Kobiety demokracji

ELŻBIETA PAWŁOWICZ SIOSTRA DOBREM PRZEPEŁNIONA

Działa rozważnie, choć z determinacją. Potrafi wyraziście ocenić poczynania innych, zachowując przy tym klasę. W przestrzeni publicznej pozostaje w cieniu siostry, co budzi w niej bunt, z drugiej strony wszelako pozwala skupić na niej uwagę mediów, a to z kolei efekt nie do przecenienia.

Przemysław Wiszniewski

 

Elżbietę poznałem za czasów wspólnej działalności w KOD-zie. Stała skromnie w koderskiej straży, w żółtej kamizelce, pilnując w karnym szeregu naszych wspólnych zgromadzeń, by odbywały się w należytym porządku. Jarosław Kurski, wiceszef Gazety Wyborczej, wspomina, że Elżbieta zagadnęła go pewnego razu, współczując rodzeństwa o odmiennych poglądach.

Zasłynęła szeroko organizując zrzutkę na Mateusza Kijowskiego, który zwierzył się publicznie, że wobec kłopotów finansowych przyjdzie mu porzucić działalność społeczną i wyjechać na saksy. Dzięki niej uzbieraliśmy 35 tys. złotych, które pomogły byłemu liderowi KOD wykaraskać się z największych tarapatów. Elżbietę zalała fala hejtu, podobnie jak beneficjenta zrzutki. Poradziła sobie z tym bez problemów, ponieważ ataki nienawiści i pogardy przewidziała, zanim zdecydowała się na ten krok. Tłumaczyła spokojnie i metodycznie swoje motywacje i pozostała niewzruszona, jakkolwiek podejrzewam, że mimo wszystko napaści owe przeżywała.

Kiedy trzeba, pomaga

Nadal organizuje Stypendium wolności, tym razem dedykowane innym aktywistom opozycji ulicznej, którzy z racji swojej działalności popadli w materialne kłopoty. Zazwyczaj zanim zdecyduje się na wsparcie, przeprowadza z nimi rozmowę pełną taktu i zrozumienia, której celem jest potwierdzenie, że darowizna jest konieczna. W tym kontekście warto wspomnieć, że ostatnio nadwyżkę Elżbieta przeznaczyła na 10 wyprawek szkolnych dla dzieci uchodźców, czym włączyła się w akcję charytatywną Domu Otwartego Natalii Gebert.

Konsekwentnie unika publicznej oceny działalności politycznej swojej siostry, Krystyny. Ponieważ jednak wszyscy są jej ciekawi, wymyśliła, że będzie składała deklarację siostrzanej miłości i to wszystko. Potrafi bowiem oddzielić działanie od osoby, a ponadto stanowczo nie chce wikłać się w politykę, definiując własną aktywność jako społeczną, czy też obywatelską.

Konserwatywna demokratka

Ciekawe było doświadczenie wywiadu dla prasy w kontekście Bożego Narodzenia. Wtedy poznaliśmy (miałem okazję w tym wywiadzie uczestniczyć w charakterze obserwatora) brata Rafała Ziemkiewicza, który różni się odeń poglądami. Rozmówcy zgodnie ocenili, że w pewnych sytuacjach należy wznieść się ponad podziały, nie dopuszczając w rozmowie do tematów, które mogłyby doprowadzić do awantur. To właściwa taktyka umożliwiająca podtrzymywanie rodzinnych więzi.

Elżbieta chętnie podkreśla swoje osobiste przywiązanie do chrześcijańskich wartości, takich jak miłość bliźniego i obowiązek niesienia mu pomocy. Opisuje siebie jako konserwatywną demokratkę, dodając, że tak została wychowana przez rodziców. Tak przecież jednak zostały wychowane obie siostry.

Nie jest tajemnicą, że Elżbieta współpracowała niegdyś zarówno z Jarosławem Kaczyńskim, jak i z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Nigdy nie wypowiada się źle o pracodawcach, o obecnej prezydent stolicy mówi w superlatywach. Najciekawszy etap zawodowy spędziła Elżbieta jako terapeutka zajęciowa w szpitalu psychiatrycznym. Lepiej i z większą wyrozumiałością potrafi dostrzec rozmaite niuanse ludzkiej natury u ludzi, z którymi się styka.

I tak oto niepostrzeżenie Elżbieta stałą się jedną z twarzy opozycji ulicznej. Reprezentuje publicznie Stowarzyszenie Wolność Równość Demokracja. Wciąż ma opory przed rozmowami
w studio, z dziennikarzami, ale jednocześnie wie, że tylko w ten sposób z naszym wspólnym przesłaniem dotrze do szerszego gremium odbiorców. Koniec końców zatem zgadza się na wywiady i jestem przekonany, że jest w tym niezrównana.


fot. Przemysław Wiszniewski
„Nasze Czasopismo” nr 9/2018