Prawo

O OCHRONIE DÓBR OSOBISTYCH Z KONSTYTUCJĄ W TLE

Dużo się ostatnio w Polsce mówi o Konstytucji. Z uwagi na bezprecedensową sytuację polityczno-prawną w naszym kraju jest to temat niezwykle istotny. Powstaje jednak pytanie, ile osób zdaje sobie sprawę, iż Konstytucja odnosi się do zasadniczych problemów dotyczących życia każdego z nas. Że jej postanowienia mają rzeczywiste przełożenie na rozstrzygnięcia, które zapadają w sądach.

Agnieszka Kapała-Sokalska, adwokat

 

Prowadziłam ostatnio niezwykle ciekawą i trudną sprawę sądową dotyczącą ochrony dóbr osobistych*. Proces okazał się bardzo emocjonujący, bo i też sprawa była mocno nieszablonowa. Rozstrzygnięcie zaś miało doniosłe i bezpośrednie przełożenie na życie pewnego młodego małżeństwa. Ale po kolei.

Sprawa wyniknęła na kanwie sporu sąsiedzkiego. Po jednej stronie występowało wspomniane małżeństwo, po drugiej zaś przychodnia stomatologiczna specjalizująca się w leczeniu dzieci. Małżeństwo kupiło mieszkanie usytułowane dokładnie nad tą przychodnią. Ja byłam po stronie małżonków.

Czegóż konflikt ten mógł dotyczyć? Ano dźwięków, które przedostawały się z przychodni do mieszkania stanowiącego własność powyższej pary.

Cóż to były za dźwięki? Wrzaski, jęki, piski, płacz na całe gardło, szlochanie, lamentowanie, utyskiwanie, spowodowane strachem i bólem dzieci związanym z wizytą u dentysty. Niejednokrotnie hałasowi generowanemu przez dzieci współtowarzyszyły odgłosy personelu oraz rodziców, którzy próbowali krzyczące dzieci uciszyć (czytaj: przekrzyczeć), zwykle w gruncie rzeczy potęgując negatywną reakcję dzieci na zabieg.

A wspomniane małżeństwo słuchało tego wszystkiego w swoim mieszkaniu – przy wstawaniu rano z łóżka, przy śniadaniu, obiedzie, myciu zębów, podczas rozmów, spotkań rodzinnych, a także przy wszelkich innych sytuacjach i czynnościach, które ludzie wykonują w swoim mieszkaniu we względnej ciszy, a już na pewno bez wydobywających się ze ścian odgłosów cierpiących dzieci.

Nietrudno się domyślić, że takie doświadczenia powodowały, iż małżonkowie żyli w nieustającym stresie, nie mogąc prowadzić „normalnego” życia w swoim mieszkaniu. Dodam, że przychodnia działała nieomal w każdym dniu tygodnia od rana do późnych godzin wieczornych, a odgłosy z gabinetów były słyszalne w znacznym natężeniu i w znacznej częstotliwości w nieomal każdym pomieszczeniu mieszkania.

Zasadniczy problem wiązał się z brakiem izolacyjności akustycznej pomiędzy lokalem zajmowanym przez przychodnię a lokalem mieszkalnym. Jako że liczne przedprocesowe prośby kierowane do osób prowadzących przychodnię o wyciszenie lokalu nie przyniosły jakiegokolwiek rezultatu, para zdecydowała się wystąpić do sądu z pozwem o ochronę dóbr osobistych.

W związku z tym, że spółka prowadząca przychodnię nie była właścicielem lokalu, w którym przyjmowała pacjentów, a tylko lokal ten dzierżawiła, sąd nie mógłby jej nakazać podjęcia prac związanych z wyciszeniem, jako ingerujących w substancję pomieszczeń. Takiego rodzaju rozwiązanie mogłaby zaproponować sama spółka, po uprzednim uzyskaniu zgody od właściciela lokalu. Ale takiego rozwiązania nie zaproponowała.

Pomimo że w pełni zdawała sobie sprawę z istnienia i zakresu naruszeń oraz pomimo faktu, że to przecież ona generowała naruszenia, postanowiła iść w zaparte. Najpierw zupełnie ignorowała małżonków, a następnie starała się zrzucić na nich odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Powoływano najróżniejsze argumenty, takie jak na przykład, że skoro małżonkowie kupili ten konkretny lokal w tej konkretnej lokalizacji, czyli w sąsiedztwie działającej już od kilku lat przychodni, to był to ich wybór i sami są sobie winni, że lokal jednak nie spełnia ich oczekiwań. Wskazywano też, że małżonkowie powinni kierować swoje pretensje do poprzedniego właściciela mieszkania albo po prostu sami sobie swój lokal wyciszyć. Podawano ponadto, że skoro przychodnia uzyskała wszelkie zezwolenia na prowadzenie działalności, to może i zamierza ją kontynuować w takim kształcie jak dotychczas.

