Ekonomia

EURO 2.0. NIE TYLKO EKONOMIA!

W strefie euro już wkrótce będą zapadały kluczowe decyzje w sprawach całej Unii Europejskiej. Dlatego w Polsce trzeba szybko dokonać bilansu korzyści i kosztów przyjęcia europejskiej waluty.

Bartłomiej E. Nowak

 

Członkostwo Polski w strefie euro jest prawnym zobowiązaniem, wynikającym z Traktatu Akcesyjnego RP do Unii Europejskiej. Zatem jedyne pytanie powinno brzmieć: „kiedy”, a nie „czy”. Tymczasem rządzące Prawo i Sprawiedliwość jest w najlepszym razie sceptyczne wobec strefy euro, podobnie jak szeroka opinia publiczna. W dodatku od 2003 r. rzeczywistość mocno się skomplikowała. Nie można porównywać ówczesnej Unii Gospodarczej i Walutowej (UGiW), ze strefą euro 2.0. Bilansu korzyści i kosztów przystąpienia do strefy euro trzeba dokonać na nowo.
W Polsce tymczasem nie istnieje żadne kompleksowe opracowanie dotyczące członkostwa naszego kraju w nowej strefie euro 2.0. Ta swoista luka w debacie powoli się jednak zamyka. Niedawno grupa naukowców koordynowana przez prof. Witolda Orłowskiego (miałem przyjemność być jej członkiem) wydała kompleksowy raport pt. „Co dalej
z Euro? Trzy scenariusze dla Polski”.

Dziennik „Rzeczpospolita” opublikował też serię artykułów ekspertów i postaci życia publicznego, na ogół zachęcających do szybkiego kursu na strefę euro. Nowoczesna zorganizowała dużą debatę w Sejmie, a także serię mniejszych spotkań. Platforma Obywatelska oraz SLD również publicznie wspierają przystąpienie do euro.

Następuje widoczna zmiana tonu dyskusji. Kluczowy okazuje się wymiar polityczny strefy euro, który wymaga dokładnego zdefiniowania. To właśnie on jest jednym z punktów odróżniających dawną UGiW od euro 2.0.

Kryzys wymusił zmiany

Przełomowym momentem dla strefy euro był światowy kryzys finansowy, który swoje źródła miał w USA, ale w 2010 r. z ogromną siłą ujawnił się w Unii Europejskiej. Na powierzchnię wyszły wtedy błędy konstrukcyjne strefy euro, z których od dawna zdawano sobie sprawę. Od tego czasu przeszła ona niemal rewolucję zarówno pod względem gospodarczym, jak i instytucjonalno-politycznym.

Dzisiaj jest to już obszar umiarkowanego wzrostu gospodarczego, włącznie z państwami, które kryzys dotknął najbardziej. Wszystkie one zakończyły korzystanie z programów pomocowych międzynarodowych instytucji finansowych. Wyjątkiem jest Grecja, która powinna zakończyć swój program w lipcu. Zadłużenie jeszcze długo będzie spłacała, ale ma nadwyżkę na rachunku bieżącym.

Kryzys wymusił całkowitą przebudowę strefy euro pod względem instytucjonalnym, która dokonała się bez zmiany traktatów UE, na mocy porozumień międzyrządowych. UGiW otoczyła się siecią nowych instytucji – są to Unia Bankowa, Europejski Mechanizm Stabilizacji, Unia Rynków Kapitałowych (w drodze) i Unia Standardów Socjalnych (w przyszłości). Dzisiaj strefa euro to kompleksowy i zaawansowany projekt integracyjny, największy od czasu powstania wspólnego rynku UE. Dlatego decyzja Polski o uczestnictwie w nim ma wymiar nie tylko gospodarczy, ale przede wszystkim polityczny.

