Felieton

UWAŻAJCIE NA SZCZURA W POTRZASKU

Po dwóch latach pewności siebie uzasadnionej jedynie posiadaniem pełnej władzy, politycy do tej pory teflonowi zaczęli się potykać o własne sznurowadła. Boisko przestało dla nich grać i król okazał się nagi.

Mateusz Kijowski

 

Kiedy w listopadzie 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość przygotowywało się do przejmowania władzy, symbolem sukcesu tej partii mógł być przepełniony pewnością siebie uśmiech prezesa w czasie debaty nad ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. Ta pewność siebie często przeradzała się w butę i arogancję. Każdy ma w tej sprawie inne wspomnienia. Ja miałem na przykład możliwość (bo trudno to nazwać przyjemnością) wysłuchania na żywo wystąpienia pani Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim 19 stycznia 2016 r. Pamiętamy też, jak Witold Waszczykowski wystąpił do Komisji Weneckiej, by wypowiedziała się na temat regulacji dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. No przecież nie po to, żeby uzyskać krytyczną opinię.

Nikt nie może mieć wątpliwości, że na początku kadencji politycy PiS, mimo że chyba nie spodziewali się tak wyrazistego zwycięstwa, byli pewni siebie. Wiedzieli, że mogą wszystko. Wystarczy nie kraść, a starczy na wszystko. Damy tym, damy innym, damy wszystkim, których chcemy pozyskać. A krnąbrnym i niezależnym pokażemy, gdzie jest ich miejsce.

I nagle coś się zmieniło. Ostatni akcent tej przemożnej pewności siebie zobaczyliśmy, kiedy – podobno na polecenie prezesa – Beata Szydło pokazała pazurki. Wszystko, co wydarzyło się później, po prostu się państwu z PiS-u należało. Bo po dwóch latach pewności siebie, uzasadnionej jedynie posiadaniem pełnej i udzielnej władzy, karma zaczęła wracać. Nogi zaczęły się plątać i politycy do tej pory teflonowi zaczęli się potykać o własne sznurowadła. Boisko przestało dla nich grać i król okazał się nagi.

Można by oczywiście ucieszyć się, że niszczyciele praworządności, gwałciciele Konstytucji i oprawcy demokracji stracili rytm, zmylili krok i ich równy marsz zastąpiło zabawne dreptanie w miejscu. Można odczuwać satysfakcję, kiedy się widzi, jak pewien poseł – niech jego imię będzie zapomniane na zawsze – najpierw obraża protestujących w Sejmie niepełnosprawnych, następnego dnia pytany przez dziennikarzy mówi, że podtrzymuje wszystko, a kolejnego przychodzi przepraszać protestujących, mówiąc jednak, że jego wypowiedzi zmanipulowano. Szamotanina. Przypomina muchę w sieci pająka. Już widać, że zbliża się koniec, ale jeszcze bzyczy, jeszcze próbuje machać skrzydełkami i przebiera nogami.

Albo zatrzymanie i oskarżenie o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz oszustwa podatkowe na ogromną skalę byłego wiceministra sprawiedliwości, współpracownika dzisiejszego wicepremiera oraz doradcy prezydenta. Zarzuty i zatrzymania przedstawicieli opozycji nie dziwią. Podobnie, jak w latach 2005-2007, tak i dzisiaj państwo jest wykorzystywane do zwalczania politycznych konkurentów. Ale te same zabawy wewnątrz obozu władzy? Czyżby zaczynała się walka frakcyjna?

Uważajmy! Zwierzę zapędzone w pułapkę bardziej odczuwa zagrożenie niż obserwator z boku. A nawet bardziej niż myśliwy, który szykuje się na zdobycz. Obserwator widzi spektakl. Myśliwy cieszy się na kolejną zdobycz. Ofiara walczy o życie!

Kto walczy o życie, jest gotowy na wszystko. A jeżeli ma do dyspozycji cały aparat państwa, administrację, wojsko, policję, służby specjalne, prokuraturę i do tego ogromne pieniądze z budżetu oraz państwowych gigantów gospodarczych – nie warto zbyt wcześnie ogłaszać wygranej.

Dlatego dzisiaj, kiedy władza gubi krok i zagłębia się w wewnętrznych konfliktach, musimy być szczególnie ostrożni. W obliczu przegranej dyktatura staje się znacznie groźniejsza, niż kiedy tryumfalnie kroczy do przodu. Zgodnie z zasadą Pareto – 20 proc. wysiłku daje 80proc. efektu. Być może jesteśmy blisko zwycięstwa, ale to nie znaczy, że możemy spocząć na laurach.


 „Nasze Czasopismo” nr 6/2018
fot. pixabay.com