Społeczeństwo

AUTONOMIA – OSTOJA MOCY I TRWAŁOŚCI UNIWERSYTETU

Kiedy 200 lat temu w Europie powstawały nowoczesne uniwersytety, jako cel ich działalności stawiano nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również kształtowanie samodzielnie myślących, odróżniających dobro od zła obywateli. Autonomia uczelni gwarantowała jego realizację.

Maria Klawe-Mazurowa

 

Autonomia uczelni – jako pasja poszukiwań, a nie stosowanie się do wymogów politycznych, jako kooptacja do wspólnoty uczonych za dorobek, a nie czynniki ideologiczne czy lojalność wobec władzy, jako etyka i odpowiedzialność za elekcje, a nie nominacje, za samodzielnie ustalane wewnętrzne regulacje. W przeszłości była łamana i powracała w triumfie. Jak będzie teraz?

„Ileż to nienawiści, dzielącej ludzkość na zwalczające się obozy, straciłoby grunt pod nogami, gdyby usiłowano, będące zarzewiem tej nienawiści kwestie sporne rozpatrywać sposobami naukowymi! Albowiem wtedy, albo udałoby się kwestie te rozstrzygnąć obiektywnie, albo przekonano by się, że różne krzyżujące się zdania są w równej mierze pozbawione uzasadnienia, że więc żadne nie ma prawa żądać dla siebie posłuchu. Tak więc prawda obiektywna, a nawet samo rzetelne dążenie do niej, wnosi ukojenie w spory i walki przeciwnych sobie poglądów i usuwając to, co ludzi przeciw sobie podnieca, daje im to, co ich godzi i nastraja ku sobie życzliwie” – Kazimierz Twardowski (1866-1938), filozof.

Tę pochwałę nauki uniwersyteckiej w łagodzeniu sporów światopoglądowych wygłosił profesor Twardowski na uroczystości nadania mu tytułu doktora honoris causa na Uniwersytecie Poznańskim w 1933 r. w swojej słynnej mowie „O dostojeństwie Uniwersytetu”. Jednym z czynników owego ,,dostojeństwa” była autonomia uniwersytetów, która stanowiła nie tylko przywilej, ale też obowiązek konsekwencji w postępowaniu i odpowiedzialności zarówno za programy badawcze, jak i za całą wspólnotę, a zwłaszcza za studentów.

Uniwersytet kształtuje obywatela

Od początków XIX wieku uniwersytety jawiły się zatem jako instytucje, których celem obok nauki było formowanie postaw obywatelskich uczniów i przygotowywanie ich do udziału w życiu publicznym w poczuciu narodowej wspólnoty i wspólnego dobra. Wśród wpajanych im na uczelni wartości, jak wrażliwość etyczna czy rozróżnianie dobra od zła, znajdowała się także tolerancja, odpowiedzialność za słowa oraz umiejętność i kultura debaty z oponentami o odmiennych poglądach naukowych, społecznych czy religijnych.

Od czasów pruskiego ministra Wilhelma von Humboldta, z którego inicjatywy otwarto w 1809 r. Uniwersytet w Berlinie, a który miał pracować według sprecyzowanych przez niego powyższych zasad, większość uczelni Europy dążyła w tym samym kierunku.

Podobne starania można było zauważyć na otwartym 14 maja 1818 r. w Warszawie Królewskim Uniwersytecie, który wprawdzie pod władzą carów nie mógł w pełni realizować ideałów Humboldta, ale uchodził za nowoczesny. Natomiast zdecydowanie realizował je otwarty ponownie 15 listopada 1915 r. polski Uniwersytet Warszawski.

Odrodzone państwo polskie wkrótce przystąpiło do uregulowania działalności wszystkich uczelni akademickich. 13 lipca 1920 r. Ustawa o szkołach akademickich nadała szkołom wyższym osobowość prawną. Uczelnie mogły odtąd samodzielnie ustalać swoją organizację wewnętrzną, administrować przekazanym im majątkiem państwowym i dysponować majątkiem własnym. W gestię uczelni i uczonych oddano programy nauczania, zarządzanie wewnętrzne, wybór rektora i innych władz, nadawanie stopni naukowych. Profesorów zwyczajnych i nadzwyczajnych mianował zwierzchnik państwa.

