Polityka

NIE DA SIĘ UCIEC OD POLITYKI

Trudne słowo – polityka. Niekiedy można odnieść wrażenie, że to tylko sztuka obiecywania, a szary obywatel nie ma na nią wpływu. Jednak nie trzeba należeć do partii politycznych, aby w polityce uczestniczyć. Ona po prostu jest i żyjemy z nią każdego dnia.

Paweł Feliks Drążczyk

 

Czym jest polityka? Pytanie raczej trudne, założyłbym się nawet o jakąś sumkę o to, że niewielu parlamentarzystów czy samorządowców potrafi właściwie na nie odpowiedzieć. Możliwe, że przez zwoje mózgowe przebiegnie im myśl, że polityka to sztuka naobiecywania rzeczy niemożliwych do realizacji z przyczyn wcześniej (rzekomo) nieznanych.

Mnie najbliżej do najstarszego, najprostszego i chyba najbardziej idealistycznego podejścia z czasów Arystotelesa, czyli do rozumienia polityki jako rodzaju sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne – ale może to z uwagi na miejsce i czasy, z jakimi przyszło się nam mierzyć. Nade wszystko jednak dobro wspólne absolutnie nie oznacza tego samego dla wszystkich – tym zajmował się ustrój słusznie miniony i, niestety, niesłusznie powracający.

Wspólne znaczy własne

Nie każdy oczywiście chce, umie czy lubi rządzić państwem, ale za to absolutnie każdy jest zainteresowany wspomnianym dobrem wspólnym. Wyczuwamy bowiem wszyscy, że przełoży się ono na nasze dobro rodzinne czy indywidualne i wyczuwamy to słusznie! Już z tego wynika, że nawet wbrew własnej woli jesteśmy blisko polityki. Pozwolę sobie jeszcze tę myśl pociągnąć. Nie chodzimy na wybory, nie lubimy polityków, żartujemy z nich, cieszą nas ich wpadki i gafy. Często uważamy, że MY jesteśmy ponad to i że owa polityka nas nie dotyczy. Mam złe wieści.
Jakie są pierwszostronicowe nagłówki w gazetach, jeśli nie ma wypadków czy tragedii? Od czego zaczynają się wiadomości radiowe czy telewizyjne? Skąd się wzięli nasi szefowie? Może po prostu z biznesu? Proszę wskazać duży biznes bez udziału polityki! Kim są ustanawiający dla nas prawo i lokalne opłaty? Studia? A gdzie będziemy po nich szukać pracy? Może muzyka albo sport są wolne od polityki? Tylko kto się w tych dziedzinach reklamuje, kto je sponsoruje i z czyich pieniędzy? Może więc sztuka? A wrocławski Teatr Polski AD. 2016 czy odznaczenie dla aktorki operowo-mydlano-komediowej? To może Kościół (pytanie retoryczne)? A o czym rozmawiamy przy rodzinnych stołach? A w pracy?

Ignorowanie szkodzi

Nawet gdy zaszyjemy się w leśnej samotni, polityka i tak w jakiejś formie do nas przyjdzie. Ona jest wokół nas i nawet z nas żyje, a my udajemy, że nic nam do tego i doprowadzamy do sytuacji, że w Sejmie (przypomnę, że jest to organ ustawodawczy!) mamy spore grono fachowców ciekawych specjalności, niewsławionych ani słowem mówionym (mównica!), ani pisanym, czyli jedynie zasiadających w ławach, naciskających przyciski i pobierających diety.

Do najbliższych wyborów parlamentarnych został jeszcze ponad rok, ale samorządowe odbędą się lada chwila. Opamiętajmy się, zastanówmy i rozpocznijmy pracę u podstaw z rodziną, znajomymi, kolegami i sąsiadami. Razem z nimi musimy odzyskać wpływ na to, co potem nami rządzi.

Odpowiedzialność to aktywność

Nie upatrujmy przyczyn obecnej sytuacji państwa tylko w tym, że Ojciec Dyrektor zjednoczył swe owieczki, aby poszły zagłosować pod jego dyktando – przyczyną jest i to, że my i nasi znajomi do wyborów nie poszliśmy.

Do partii politycznych czy podobnych organizacji należeć nie musimy, ale każde wybory (te i wszystkie następne) są naszą małą i jednocześnie dużą polityką i musimy w nich zostawiać swój ślad. Polityka naprawdę z nas żyje i powinniśmy ze stanu pasożytnictwa (na nas) przymusić ją do symbiozy.


rys. Tadeusz Krotos
„Nasze Czasopismo” nr 9/2018