Kierunki są wyznaczone

Tzw. Raport Pięciu Prezydentów wyznaczył kierunki reformy strefy euro. Sygnowany przez szefów wszystkich najważniejszych instytucji UE, określił cztery filary reformy: unię gospodarczą, finansową, fiskalną oraz polityczną. Ta ostatnia została określona jako demokratyczna odpowiedzialność i legitymacja do działania. Raport podkreśla potrzebę coraz większego uwspólnotowiania decyzji i współdzielenia suwerenności, włączając w to wspólne podejmowanie decyzji co do części budżetów narodowych i krajowych polityk gospodarczych. Wspomina też o budżecie strefy euro i zwiększonej roli Parlamentu Europejskiego. Za datę graniczną reform przyjęto rok 2025. Raport Komisji Europejskiej na temat pogłębiania UGiW wyznacza cztery główne zasady, jakie powinny rządzić pogłębianiem strefy euro:

a) miejsca pracy, wzrost gospodarczy, sprawiedliwość społeczna, konwergencja gospodarcza i stabilność finansowa

b) odpowiedzialność i solidarność, współdzielenie i rozkładanie ryzyka oraz jego redukcja

c) proces otwarty dla wszystkich państw członkowskich UE;

d) przejrzysty, demokratyczny i odpowiedzialny proces decyzyjny.

W kolejnych dokumentach konsekwentnie przedstawiano też pomysł utworzenia Europejskiego Funduszu Walutowego (na bazie Europejskiego Mechanizmu Stabilności), oraz powołania Europejskiego Ministra Finansów, który byłby wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej i szefem Eurogrupy. W każdym z dokumentów podkreślono także, że docelowo euro jest walutą całej UE.

Nawet jeśli te nazwy są trochę na wyrost, różnice gospodarcze między Północą i Południem UE znaczące, a różnice poglądów między głównymi graczami wyraźne, to i tak trzeba stwierdzić, że myślenie o reformach strefy euro charakteryzuje kompleksowość i względna zgoda co do tego, w jakim kierunku należy zmierzać. Podstawowe dylematy nie dotyczą więc kierunku i potrzeby reform, a ich tempa i zakresu.

Polska poza strefą straci

W Polsce niektórzy uznali, że skoro w projekcie nowej wieloletniej perspektywy finansowej UE nie ma osobnego budżetu strefy euro, to można odetchnąć z ulgą. To byłby zdecydowany krok w kierunku instytucjonalizacji „Europy wielu prędkości”. Tyle, że nie jest to do końca prawda. Projekt Komisji Europejskiej zawiera bowiem instrumenty, które dotyczą zreformowanej strefy euro, choć formalnie nie są zamknięte na państwa spoza niej. Pierwszy to Program Wsparcia Reform (25 mld euro) oferujący finansowe i techniczne wsparcie dla państw, które podejmują reformy strukturalne. W jego ramach stworzony będzie tzw. instrument konwergencji, który ma pomóc państwom chcącym dołączyć do strefy euro.

Ma też powstać Europejski Fundusz Stabilności Inwestycyjnej (30 mld euro) mający przeciwdziałać szokom asymetrycznym w państwach strefy euro.

Brak członkostwa w strefie euro będzie zatem coraz mniej korzystny zarówno pod względem gospodarczym, jak i politycznym. To strefa euro stanie się centrum podejmowania decyzji, a kluczowe środki z czasem skoncentrują się na tym obszarze.

Co ważne, Brexit zupełnie zmienia geografię UE – Po wyjściu Wlk. Brytanii 85 proc. PKB Unii będzie skoncentrowane w strefie euro, a Wlk. Brytania nie będzie już bronić praw państw spoza strefy. Mimo że do unii politycznej jeszcze daleko, strefa euro już stała się projektem o zaawansowanym wymiarze politycznym ze względu na rozbudowane instytucje, które ją otaczają i współdziałają ze sobą.

Poza nominalnymi kryteriami z Maastricht, które Polska na razie spełnia (z wyjątkiem uczestnictwa w systemie ERM II) musimy dokonać zmiany konstytucji (ze względu m.in. na wymóg konwergencji prawnej). Bez minimalnego konsensusu elit politycznych to się nie uda. Dlatego szeroka debata, jaką proponuje Nowoczesna, połączona
z kampanią informacyjną uderzającą w mity nt. członkostwa w strefie euro (np. wzrost cen czy korzyści z posiadania samodzielnej waluty) to dopiero początek trudnej drogi.

Bartłomiej Nowak – doktor nauk ekonomicznych, politolog, obecnie stypendysta European University Institute we Florencji, sekretarz ds. polityki zagranicznej w Nowoczesnej.


 „Nasze Czasopismo” nr 6/2018
fot. Łukasz Kamiński