Sanacja na uczelniach

15 marca 1933 r., kiedy w Polsce umacniał się system sanacyjny, ukazała się nowa Ustawa o szkołach akademickich, która niestety zaburzała tę samodzielność.

Pierwsza ustawa stawiała uczelniom za cel służenie nauce i ojczyźnie, szukanie i szerzenie prawdy we wszystkich dziedzinach wiedzy oraz przewodniczenie młodzieży na drodze do niej. Ustawa z 1933 r. jako zadanie wskazywała kształcenie i wychowywanie słuchaczy na świadomych obywateli Rzeczypospolitej. Podstawowe decyzje odnośnie do struktury uczelni podejmował minister.

Wzmocniono władzę rektora, wybieranego przez delegatów spośród akademików wyznaczonych przez ministra i zatwierdzanego przez ministra. Rektor otrzymał szerokie uprawnienia, włącznie z prawem do wstrzymywania decyzji senatu, który teoretycznie nadal był władzą ustawodawczą uczelni, ale stracił wiele prerogatyw. Również odnośnie do programów nauczania władza państwowa stawała się instancją ostateczną. Minister ponadto otrzymywał prawo zawieszania zajęć z przyczyn przez siebie uznanych za ważne i ich wznawiania, po ponownych zapisach na uczelnię.

Uniwersytet starał się dotąd rozwijać samodzielność myślenia, krytycyzm, odporność na różnego rodzaju ideologie wypaczające rzeczywistość. Ustawa z 1933 r. ograniczała te możliwości.
W obliczu partykularnych „prawd” forsowanych przez jednokierunkowo zideologizowane państwo obiektywna prawda uczelni akademickich stała się niewygodna i przeszkadzała w realizacji celów władzy.

Do pokonania oporu fizycznego wystarcza siła, ale z oporem intelektualnym można walczyć tylko reformami instytucjonalnymi i „wyprodukowaniem” takiej liczby powolnych władzy „naukowców”, którzy zastąpią dotychczasowe autorytety. Przyjęte rozwiązania uderzały w niechętnych władzy naukowców i w rewolucyjnie nastawioną młodzież, ale przede wszystkim ograniczały autonomię uczelni.

Europejskie standardy w polskiej nauce

Po roku 1989 włączenie się Polski do struktur europejskich zaowocowało przyjęciem wspólnie opracowywanych zasad. Deklaracja Bolońska z 1999 r. w preambule odwołuje się do uniwersyteckiej niezależności i autonomii będących gwarantem wysokiego poziomu edukacji oraz zmieniających się potrzeb społecznych.

Badania porównawcze wykazały, że autonomiczność uczelni w różnych krajach jest różnie określana. Według tych zróżnicowanych kryteriów, polskie szkolnictwo lokuje się w połowie stawki. Obniżają mu lokatę formalne ograniczenia w zarządzaniu finansami oraz brak czynników zewnętrznych w ciele doradczym przy rektorze.

Zdaniem prof. Andrzeja Kajetana Wróblewskiego, którego – jako pierwszego po 1989 r. rektora Uniwersytetu Warszawskiego – wspomagała zewnętrzna rada doradcza, rada taka może usprawnić funkcjonowanie uczelni. Jednak pod pewnymi warunkami:

1. Musi być całkowicie apolityczna.
2. Musi być powoływana przez rektora i nie może w niej być członków mianowanych przez władze państwowo-polityczne.
3. Musi być ciałem wyłącznie doradczym, a nie decyzyjnym.

Dzięki portalowi (http://www.university-autonomy.eu ) każdy we własnym zakresie może przeprowadzić wieloaspektowe porównanie stopnia autonomiczności uczelni w różnych krajach. Może też samodzielnie ocenić dotychczasową autonomię naszych szkół wyższych na tym tle.

Dotychczasową, bo jak będzie dalej – czas pokaże.


Artykuł ukazał się w „Naszym Czasopiśmie” nr 7-8/2018
Studenci UW i kilku innych polskich uczelni protestowali w czerwcu przeciwko rządowemu projektowi ustawy o szkolnictwie wyższym, który znacznie ogranicza autonomię uniwersytetów. Fot. Ewa Krawczyk-Dębiec