Felieton

TRUDNE WYBORY

Czy środowisko LGBTQ (także inne środowiska czujące się wykluczone) pójdą do urn w najbliższych wyborach samorządowych, by wesprzeć Platformę Obywatelską, a tym samym powstrzymać ekspansję PiS-u?

Jerzy Andrzej Masłowski

 

Janusz A. Majcherek na łamach „Gazety Wyborczej” pisze:
„Zgodzę się, że kwestia programu i spoiwa jednoczącego potencjalnych uczestników bloku opozycyjnego jest ważna. Logiczne wydaje się, że nie może to być suma wszystkich postulatów, bo te są często sprzeczne lub rozbieżne; pozostaje iloczyn, czyli część wspólna ograniczona do tego na co mogą zgodzić się wszyscy. (…) Jeśli więc ktoś za warunek przyłączenia się do działań opozycyjnych uważa przyjęcie jego postulatów w kwestii praw gejów, legalizacji marihuany czy zakazu GMO to odwraca hierarchię ważności i kolejności działań. Nie najpierw prawa gejów, a dopiero potem trójpodział władzy, lecz odwrotnie.”

Osobliwą logiką kieruje się autor tej myśli, bo ustalona przez niego „hierarchia ważności” jest kpiną z praw człowieka. Każdy, kto wstępuje do określonej partii lub zostaje jej sympatykiem, a co za tym idzie głosuje na tę formację wierzy, iż ugrupowanie to zrealizuje postulaty, które ten ktoś uważa za priorytetowe. Z punktu widzenia osoby należącej do mniejszości seksualnej, wydaje się obojętne czy u władzy jest PO czy PiS, bowiem główny postulat środowisk LGBTQ, a więc zalegalizowanie ustawy o związkach partnerskich nie zostanie zrealizowany (Platforma Obywatelska miała na to osiem lat i nic nie zrobiła we wspomnianym temacie ). Dziś PO ustami Grzegorza Schetyny również nie deklaruje jasno, czy w najbliższym możliwym czasie (a więc z chwilą uzyskania większości parlamentarnej) spełni najważniejszy postulat środowiska LGBTQ, a jedynie zapewnia, że po wygranych wyborach „trzeba będzie o tym rozmawiać”. A to jest typowym miganiem się od odpowiedzi. Dlaczego więc, ponad półmilionowa (a niektórzy twierdzą, że ilościowo znacznie większa) rzesza gejów, lesbijek i osób trans płciowych ma głosować na Platformę Obywatelską? Przecież partia Schetyny przez cały okres sprawowania władzy lekceważyła postulaty mniejszości seksualnych. To, że PiS niszczy porządek prawny nie oznacza jeszcze, że środowisko dyskryminowane pobiegnie głosować na PO, bo partia ta także bezpardonowo łamała prawa człowieka, a tym samym konstytucję doprowadzając do tego, że statystyczna lesbijka czy gej czuli się obywatelami drugiej kategorii.

Wahania czy głosować na PO czy ostentacyjnie nie pójść na wybory mają także inne środowiska, np. ekologów (kwestia GMO), antyklerykałów (kwestia rozdziału kościoła od państwa), czy zwolenników legalizacji marihuany. I środowiska te oczekują od Grzegorza Schetyny precyzyjnych odpowiedzi, których niestety wciąż brak. Platforma Obywatelska powinna zadeklarować, jakie postulaty i jakich środowisk zamierza zrealizować, a jakich nie. Tak byłoby uczciwie. Niejasne bąkanie, że „jak wygramy wybory to się pomyśli”, nie przekona niezdecydowanych i nie zachęci ich do pójścia do urn. Bo niby w imię czego wspomniane mniejszości mają głosować? Przecież osoby czujące się wykluczone nie pójdą na wybory po to, by odsunąć od władzy „nie naszych” i na ich miejscu ulokować kolejnych „nie naszych”, bo ci nowi w dalszym ciągu będą ignorować środowiska mniejszościowe, a tym samym łamać ustawę zasadniczą. Już teraz słyszy się, że ogromna rzesza Polaków nie weźmie udziału w wyborach wychodząc z założenia, że jedynym sposobem wywalczenia swoich postulatów jest poczekanie aż cała polityka osiągnie przysłowiowe dno, bo od niego łatwiej się odbić.

Grzegorz Schetyna przyjął niemądrą taktykę unikania deklaracji i próbuje ślizgać się od odpowiedzi na fundamentalne dla wielu środowisk pytania. A przecież powinien jasno określić, co i dla jakich grup społecznych zamierza zrobić PO jeśli wygra kolejne wybory parlamentarne. Puszczanie oczka do lewej i prawej strony sceny politycznej i polityka uników doprowadzi Platformę Obywatelską (a tym samym Polskę) do zguby, bo – jak mawiał wybitny chiński myśliciel Lao-Tsy:
„Jeśli ktoś chce zrobić krok obiema nogami jednocześnie, nie ruszy z miejsca”.


Wybory statystycznego Polaka. Rys. Piotr Woźniak
„Nasze Czasopismo” nr 9/2018