Społeczeństwo

BOHATEROWIE KAŻDEGO DNIA POTRZEBNI OD ZARAZ!

Philip G. Zimbardo

Amerykański psycholog, od 1968 r. profesor na Uniwersytecie Stanford, obecnie emerytowany. Autor Stanfordzkiego Eksperymentu
Więziennego. Prowadzi wykłady na całym świecie oraz propaguje non profit swój Projekt Bohaterskiej Wyobraźni (www.heroicimagination.org). Jego obecne badania skupiają się na psychologii bohaterstwa. Zadaje pytanie: Co skłania ludzi do czynienia zła, podczas gdy inni postępują bohatersko, pomagając tym, którzy są w potrzebie? Zanim zaczął rozwijać projekt związany z bohaterstwem, był prezesem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz zaprojektował i prowadził serię 26 odcinków programu „Odkrywając psychologię”. Opublikował ponad 50 książek, 400 naukowych i popularnonaukowych artykułów oraz publikacji, m.in. „Nieśmiałość”, „Efekt Lucyfera”, „Siła czasu”, „Paradoks czasu”, a ostatnio „Gdzie ci mężczyźni?”.

 

Z prof. Philipem G. Zimbardo rozmawia Maciej Milczanowski

 

Po raz pierwszy spotkaliśmy się w San Francisco w Pana mieszkaniu 2 lata temu. Bardzo dużo Pan podróżuje, dzięki czemu porównuje Pan zmiany zachodzące w różnych państwach, społeczeństwach. Czy świat zachodni (włączając w to tzw. Nową Europę jak Bush junior nazwał w 2003 roku kraje Europy środkowej) bardzo zmienił się przez te 2 lata?

W Europie i Ameryce zachodzą wielkie przemiany. Nie zmierzają obecnie w dobrym kierunku i z pewnością stanowią wyzwanie dla demokracji. Obserwujemy wzrost prawicowych rządów totalitarnych, wzmacniających poczucie nacjonalizmu, etnocentryzmu. Społeczeństwa doświadczają wzrostu zagrożeń dla ich tożsamości zbiorowej. Jednocześnie przywódcy wielu państw wyolbrzymiają postrzeganie niebezpieczeństwa, jakie stwarzają „obcy”, mający jakoby dokonywać inwazji. Widać to było najwyraźniej w ubiegłym roku, gdy rząd Orbana na Węgrzech, szerzył poczucie zagrożenia wśród własnych obywateli rzekomą inwazją imigrantów z Afryki i innych regionów. Innym nowym zjawiskiem w Europie jest tzw. „rozdrobnienie globalizacji” – niemal wszystkie państwa mają tu gospodarkę zglobalizowaną, ale chcą pozostać przy lokalnej tożsamości. Wzrost radykalnego nacjonalizmu pokazuje, że większość ludzi żyjących w Europie nie postrzega siebie jako „Europejczyków”. To samo można stwierdzić w przypadku Brytyjczyków planujących opuścić Unię Europejską, szkockiego separatyzmu, prowincji Quebec w Kanadzie, wzrostu poparcia dla Marie Le Pen we Francji i zaskakującego zwycięstwa wyborczego Donalda Trumpa w USA.

Jak postrzega Pan nowego prezydenta USA? Wiem, że nie jest Pan jego sympatykiem, ale czy dostrzega Pan jakiekolwiek pozytywy, choćby uwzględniając osoby, jakie trafiają na kluczowe miejsca w jego administracji z inicjatywy republikanów?

Donald Trump z wielu powodów stanowi nowe niebezpieczeństwo dla demokracji i pokoju światowego. Jego główne działania skupiły się na zagrożeniu,
jakie rzekomo stanowią dla Ameryki ludzie spoza USA, muzułmanie, imigranci, Meksykanie i ci, których można określić jako „inni”. Trump wyolbrzymia strach przed terroryzmem
i wykorzystując władzę związaną ze swym stanowiskiem, wydaje miliardy dolarów na wojsko, obronność oraz programy antyterrorystyczne.

Jestem przekonany, że wkrótce wypłyną kolejne informacje o jego nielegalnych kontaktach z Putinem i rosyjskim światem przestępczym, którego wielu przedstawicieli mieszka w jego Trump Tower, piorąc pieniądze, wywierając nielegalny wpływ na kampanię przeciwko Hillary Clinton i promując Trumpa.


fot. Maciej Milczanowski

Zarówno w Europie, jak i w USA nastąpił wzrost kontrowersji w kwestii uchodźców. Politycy podzielili się na tych, którzy oskarżają ich o większość problemów Zachodu oraz tych, którzy żadnego problemu nie widzą w ogóle. Wielokrotnie w swych publikacjach przestrzegał Pan przed generalizacją…

Musimy mieć świadomość, że przyczyną obecnych i przyszłych migracji z Afryki, Azji i Europy Wschodniej są wojny, terroryzm i bieda. Ci, którzy uciekają, szukają ratunku w państwach północy i zachodu. To zjawisko o potężnej skali i gwałtownym charakterze, z którym żaden kraj nie poradzi sobie w odpowiedni sposób. Wielu liderów politycznych wykorzystuje ten problem dla własnych korzyści. Z drugiej strony niedostrzeganie realnych zagrożeń dla państw będących dla uchodźców docelowymi jest także bardzo krótkowzroczne. Dotyczy to m.in. miejsc pracy, kwestii mieszkaniowych, edukacyjnych, komunikacyjnych. Jak już wspomniałem, politycy mają skłonność do generalizacji, upra-szczania złożonych problemów, jakie stoją nie tylko przed danym krajem, ale wieloma społecznościami na całym świecie. Takie podejście prowadzi do stosowania prostych rozwiązań zamiast do szukania rozwiązań właściwych.

