Kultura

MUZYCZNA PRZYSZŁOŚĆ ZACZYNA SIĘ DZIŚ

Wysoka temperatura i wilgotność powietrza sprzyjają edukacji kulturalnej. Wniosek ten pojawił się dokładnie w momencie, gdy skasowałam ostatnią pozycję na dysku telewizyjnego dekodera z nieustannie pęczniejącego zbioru „must see”.

Anna Schwerin

 

Tym sposobem zaciemniony pokój i włączony telewizor zapewniły mi praktyczne i ekonomiczne przeżycie letnich upałów, bierne uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych oraz nieuniknione zapalenie spojówek. Wśród metodycznie oglądanych spektakli, filmów i dokumentów natrafiłam na francuską serię Witajcie w przyszłości (Dream The Future, reż. Alex Fighter, 2016).

Ekspertom i autorytetom z różnych dziedzin (jedzenie, moda, transport, komunikacja, miłość, sport) autorzy serii zadali pytanie: co się zmieni, a co pozostanie takie samo w roku 2050, czyli stosunkowo nieodlegle w czasie. W odcinku poświęconym muzyce pojawiła się teza, że oto jesteśmy świadkami rewolucji, której ofiarą padnie dzisiejsza notacja muzyczna.

Koniec z pięciolinią?

Jednym słowem, zniknie terror pięciolinii, krzyżyków, bemoli, kluczy wiolinowego i basowego, a każdy będzie mógł stać się wykonawcą dzieła muzycznego, pod warunkiem posiadania smartfona. Czyżby czekał nas muzyczny Armageddon? Nic podobnego. Nad aktywnością muzyczną nadal czuwać będą „prawdziwi”, akademicko wykształceni twórcy, którzy we współpracy z informatykami sprawdzają, jak nowe technologie wspomagają lub wręcz ułatwiają nie-muzykom udział w wykonaniu utworu.

Adaptują najnowsze urządzenia komunikacyjne do wspólnego muzykowania i w ten sposób próbują zatrzeć tradycyjną granicę między wykonawcą a publicznością. Na przykład łączą aplikacją zawierającą określone dźwięki kilkanaście smartfonów, a kompozytor / dyrygent wskazuje, która osoba i kiedy ma włączyć własne urządzenie.

Wizjonerzy próbują też upowszechnić koncertowanie na odległość, czyli za pomocą laptopa połączyć wspólnym wykonaniem artystów znajdujących się w różnych miejscach. Mnie najciekawszy wydał się start up CLAY, którego twórcy pracują nad stworzeniem interfejsu reagującego na nastrój muzyka.

Techniczne eksperymenty

Co ciekawe – romans muzyki i techniki trwa od tysiącleci – od momentu, gdy nasi przodkowie świadomie wydobyli pierwszy dźwięk, a następnie zaczęli z nim eksperymentować i go ulepszać. Badania dowodzą, że skrzypce wykształciły się z łuku i strzały. Na przestrzeni czasu powstało wiele instrumentów i ich modyfikacji, dostosowujących budowę do mody, wnętrz i kompozycji. Często też o nich zapominano. Doskonałym przykładem jest viola organista – instrument klawiszowo-smyczkowy, przypominający budową klawesyn, a zaprojektowany przez Leonarda da Vinci (zbiór Codice Atlantico, 1489–1492).

Pierwszy raz usłyszeliśmy dźwięk violi organisty dopiero w 2013 r.,od 2015 r. dysponujemy nagraniem studyjnym Sławomira Zubrzyckiego „Viola organista – The da Vinci sound”, który instrument skonstruował i na nim koncertuje.

Prawdopodobnie nigdy nie doczekamy się odtworzenia fortepianu o dwóch klawiaturach, który wzbudzał sensację w Paryżu w 1878 r. Instrument wymyślił Józef Wieniawski (brat Henryka), zbudowali bracia Edward i Alfred Mangeot, a koncertował na nim Juliusz Zarębski (1854-1885), grając utwory skomponowane specjalnie na tę okazję (niestety zaginęły).

Poszukiwania nowych dźwięków i odkrywanie innowacyjnych instrumentów jest procesem ciągłym. I doprawdy nie musimy wierzyć na słowo ekspertom przepowiadającym taki czy inny rozwój muzyki. Możemy tego sami doświadczyć, zaglądając na 61. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień (21-29.09). Bo muzyka jest starsza niż koło, słuchana w słuchawkach dopełnia codzienność, ale i izoluje od rzeczywistości, przede wszystkim jednak łączy nas ponad narodami i pokoleniami.


Viola organista, szkic instrumentu w Kodeksie Atlantyckim, Leonardo da Vinci. Fot. wikipedia.org
„Nasze Czasopismo” nr 9/2018