą przedstawiciele pozytywizmu prawniczego? Czy też prawem są normy zawarte nie tylko w przepisach ale także w klauzulach generalnych oraz wynikające z przyjętego systemu wartości?

W świetle przedstawionych wyżej poglądów można stwierdzić, że dla nas prawem, poza normami zawartymi w obowiązujących ustawach, powinny być normy prawne, które – chociaż nie skodyfikowane – wynikają z europejskiego, łacińskiego kręgu kulturowego, którego integralną częścią staliśmy się tysiąc lat temu.Wywodzą się one z tradycji prawnej starożytnego Rzymu oraz z przesłania chrześcijańskiego dopełnionego przez europejskich myślicieli.

Bez względu na to, czy uznamy, że przesłanie chrześcijańskie pochodzi od Boga, czy od człowieka, ono – w postaci ewangelii i listów apostolskich – istnieje i jest podstawą nowoczesnego rozumienia prawa. Z niego wynika system wartości, na którym nasze prawo jest oparte. Podstawową cechą tak rozumianego prawa jest sprawiedliwość. Jego celem jest osoba ludzka, jej dobro, godność, prawa.

Prawo, które jest sprzeczne z naszym, europejskim systemem wartości, nie można uznać w naszym rozumieniu za prawo. Jest ono bezprawiem.

Ufam, że polscy prawnicy nie sprzeniewierzą się europejskiemu, łacińskiemu systemowi wartości i rozumieniu prawa. Że będą zgodnie z nim interpretować obowiązujące ustawy
i przepisy. Że nie podzielą poglądów, według których prawem jest tylko to, co jest zapisane w ustawach wyrażających wolę partii rządzącej. Że stosując prawo będą mieli na uwadze słowa, jakie wypowiedział w orędziu bożonarodzeniowym w roku 1942 przyszły papież Pius XII: „Do wątpliwych, szkodliwych społecznie i prowadzących do rozłamu doktryn prawnych należy pozytywizm prawniczy, który prawom stanowionym wyłącznie przez ludzi przypisuje zwodniczy majestat i otwiera drogę do zgubnego oderwania prawa od etyki”.*

Wymiar sprawiedliwości to jesteśmy my, prawnicy stosujący prawo. Stosując prawo, musimy odrzucić nadmierny formalizm czy też pozytywistyczny sposób myślenia.


*1. Gustav Radbruch. Filozofia Prawa. Wydawnictwo PWN. W-wa 2012. Str. 241

*2. Gustav Radbruch Filozofia Prawa. Str. 236.

 „Nasze Czasopismo” nr 6/2018