Po długim namyśle doszliśmy do wniosku, że jedynym żądaniem, jakie w tych okolicznościach może przynieść skutek, będzie żądanie zaprzestania przyjmowania w przychodni klientów do 6 roku życia. Uprzednio ustaliłam w literaturze fachowej, że dzieci w wieku do 6 roku życia potencjalnie najgorzej (tj. silnym stresem, a niejednokrotnie również agresją) reagują na zabiegi dentystyczne. Przedłożyłam sądowi fragmenty tej literatury.

To, że małżonkowie musieli słuchać w swym mieszkaniu odgłosów związanych z bólem i strachem pacjentów przychodni naruszało szereg dóbr osobistych tej pary, a mianowicie prawo do spokojnego i zdrowego zamieszkiwania w ich lokalu, prawo do wypoczynku, prawo do ochrony życia rodzinnego, nienaruszalność mieszkania. Innymi słowy, opisane naruszenia sprawiły, że mieszkanie nie spełniało swej roli, nie dawało im „azylu domowego”. Warto wiedzieć, że prawo do prywatności, ochrony życia rodzinnego oraz nienaruszalność mieszkania są wartościami chronionymi już na poziomie Konstytucji RP.

Z drugiej jednak strony, spółka prowadząca przychodnię również ma zapewnioną ochronę na poziomie Konstytucji RP. Z ustawy zasadniczej wynika bowiem wolność prowadzenia działalności gospodarczej.

Doszło zatem do kolizji pomiędzy wymienionymi prawami.

Kolizja ta w wyroku została rozstrzygnięta poprzez odwołanie się do innej normy konstytucyjnej, która stanowi, że wolność człowieka podlega ochronie prawnej. Sąd pierwszej instancji stwierdził, że właściwie pojęta ochrona dóbr osobistych stanowi pewnego rodzaju ograniczenie wolności jednostek na rzecz dobra innych i zakazał przychodni przyjmowania pod tym konkretnym adresem, klientów do 6 roku życia. Wygraliśmy zatem!

Sąd wskazał, iż choć w pewnym zakresie takie rozstrzygnięcie ogranicza swobodę działalności gospodarczej spółki, ale w odmiennym wypadku to wolność osobista powodów byłaby naruszona.

W skrócie tylko jeszcze dodam, że przychodnia wniosła od wyroku apelację. W drugiej instancji został powołany biegły sądowy, który zbadał poziom izolacyjności akustycznej lokalu zajmowanego przez przychodnię. Wynik tych badań dodatkowo potwierdził, że brak było zabezpieczenia przenikania dźwięków między stropami na poziomie choćby minimalnym.

Małżonkowie znów wygrali! Tym razem jednak udało się tego dokonać za pomocą ugody sądowej. Na jej mocy przychodnia zobowiązała się nie przyjmować klientów do 6 roku życia do momentu aż nie zostanie wykonane wyciszenie lokalu. Można zatem powiedzieć, że małżonkowie wygrali w jeszcze szerszym zakresie niż w sądzie pierwszej instancji, ponieważ dodatkowo uzyskali wyciszenie lokalu, które zabezpiecza ich przed ewentualnymi dźwiękami docierającymi od starszych, aniżeli sześcioletnie, dzieci… Ale przychodnia także uzyskała zabezpieczenie swych interesów, ponieważ gdy przeprowadzi skuteczne wyciszenie, to będzie mogła kontynuować działalność na dotychczasowych zasadach.

Jakie z tego wszystkiego płyną wnioski? Po pierwsze- należy mieć odwagę walczyć o swoje prawa i nie poddawać się, choć często jest to nie lada wyzwaniem. Po drugie- dobrze przygotować się do sprawy, kompletując we właściwym czasie i we właściwy sposób materiał dowodowy. Po trzecie- nie wahać się korzystać z pomocy prawnej, szczególnie gdy sprawa ma dla nas duże znaczenie. Po czwarte- czasem nawet najlepszy wyrok może się okazać mniej korzystny niż ugoda. I jeszcze po piąte- że Konstytucja to akt prawny, który warto znać i z niego korzystać, ponieważ w nim zawarta jest gwarancja dla całego szeregu naszych uprawnień.

*Sprawa toczyła się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku i przez Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Agnieszka Kapała-Sokalska

Adwokat. Prowadzi swoją kancelarię adwokacką w Gdańsku, świadczącą pomoc prawną przede wszystkim z zakresu ochrony dóbr osobistych, prawa spadkowego, prawa rodzinnego, prawa karnego, postępowań egzekucyjnych. Koordynator i szkoleniowiec wielu inicjatyw edukacyjnych, w tym Programu Edukacyjnego pn. Adwokat przydaje się w życiu. Autorka licznych publikacji popularyzujących wiedzę prawną oraz autorka blogów prawniczych. W 2016 i 2018 r. nominowana w konkursie Prawnik Pro Bono roku oraz w 2018 roku w konkursie Kobieta Adwokatury.


fot. Sylwester Ciszek