Prawo

NASZE PRAWA DO DANYCH OSOBOWYCH – NIERÓWNA WALKA

Brak kontroli nad naszymi danymi w kościelnych bazach danych jest niezgodny z prawem krajowym, unijnym i umowami międzynarodowymi. Odmawianie prawa do nienależenia do Kościoła Katolickiego skutkuje oderwanymi od rzeczywistości statystykami wiernych, powielanymi przez Główny Urząd Statystyczny.

Rafał Maszkowski

 

Od kilku lat działam w ramach grupy Świecka Polska, która zajmuje się prawem do kontroli nad naszymi danymi osobowymi przetwarzanymi przez kościoły. Historia obecnych uregulowań prawnych tej kwestii w Polsce zaczyna się od dyrektywy unijnej z 1995 r.

W związku z planowanym wstąpieniem do Unii Europejskiej w 1996 r. powstał projekt ustawy o ochronie danych osobowych (uodo). Komisja sejmowa długo dyskutowała, czy ograniczyć uprawnienia Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO) w stosunku do kościołów. ostatecznie zdecydowała się tego nie robić. Jednak między posiedzeniem komisji a drugim czytaniem ograniczenie pojawiło się tekście projektu (w druku 2462 podpisanym przez posłów Andrzeja Wiśniewskiego, Aleksandra Bentkowskiego, Marka Lewandowskiego i Jerzego Ciemniewskiego). Polegało na dopisaniu „i 3” do ówczesnego artykułu 44 ustęp 2 (obecnie art. 43 ust. 2), co oznaczało, że GIODO wobec kościelnych zbiorów danych będzie miał kompetencje ograniczone równie mocno jak w stosunku do zbiorów… służb specjalnych. Ustawa została uchwalona w sfałszowanej wersji i obowiązuje od 1997 r. UE nie została powiadomiona o odstępstwie od dyrektywy. Różne organy władzy zostały powiadomione o fałszerstwie kilka lat temu. Na pismo do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny otrzymaliśmy odpowiedź, że nic nie da się zrobić.

Warunki uprzywilejowania

Potajemnie dopisany przywilej ma jednak ograniczenia. Jedno z nich wymaga, żeby bazy, którymi nie wolno zajmować się GIODO, dotyczyły członków Kościoła. W związku z tym wysiłki osób próbujących aktualizować dane osobowe w kościelnych zbiorach początkowo koncentrowały się na prawie do wystąpienia z organizacji religijnej. Żądania aktualizacji dotyczyły zwykle dopisania informacji, że właściciel danych wystąpił z Kościoła Katolickiego (co nie jest prawidłowym sformułowaniem). Szczytowym osiągnięciem tej walki było stwierdzenie przez Naczelny Sąd Administracyjny, że ustalanie członkostwa w kościele powinno się odbywać zgodnie z zasadami prawa powszechnego (a nie kościelnego).

Niektóre żądania aktualizacji danych zostały spełnione przez proboszczów. Inne wymagały interwencji GIODO, realizowanej czasem dopiero po wygranym procesie sądowym (13 spraw wygranych w NSA). Na etapie sądowym jesteśmy zmuszeni przeprowadzać kosztowne i przedłużające kilkuletnie postępowania o kolejne półtora do ponad dwóch lat kasacje w NSA, bo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, właściwy dla skarg na GIODO, z reguły orzeka na korzyść Kościoła.

W 2016 r. NSA zmienił jednak linię orzeczniczą i obecnie GIODO, powołując się na tę nową linię, z własnej inicjatywy zmienia decyzje na niekorzyść obywateli, mimo że część decyzji nakazujących aktualizację danych weszła już w stadium egzekucji.

Osobna kwestia to sprawdzenie, czy dane zostały faktycznie zaktualizowane oraz ewentualne żądania usunięcia danych z baz komputerowych (nie żądamy usuwania danych z ksiąg chrztu, tylko ich uzupełniania, zresztą nie pozwala na to ustawa o archiwach).

