Polityka

KARTA WYBORCZA NIE JEST DO MAZANIA

Anna Godzwon – Dziennikarka i reporterka. Pracowała w biurze prasowym Kancelarii Sejmu (2008–2011) i prezydenta Bronisława Komorowskiego (2011–2015), piastowała stanowisko głównego specjalisty w Krajowym Biurze Wyborczym. Zgodziła się odpowiedzieć na pytania związane z nadchodzącymi wyborami. Co się zmieniło, na co zwracać uwagę przy oddawaniu głosu i co jako obywatele możemy zrobić aby wybory były transparentne.

Rozmowę przeprowadził Radosław Jan Dębiec

 

Radosław Jan Dębiec – Wyborcy w jakimś stopniu przyzwyczaili się do poprzedniego prawa wyborczego i idąc na wybory większość wiedziało co ma robić. Obecnie wprowadzone zmiany nie koniecznie są ogólnie znane wyborcom i myślę, że w tej materii może być wiele nieporozumień.

Anna Godzwon – Przed zmianami które obecnie wchodzą było połączenie wszystkich ordynacji w jeden Kodeks Wyborczy, była po drodze fundamentalna zmiana dotycząca urn żeby były one przeźroczyste to było jeszcze przed tą obecną zmianą, niemniej był czas przywyknąć.

RJD – Jakie więc zmiany Pani zdaniem naszykował nam ustawodawca z którymi możemy mieć problem przy oddawaniu głosów?

AG – Pierwsze podstawowe zamieszanie jakie ustawodawca wprowadził to jest ten nieszczęsny znak „X” w kratce. Znak „X” jaki jest każdy widzi a ustawodawca widzi go jako co najmniej dwie linie przecinające się w obrębie kratki a nie dwie jak to wynika z rysunku. Wyborcy przez te wszystkie lata przyzwyczaili się, że głosuje się stawiając krzyżyk, plus, znak iks, cokolwiek byle by to były dwie linie przecinające się w obrębie kratki. Teraz ustawodawca nie dość, że dopuścił tych linii więcej przy znaku którym zaznaczymy nasz wybór ale jednocześnie sprawił, że wszystkie dopiski w obrębie kratki i zamazania nie będą miały wpływu na ważność głosu – to jest fundamentalna zmiana. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy, że stawiamy „X” i nie mażemy po tych kratkach bo kratka jest święta, też edukacja szła w tym kierunku. Obecnie ustawodawca jak twierdził dla ułatwienia wyborcom życia doprowadził do tego, że w kratkach będzie można mazać czyli będzie się można np. pomylić zamazać swój głos i postawić go w innym miejscu a potem może jeszcze w innym. Przy czymś takim obwodowa komisja do spraw ustalenia wyników głosowania zostanie z tym problemem jak taki głos zakwalifikować. Ustawodawca tłumaczył tą zmianę tym, że jak wyborcy drży ręka i jak on czasami tam poprawia ten znaczek to mu tych linii wychodzi więcej. Ja w swojej pracy w Krajowym Biurze Wyborczym nie spotkałam się z takimi przypadkami, żeby wyborcy się skarżyli, że im drży ręka i żeby coś z tym iksem zrobić. Myślę, że jest to nadgorliwość ustawodawcy.

RJD – Tu faktycznie może być problem dla obwodowej komisji do spraw ustalenia wyników głosowania, gdyż zgodnie z nowymi przepisami taki zamazanie to też skreślenie.

AG – no właśnie to zależy jak to będzie zamazane. Czy to będzie zamazane przecinającymi się w obrębie kratki liniami, czy to będzie zaciemnienie całego kwadracika, tu moim zdaniem obwodowe komisje wyborcze mogą natrafiać na takie przypadki gdy nie będą wiedziały co zrobić. Ja osobiście będę stawiać znak „X”, który się składa z dwóch linii przecinających się w obrębie kratki i wszystkich namawiam do tego, żeby stawiali znak „X” bez żadnych dodatkowych mazań, kombinacji bo karta wyborcza nie jest od tego żeby po niej mazać. Wybory to jest zbyt doniosły akt obywatelski żeby robić sobie z niego radosną twórczość polegającą na tym żeby w jednym miejscu coś na karcie skreślić w innym domalować – nie, nie o to chodzi w wyborach.