„Paradoks czasu” to jedna z najbardziej fascynujących Pana książek. Czy może Pan podpowiedzieć, jak budować dystans do problemów i uświadamiać sobie wagę upływającego czasu?

Perspektywa czasu to jeden z największych fenomenów ludzkości, który powinniśmy sobie pełniej uświadomić. Wszyscy żyjemy w określonych strefach czasowych, wpływających na nasze decyzje i działania. W tytule książki zawarłem słowo „paradoks” dlatego, że większość ludzi nie jest świadomych, że sami kształtują własną subiektywną perspektywę czasu, żyjąc nadmiernie przeszłością, teraźniejszością lub przyszłością. Współczesne badania dowodzą, że zrównoważona perspektywa związana z postrzeganiem czasu daje niezwykle pozytywny wpływ na każdy aspekt życia jednostki. Co to oznacza? Koniecznością jest minimalizacja wpływu negatywnej orientacji przeszłości, jak również fatalistycznej teraźniejszości, a w zamian promocja pozytywnej orientacji, konstruktywnej przyszłej orientacji oraz wykorzystanie teraźniejszej orientacji, którą można określić jako umiarkowany hedonizm. To jest moja recepta na stworzenie perspektywy zrównoważonej.

Ludzie niezadowoleni z tego, co dzieje się w ich kraju, zwykle czekają na przywódcę, który odmieni rzeczywistość na lepszą. Jacek Santorski w jednym z wywiadów mówił, że to błąd. Wszyscy powinniśmy przyjmować postawę liderów. Oceniać sytuację i na własną rękę podejmować działania będące w naszym zasięgu. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

Gdy ludzie się boją, gdy są wzburzeni, zagubieni, poddani presji, wtedy wycofują się do postawy (sposobu myślenia) dziecka. W tym sensie szukają silnej jednostki. Nawet gdy stają się „dorośli”, szukają silnego politycznego przywódcy, który ich poprowadzi. Wyrafinowani polityczni liderzy wiedzą o tym mechanizmie i celowo wykorzystują oraz wzmacniają obawy i poczucie zagrożenia we własnym społeczeństwie. Santorski ma rację – każda osoba, szczególnie w demokracji, powinna być dla siebie samej liderem, podążać drogą wyznaczaną przez własny moralny kompas, rozumiejąc siły sytuacyjne, będąc w gotowości do podjęcia konstruktywnych działań zakładających współpracę, a poprzez to wszystko budować współodczuwające oraz efektywne społeczeństwo.

Pomocny w tej kwestii jest Pana Projekt Bohaterskiej Wyobraźni (Heroic Imagination Project, w skrócie HIP). Sam obserwuję, jak zmieniają się pod jego wpływem dzieci, co więcej – ma on pozytywny wpływ także na nauczycieli, rodziców, a w konsekwencji na wszystkich obywateli. Proszę przybliżyć nam tę kwestię…

Projekt Bohaterskiej Wyobraźni ma zachęcać młodzież, ale i starszych do tego, by być tzw. „bohaterem każdego dnia”. Tym, który wstanie i wypowie się oraz podejmie konstruktywne działania, mierząc się z wyzwaniami codzienności. HIP ma za zadanie wyrobić nawyk bycia dobrym oraz nauczyć okazywania innym szacunku, tego, aby zawsze być nastawionym raczej socjocentrycznie,
a nie egocentrycznie, aby nie być pasywnym obserwatorem, tylko aktywnym uczestnikiem, a także by inspirować wzrost dynamiki schematów myślenia w miejsce statycznych, utrwalonych ciasnych schematów. Wraz z zespołem w San Francisco stworzyliśmy zestaw rewolucyjnych lekcji opartych na naukowych podstawach, bazujących na psychologii społecznej, uczących umiejętności krytycznego myślenia; lekcji będących częścią programu, który nazwałem „Rozumienie ludzkiej natury”. W naszym projekcie uczniowie mają aktywne relacje z nauczycielami oraz pomiędzy sobą nawzajem, będąc stale prowokowanymi do nowego sposobu myślenia. Stymulacja polega na prezentacji filmów, przykładów, zadawaniu pytań przez nauczyciela w sposób prowokujący do aktywności.


fot. Maciej Milczanowski

Każdy, kto się zapoznał z HIP, widzi jego efektywność. Dlaczego więc politykom tak trudno pojąć, że takie projekty są korzystne dla społeczeństwa, dlaczego nie są powszechnie wprowadzane?

Niestety cały ten system nowego sposobu nauczania nie pasuje do tradycyjnych programów edukacyjnych – statycznych, ograniczających kreatywność uczniów i nauczycieli. Problem ten jest szczególnie głęboki w byłych państwach „komunistycznych”, w których przez dekady nauczyciele byli zmuszani do wykładania linii partii w bardzo schematyczny sposób. Dziś już wiemy o neuroplastyczności, w której mózg ludzki w trakcie ciągłego rozwoju musi być nieustannie stymulowany. Zapewnienie tej ciągłej stymulacji poprzez żywe i kreatywne lekcje jest właśnie zadaniem dla każdego systemu edukacyjnego, każdego nauczyciela, jak również rodzica. Wierzę, że lekcje HIP powinny być częścią nowego sposobu myślenia.

 


Maciej Milczanowski

jest historykiem, doktorem nauk humanistycznych,
byłym żołnierzem zawodowym, stypendystą Hoover Institution,
zajmuje się teoriami przywództwa i strategii w kontekście konfliktów;
Lider Centrum Zimbardo ds. Rozwiązywania Konfliktów,
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarzą-dzania w Rzeszowie.

fot. w nagłówku: Ferne Millen Photography
„Nasze Czasopismo” nr 8/2017