Społeczeństwo

CZY FERRARI JEST BARDZIEJ LUKSUSOWE, CZY BARDZIEJ SZYBKIE? CZYLI PARADOKS CZASU

Dwie osoby najczęściej inaczej postrzegają te same kwestie. Widzimy ten sam obiekt, ale zwracamy uwagę na inne jego aspekty. Różnice w postrzeganiu bywają źródłem poważnych konfliktów.

Maciej Milczanowski

 

Widząc samochód, kobieta zapewne najpierw zauważy, że jest czerwony, a mężczyzna będzie szukał logo, żeby potwierdzić, że to jest właśnie wyśnione ferrari. Różnica nie wynika tylko z płci. Jeden człowiek dostrzeże w tym ferrari samochód luksusowy, a drugi samochód szybki. Czy można się pokłócić o to, czy samochód jest bardziej luksusowy, czy bardziej szybki?

Z pewnością niejeden czytelnik tego tekstu popukał się w głowę. Pokłócić się o tak banalną sprawę? Przecież to jasne, że ferrari jest i luksusowe, i szybkie. Niejeden jednak doda, że nie jest to autko dla niego, bo ferrari jest niskie, a więc źle się wsiada, a jak wysiąść? Toż plecy bolą! Kto inny dorzuci, że w takim aucie to jakby się tyłkiem szorowało po asfalcie, jak już to tylko SUV, wysoki – z góry patrzy się na innych. Znajdą się i tacy, co powiedzą, „co mi po ferrari, jak ograniczenia w mieście do 50km/h, a nawet na autostradzie przeciętny samochód osiąga maksymalny limit 130 km/h. Znajdzie się też wielu ludzi, dla których, niczym dla włoskich tifosi, ferrari jest czymś na kształt religii. Niektórzy mówią nawet, że jest wiele samochodów, ale jest też ferrari i nie należy mylnie określać go mianem (zwykłego) samochodu…

Podobnie różnie patrzymy na wiele spraw. Niezależnie czy powoduje to konflikty ostre, czy tylko różnicę zdań, to jednak o tym samym przedmiocie, wydarzeniu, polityku możemy mieć diametralnie różne opinie. Jednemu ulubiony polityk wydaje się sympatyczny, pogodny, często uśmiechnięty, a dla innego ta sama osoba jest odpychająca, ponura i niesympatyczna.

Takie różnice wynikają z wielu okoliczności, ale wspólnym ich mianownikiem jest perspektywa czasu (opisana w książce „Paradoks czasu” Philipa Zimbardo). To właśnie perspektywa czasu powoduje, że jedni z sentymentem wspominają swoje dzieciństwo, a inni widzą w tym okresie swojego życia same cierpienia. Oczywiście, w dużej mierze są to wspomnienia obiektywne, jednak naukowcy dowiedli, że wiele czynników wpływa na ich postrzeganie. Wystarczy odpowiednio sformułować pytanie o przeszłość, by uzyskać inne odpowiedzi, a tym samym wpływać na postrzeganie przeszłości przez daną osobę.

Naukowcy amerykańscy w ramach eksperymentu prezentowali krótki film, ukazujący zderzenie dwóch samochodów. W jednej grupie badanych zadali pytanie o to, z jaką prędkością jechały samochody zanim doszło do stłuczki, a w drugiej pytali o to samo, zastępując słowo stłuczka mocniejszym – kraksa. Okazało się, że badani w zależności od tego, w której byli grupie, podawali różne prędkości, choć oglądali ten sam film. W pierwszej oczywiście prędkość określano jako niższą niż w drugiej.

Ten prosty eksperyment pokazuje, jak różnie możemy postrzegać przeszłość, która zależy od naszych doświadczeń, wychowania, osób, które na nas wpływały itd. Przeszłość możemy postrzegać, jako ciągłą naukę, dającą nam dziś podstawy do budowania swojego szczęścia, jak w koncepcji FAIL – (First attempt in learning), czyli porażki jako pierwszej próby w nauce – dążeniu do celu, a nie końca jakiegoś procesu. Możemy też widzieć przeszłość jako ciąg porażek, które świadczą o naszym złym/słabym DNA.

Zatem może teraźniejszość nie powinna budzić wątpliwości i możemy tak samo widzieć wydarzenia dziejące się dziś? Niestety nie. Tutaj także działa „perspektywa czasu”, bowiem nasze umysły w inny sposób oceniają rzeczywistość. Klasycznym przykładem jest szklanka do połowy pełna lub w połowie pusta. A zatem są osoby, które teraźniejszość postrzegają jako nieistotną, bowiem czekają wciąż na coś, co ma się wydarzyć kiedyś. Ta teraźniejszość jest często traktowana jako czas pracy, zaciskania pasa, pokutowania dla nagrody, jaka nas czeka w przyszłości, a nawet po śmierci. Jest też druga grupa – tzw. hedonistów, którzy cieszą się każdym dniem życia, jakby jutra nie było w ogóle. Często mówią, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego, bo jest krótkie i tylko jedno.

Wreszcie przyszłość. Są osoby, które planują strategicznie, mają wytyczony cel i widzą ścieżkę do jego osiągnięcia, wszystko zatem temu podporządkowują. Są też tacy, którzy przyszłość widzą jako nagrodę za dzisiejsze cierpienia albo też jako coś, na co nie mają wpływu. Nasze „Jak Bóg da”, można tu zestawić z arabskim „Inszallah” – jeśli Bóg pozwoli.

W ten sposób mamy sześć zasadniczych sposobów postrzegania czasu:

1. Przeszły budujący,
2. Przeszły fatalistyczny,
3. Teraźniejszy hedonistyczny,
4. Teraźniejszy umartwiający,
5. Przyszły strategiczny,
6. Przyszły niezależny od nas.

Z wszystkich sześciu perspektyw trzeba korzystać, żeby budować swoje własne powodzenie, ale też takie podejście do życia pozwala na odnalezienie w sobie większych pokładów empatii. Łatwiej nam widzieć argumenty innych, dzięki czemu obniża się skala konfliktów. Jakże wielu z nas dziś tego brakuje!

Patrząc na nasz wewnętrzny konflikt w Polsce widać, że potrafimy najostrzej kłócić się o bardziej błahe kwestie niż „bardziej szybkie czy bardziej luksusowe ferrari”, ku uciesze części polityków, którzy na tych pęknięciach społecznych korzystają. Nie wiem, czy najlepsza perspektywa czasu pozwoli na zakup ferrari, ale może się okazać, że szczęście przyniesie nam skuter, dzięki któremu szybciej wrócimy z pracy do domu i będziemy się cieszyć chwilą…


Artykuł ukazał się w „Naszym Czasopiśmie” nr 7-8/2018
Ferrari FXX i Enzo (na drugim planie) źródło: wikipedia.org, fot. 350z33