Polityka

BITWĘ O WARSZAWĘ CZAS ZACZĄĆ

Prawo i Sprawiedliwość od wielu lat nie może zdobyć poparcia większości mieszkańców stolicy. W nadchodzących wyborach samorządowych zrobi jednak wszystko, aby wreszcie odwrócić ten niekorzystny trend. Stawką nie jest przecież tylko warszawski ratusz.

Mariusz Czapla

 

Jesienią, a więc już za kilka miesięcy, odbędą się wybory samorządowe. Możliwe są trzy terminy: 21 października, 28 października lub 4 listopada. Rozpoczną one maraton wyborczy, którego półmetkiem będą wiosenne wybory do Parlamentu Europejskiego, a kulminacją wybory do Sejmu i Senatu na jesieni 2019 r. Dlatego też od ich wyniku zależą nastroje przed decydującą kampanią przed wyborami parlamentarnymi.

Głównymi polami bitew między rządzącymi a opozycją będą wybory radnych sejmików wojewódzkich oraz prezydentów największych miast w Polsce. Te wyniki będą odbierane jako zwycięstwo lub porażka PiS-u bądź opozycji.

Szczególnie ważne będzie starcie w Warszawie, gdzie opozycja rządzi nieprzerwanie od 2006 r. Prawo i Sprawiedliwość wystawiło kandydaturę Patryka Jakiego, natomiast Koalicja Obywatelska (Platforma Obywatelska i Nowoczesna) – Rafała Trzaskowskiego. Oczywiście oprócz tych kandydatów start zadeklarowało jeszcze kilka innych osób, ale w powszechnym przekonaniu wybory an prezydenta Warszawy rozegrają się między tymi dwoma kontrkandydatami.

Obydwaj kandydaci od dłuższego czasu prowadzą intensywną prekampanię (termin wyborów nie został jeszcze ogłoszony, zatem oficjalnie nie wolno prowadzić kampanii wyborczej)
W związku z powyższym nie ma mowy o powtórzeniu przez Rafała Trzaskowskiego błędów z kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego. A trzeba pamiętać, że nawet przy słabej kampanii jego zwycięstwo nad Andrzejem Dudą w Warszawie było znaczne – w drugiej turze było 59,44 proc. do 40,56 proc dla Bronisława Komorowskiego. Andrzej Duda nie wygrał w żadnej z warszawskich dzielnic. Najbliżej zwycięstwa był na Pradze Północ, gdzie zdobył w drugiej turze 48,51 proc. poparcia. Natomiast w Wilanowie czy na Ursynowie, również w drugiej turze, nieznacznie przekroczył 30 proc poparcia.

Podobnie wyglądają wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych w Warszawie (bez głosów zza granicy). W 2015 r. Platforma Obywatelska nieznacznie wygrała z PiS-em. Gdyby jednak do tych wyników dodać poparcie dla .Nowoczesnej, to przewaga tych ugrupowań nad PiS-em wyniosła w wyborach do Sejmu 43,41 proc. do 29,19 proc. Jest to miażdżąca przewaga. W podziale na dzielnice tylko na Pradze Północ PiS miało wyższe poparcie niż suma poparcia Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej. Dla kandydata Koalicji Obywatelskiej to bez wątpienia optymistyczna perspektywa

Powyższe dane są zapewne doskonale znane także sztabowi Patryka Jakiego, gdyż od samego początku prekampanii kreowany jest jego wizerunek jako polityka centrowego. Jednak rzeczywistość okazuje się inna. Wystarczy skonfrontować obietnice Jakiego, na przykład dotyczące in vitro, z jego głosowaniami w Sejmie. Oczywiście głosował przeciwko tej metodzie zapłodnienia. Ostatnio Patryk Jaki obiecał Warszawiakom budowę nowego stadionu Skry, mimo iż dwa lata temu głosował w Sejmie przeciwko przyznaniu 200 mln zł na ten cel. Schizofrenia czy hipokryzja?

Statystyka jasno pokazuje, iż zdecydowanie większe szanse ma Rafał Trzaskowski. Jednak czasami tak bywa, że statystyka swoje, a wyniki wyborów swoje. Kampania wyborcza na pewno będzie dynamiczna i pełna zwrotów akcji. Jednakże nie dajmy się zwieść obietnicom fałszywych świętych Mikołajów, którzy dla własnych korzyści obiecają dosłownie wszystko. Aby po wyborach powiedzieć, że jednak się nie da …


Artykuł ukazał się w „Naszym Czasopiśmie” nr 7-8/2018
fot. od góry:
Nie-jaki Trzaskowski !!! fot Andrzej Trzeciakowski
Niejaki Jaki !!! fot.Katarzyna Pierzchała