RJD – a co Pani myśli o nowym tworze jaki powstał i jaki będzie funkcjonował przy wyborach w Polsce mówię tu o dwóch komisjach wyborczych?

AG – w Europie są takie kraje gdzie tak jak teraz w Polsce są dwie komisje przy wyborach. Taki model jest przyjęty w Wielkiej Brytanii, Irlandii , Islandii, Belgii czy Francji – ale jest to mniejszość. Podobnie jest również w Turcji. W Rosji natomiast głosy liczą wszyscy, którzy się trafią i znajdują się w Obwodowej Komisji. W Polsce ustawodawca a raczej Prezes jako pierwszy, tłumaczył że Obwodowa Komisja która przeprowadza wybory jest zmęczona i potrzebny jest dopływ świeżej krwi żeby te głosy szybko policzyć. Coś w tym jest ale komisja wyborcza która zamknie lokal i skończy przeprowadzać głosowanie musi protokolarnie przekazać swojej następczyni wszystkie dokumenty z wyborów – niewykorzystane karty do głosowania, które przed przekazaniem muszą być policzone i spisane co do ilości, listy wyborców, pełnomocnictwa ewentualne do głosowania, pieczątki itd. Nie można tego zrobić przed zamknięciem lokalu tylko trzeba to wszystko zrobić po zamknięciu lokalu. W związku z tym druga komisja grzecznie siedzi i czeka na protokół. Następnie odbiera go od pierwszej komisji protokolarnie i pierwsza komisja może iść do domu a druga zaczyna pracę. Jak się okaże na etapie liczenia, że coś jest nie tak np. dwie karty do głosowania się skleiły to już mamy problem. Kolejnym utrudnieniem które będzie w tym roku przy liczeniu głosów i może wydłużyć liczenie głosów to podjęcie decyzji przez Państwową Komisję Wyborczą o tym, że wszystkie karty do głosowania będą białe. Cztery lata temu karty do głosowania były kolorowe – żółte, niebieskie, różowe i białe. Pomagało to bardzo szybko posortować karty na konkretny szczebel samorządu terytorialnego. Teraz wyborca będzie te karty składał przed wrzuceniem do urny, która jest przeźroczysta, tak żeby nikt nie podejrzał jak zagłosował. Komisja będzie musiała te karty rozłożyć i posortować po kolorowym pasku pod nazwiskiem kandydata, ew. przeczytać główkę karty do czego jest to karta. Idźmy dalej. Nie wiemy jak to będzie z systemem informatycznym. Kodeks Wyborczy stanowi, że komisja wyborcza najpierw sporządza protokół, podpisuje go a dopiero potem jest on wprowadzany do systemu informatycznego to spowoduje, że jeżeli jest jakiś błąd matematyczny, który dopiero ten system wyłapie to wszystko trzeba będzie robić od nowa. Do tej pory było tak, że najpierw dane były wprowadzane do systemu informatycznego i jak wszystko było ok to się drukowało protokół.
To wszystko doprowadzi do tego, że to co wyborców interesuje najbardziej czyli wyniki wyborów odwlecze się w czasie. Wyborcy na wyniki w skali kraju, w moim najgłębszym przekonaniu poczekają znacznie dłużej tj. kilkadziesiąt godzin a nie jak to zapowiadała była już szefowa krajowego biura wyborczego PKW będzie w stanie podać wyniki już w poniedziałek.

RJD –to wydłużenie czasu będzie powodowało, że wyborcy będą zadawać pytanie dlaczego nie mamy jeszcze wyników.

AG – to na pewno będzie powodowało dyskomfort wyborczy. Dodatkowo dwie komisje do których nie ma chętnych i tam gdzie nie ma chętnych komisarz wyborczy ma możliwość powołania nie 9 członków komisji a 5. Jak wiadomo pięć osób liczy wolniej głosy niż dziewięć.

RJD – dużo mówiliśmy o minusach nowych przepisów i zmian a co Pani powie na temat plusów.

