Społeczeństwo

PRZEPROSIĆ TYCH, KTÓRYM NIE POZWALAMY GODNIE ŻYĆ

Sytuacja osób z niepełnosprawnościami w Polsce nie zmienia się od lat. Owszem, pewne rozwiązania są powoli wypracowywane, ale w obliczu zachodzących zmian i postępu, chociażby w budownictwie i technologii, z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że niepełnosprawni stoją w miejscu.

Kornelia Wróblewska, posłanka na Sejm VIII kadencji

 

Obecny protest rodziców osób z niepełnosprawnościami w Sejmie nie jest potrzebą chwili. Nie jest też roszczeniowym, niczym nieuzasadnionym żądaniem. Te rodziny nie znalazły się w trudnej sytuacji z wyboru czy własnych zaniechań. Po prostu tak się stało. Urodziło się dziecko z wadami, które wymaga szczególnej opieki i poświęcenia. U niektórych z tych dzieci niepełnosprawność jest wynikiem nieprawidłowości okołoporodowych, u innych pojawiła się w pewnym momencie życia.

Ale nie to jest największym problemem. Prawdziwy koszmar zaczyna się nie wraz z niepełnosprawnością, tylko w zderzeniu z rzeczywistością, która – co jest nie do wyobrażenia w XXI wieku – nadal jest nieprzygotowana do włączania tych osób w życie społeczne na równych prawach.

Te same postulaty

Protestujący wielokrotnie podkreślali, że protest nie rozpoczął się 18 kwietnia 2018 roku, lecz jest kontynuacją protestu z roku 2014. Wtedy rządziła inna partia, ale postulaty protestujących ciągle są te same – chcą godnie żyć. W 2014 r. wywalczyli świadczenie pielęgnacyjne dla opiekunów, dziś walczą o świadczenia dla swoich dzieci. Nie żądają wiele. Zgłosili trzy postulaty, które łącznie miałyby zagwarantować tzw. minimum socjalne, które w Polsce wynosi obecnie 1300 zł. Warto jednak zauważyć, że jest to kwota wyliczona na osobę zdrową. Nie określono dotychczas, jaki jest minimalny koszt funkcjonowania osoby z niepełnosprawnością.

Przypomnijmy postulaty:

1. Zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. I ten postulat jako jedyny rząd spełnił. Wcześniej podobne projekty złożyły kluby Nowoczesna i Kukiz’15. Ten pierwszy – idący znacznie dalej, bo zakładający ubruttowienie renty socjalnej, czyli nieodprowadzanie od niej podatku dochodowego – nie trafił pod obrady ostatniej sesji Sejmu. Projekt Kukiz’15 przegrał z tożsamym projektem rządowym.

2. Podniesienie do 300 zł zasiłku pielęgnacyjnego, który od 12 lat jest niezmieniany i wynosi 153 zł. Dziś już nawet nie mówi się o tym postulacie. Może dlatego, że przyznany jest większej grupie osób, co w efekcie powoduje większe obciążenie budżetu. Skupiono się na trzecim.

3. Przyznanie rencistom socjalnym dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł. Protestujący w toku toczących się negocjacji z rządem zaproponowali dotychczas trzy kompromisowe rozwiązania, które rozkładają w czasie dochodzenie do wspomnianej kwoty. Niestety nie ma porozumienia w tej kwestii.

Dziurawe prawo

A jak wygląda nasze prawo? Jest podziurawione i łatane nieudolnie każdego roku przez nowe władze. Wszystko oczywiście zależy od możliwości budżetowych i opłacalności inwestowania
w tę grupę wyborców. To strajki są kołem napędowym wszelkich zmian. Warto przypomnieć, że Polska podpisała w 2007 r. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, w której wyraźnie napisano, że „dyskryminacja wobec jakiejkolwiek osoby ze względu na jej niepełnosprawności jest wykroczeniem przeciwko godności i wartości człowieka”. Konwencja odnosi się również do konieczności poprawy sytuacji osób z niepełnosprawnościami uwzględniając ich trudne warunki życia, ubóstwo i potrzebę samodzielności, co kłóci się bardzo mocno z obecnymi działaniami polskiego rządu.