Sakrament apostazji a prawo krajowe

Równocześnie Kościół Katolicki otworzył iluzoryczną furtkę apostazji. Początkowo nie była sformalizowana, a wymyślone w 2008 r. przepisy wprowadzono w bardzo nielicznych diecezjach. Brak przejścia procedury kościelnej był zawsze wymówką dla WSA w Warszawie (bo uważa skarżących za członków KK), ale odrzuca on również skargi osób, które tę procedurę przeszły.

Od 2016 r. we wszystkich diecezjach w Polsce obowiązuje zatwierdzona przez papieża nowa procedura, zgodnie z którą z Kościoła nie można wystąpić. Osoba zgłaszająca taką grzeszną chęć zostaje pozbawiona niektórych praw, np. do bycia rodzicem chrzestnym, a zgłoszenie można wpisać w księdze chrztów.

Jednak jest jeszcze prawo naszego państwa. Zgodnie z uodo, warunkiem immunitetu kościoła od ingerencji GIODO jest „uregulowana sytuacja prawna”. To określenie w przyjętej praktyce prawnej odróżnia 15 organizacji religijnych, które wynegocjowały z władzami odrębne ustawy regulujące ich działalność, od 165 innych organizacji religijnych zarejestrowanych na podstawie ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania.

Ustawa o ochronie danych wymaga jednak również, aby bazy danych zwolnione z ingerencji GIODO były bazami członków. Tymczasem Kościół Katolicki, Cerkiew Prawosławna i kilka innych organizacji religijnych w swoich odrębnych ustawach otrzymały dodatkowy przywilej: nie mają formalnego członkostwa.

Skoro więc Kościół katolicki nie ma członków, co przyznają nawet kościelni prawnicy, to nie jest zwolniony z kontroli GIODO, fałszerstwo ustawy okazało się nieudolne. W ostatnich latach nasze wnioski o aktualizację danych zawierają więc wyrażającą lepiej stan prawny formułę „nie należy do Kościoła” – bo nigdy do niego nie wstąpił(a).

Konsekwencje praktyczne

Prawo tak naprawdę zaczyna istnieć kiedy zostaje zastosowane. W praktyce sądy administracyjne dokonują nadinterpretacji konkordatu, który w magiczny sposób ma załatwiać kwestię członkostwa w KK, nawet w przypadku osób, które urodziły się przed jego zatwierdzeniem. Tymczasem konkordat nic nie mówi o członkostwie, a w szczególności nie twierdzi, że chrzest ustanawia relację prawną obywatela z Kościołem.

Sądy stosują też wykładnię prawa niezgodną z dyrektywą unijną, która nie przewiduje przywilejów dla kościołów, nie stosują przepisów konstytucji (prawo do samookreślenia) oraz ignorują Europejską Konwencję Praw Człowieka: prawo do poszanowania życia prywatnego, prawo do wolności wyznania, zakaz dyskryminacji i zakaz wyłączania ochrony tych praw. W wielu przypadkach nawet nie odpowiadają na zarzuty skargi, co jest z kolei pogwałceniem prawa do rzetelnego procesu sądowego.

Praktyka prawna zakazująca stwierdzenia braku przynależności do Kościoła Katolickiego wpływa na utrzymywanie statystycznej fikcji katolickiej większości, co ma z kolei wpływ na politykę i prawo.

Czas działania obecnej ustawy się kończy, w ramach zmagań sądowych dojdzie jeszcze do epizodu w Strasburgu. Chciałbym mieć nadzieję, że restart z nową dyrektywą – Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) spowoduje, że sądy zaczną respektować nasze prawa, ale jestem pesymistą. Można się obawiać, że pod rządami nowej regulacji Kościół będzie chciał zalegalizować swoją uprzywilejowaną pozycję. Będziemy nadal starać się o prawo do kontroli nad swoimi danymi, do ich aktualizacji, sprawdzania oraz usuwania (w przypadkach przez prawo dozwolonych).

http://swieckapolska.pl/ – tam można przeczytać więcej o zasygnalizowanych wyżej tematach


 „Nasze Czasopismo” nr 6/2018
fot. pixabay.com