Latami trwają prace nad orzecznictwem, a całkiem nieźle zapowiadające się programy „Za życiem” i „Dostępność+”, mają tę zasadniczą wadę , że są na papierze i nie widać możliwości szybkiego wprowadzenia ich w życie. Potworny bałagan w świadczeniach rodzinnych, źle ustawione progi dochodowe w świadczeniach dla niepełnosprawnych, niezgodne z konstytucją zróżnicowanie świadczeń dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, do czego odniósł się Trybunał Konstytucyjny w październiku 2014 r., czy chociażby ostatnia rządowa ustawa o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności pokazują, że w Polsce nie ma systemu wsparcia i pomocy, który byłby oparty na bezpłatnych i gwarantowanych usługach opiekuńczych i rehabilitacyjnych.

Tego jednak nie da się zrobić w państwie, w którym brakuje, lekarzy, rehabilitantów, asystentów osób niepełnosprawnych, wyspecjalizowanych pedagogów i nauczycieli. I niestety szybko się to nie zmieni, gdyż minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w rozmowie ze mną przyznała, że chociaż chciała, to już wie, że systemu nie zreformuje.

Nowoczesna w 2016 r. złożyła – przygotowany przeze mnie – projekt ustawy, realizujący m.in. wykonanie wspomnianego wyroku TK oraz dwa postulaty protestujących – zasiłek pielęgnacyjny i dodatek rehabilitacyjny. Projekt – po dwóch latach w zamrażarce sejmowej – w lutym trafił do podkomisji stałej ds. osób niepełnosprawnych, a pod obrady dopiero po rozpoczętym proteście. Jej los jest przesądzony, a szkoda – rząd miałby gotowe rozwiązania nie tylko na protest, ale również na inne problemy, które ciągną się jeszcze z poprzedniej kadencji, psując mocno wizerunek.

Potrzeba empatii

Chciałabym jeszcze odpowiedzieć na zarzuty pojawiające się pod adresem rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie, w tym słowa posła Jacka Żalka. Powiedział: „Po tym, jak zachowują się opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można dać im tej gotówki. Bo jeżeli jako żywe tarcze traktują swoje dzieci, to cóż dopiero dzieje się w domu, a mogą zdarzyć się niestety zwyrodniali rodzice. Dzieci te czasami nie mają głosu.”

To właśnie przeciwko posłowi Porozumienia adwokat Jarosław Kaczyński – w ramach Pomocy Prawnej Nowoczesnej – wystąpił z prywatnym aktem oskarżenia w imieniu protestujących.

Gdyby nie miłość tych rodziców do swoich niepełnosprawnych dzieci, nie byłoby tego strajku, nie byłoby wydzierania – wszystkim rządom po kolei – kawałek po kawałku należnej uwagi, fragmentarycznych świadczeń, rozgłosu wśród opinii publicznej i rozwiązań legislacyjnych ukierunkowanych na potrzeby żyjących wśród nas osób z niepełnosprawnościami. Te dzieci, które są w Sejmie, mają ogromne szczęście, że posiadają tak troskliwych i zdeterminowanych rodziców. Mają szczęście, że ktoś przy nich jest każdego dnia i nie poddaje się w walce, choć bywa ona brutalna i poniżająca. Mają szczęście, że ich rodzice żyją, bo wielu niepełnosprawnych w podobnym stanie zdrowia zostało osieroconych i skazanych na Domy Pomocy Społecznej, w których nie ma troski, miłości, ciepła i indywidualnego podejścia.

I na koniec warte zastanowienia słowa s. Małgorzaty Chmielewskiej, polskiej Matki Teresy: „To dla nas wszystkich, dla całego społeczeństwa, powinien być potworny wyrzut sumienia – zepchnęliśmy ludzi najsłabszych na margines, dając im michę i to bardzo skromną. Powinniśmy na kolanach przepraszać tych, którym nie pozwalamy godnie żyć.”


 „Nasze Czasopismo” nr 6/2018
fot. Piotr Olczak