AG – widzę dwa plusy. Jeden nie do końca się ustawodawcy udał tj. mówię o składzie obwodowej komisji wyborczej. W Komisji muszą być osoby z różnych komitetów wyborczych. Widać to po terytorialnych komisjach wyborczych, że nie było tyle chętnych osób żeby każdy komitet miał swojego przedstawiciela. Niektóre komitety skorzystały z szansy zgłoszenia dodatkowych kandydatów od siebie w przypadku braku osób od innych komitetów. Już pojawiły się informacje gdzie na 9 osób w komitecie wyborczym 7 jest z jednego komitetu wyborczego. To nie do końca dobrze zadziałało. Natomiast dobrą fundamentalną zmianą to są przepisy dotyczące mężów zaufania i obserwatorów społecznych. Zgromadzono je w jednym rozdziale kodeksu co już nadaje im rangę, nie są one rozproszone po różnych rozdziałach. Dodano również zapisy o obserwatorach krajowych – do tej pory w przepisach mieliśmy dość absurdalną sytuację, że obserwatorzy międzynarodowi mogli obserwować nasze wybory a obserwatorzy krajowi nie. Trzeba było być mężem zaufania konkretnego komitetu wyborczego. Teraz po raz pierwszy w tych wyborach będą mogli przyglądać się im obserwatorzy wystawieni przez organizacje, stowarzyszenia, fundacje które zajmują się społeczeństwem obywatelskim, prawami obywatelskimi więc będzie taka szeroko pojęta kontrola społeczna tych wyborów. I to jest ważne, że będą osoby które będą patrzeć komisjom na ręce – taka kontrola jest bardzo ważna.

Mężowie zaufania i obserwatorzy zostali zgodnie z ustawą wyposażeni w potężną broń jaką jest możliwość rejestrowania prac obwodowej komisji wyborczej. PKW wyjaśnia, że Kodeks Wyborczy nie upoważnia do upubliczniania takich nagrań – nie można ich np. udostępnić w internecie. Rzeczywiście takiego przepisu w Kodeksie nie ma ale ustawodawca zniósł przepis, nowelizując kodeks, który karał za takie upublicznianie nagrań. Czyli intencją ustawodawcy było to żeby te nagrania mogły być publiczne. Przypominam, że mężowie zaufania i obserwatorzy mogą rejestrować pracę komisji przed otwarciem lokalu wyborczego i po jego zamknięciu. Samego głosowania już nie mogą nagrywać. Mężowie zaufania oraz obserwatorzy społeczni chcąc upublicznić takie nagrania muszą brać pod uwagę inne uregulowania mówiące między innymi o przepisach o danych osobowych i prawie do wizerunku. Z drugiej strony członkowie obwodowych komisji wyborczych są funkcjonariuszami publicznymi w związku z tym ochrona prawa do wizerunku jest obniżona. Moim zdaniem jeżeli ktoś będzie miał zarejestrowaną jakąś ewidentną nieprawidłowość to jest to w dobrze pojętym interesie społecznym aby takie nagranie upublicznić. Chciałam zauważyć, że mężowie zaufania oraz obserwatorzy społeczni nie są ograniczeni tylko do obwodowych komisji wyborczych. Mogą oni się pojawić w każdej komisji, na każdym szczeblu włącznie z Państwową Komisją Wyborczą.

RJD – kolejny punkt kontroli to kamery rejestrujące przebieg wyborów, dlaczego ich nie będzie? Czy to wynika z braku funduszy a może z braku czasu na zainstalowanie ich w każdej obwodowej komisji wyborczej?

AG – miały być kamery, które nam RODO zlikwidowało. To RODO spadło wszystkim zaangażowanym w proces wyposażenia lokali wyborczych w kamery jak manna z nieba. To dzięki temu nie trzeba już było wydawać dziesiątek milionów złotych na kamery. Prowadzić działania, które prowadziłby do zabezpieczenia tego systemu w taki sposób żeby tam nikt się nie mógł włamać i transmitować co mu się podoba. Może z punktu widzenia wyborcy i kontroli wyborów nie jest to dobre rozwiązanie natomiast w sytuacji w której nie byliśmy gotowi na to żeby w ciągu kilku miesięcy jakie były od uchwalenia nowelizacji Kodeksu Wyborczego do wyborów samorządowych zrobić taki system monitoringu wprowadzić go, przetestować i mieć pewność, że to zadziała.

RJD – a przeźroczyste urny?

AG – urny już są. Przeźroczyste urny wprowadziła nowelizacja Kodeksu Wyborczego przygotowana przez Prezydenta Komorowskiego po tym jak w wyborach w 2014 roku było wielkie zamieszanie z głosowaniem i wynikami. Każda obwodowa komisja wyborcza musi mieć przeźroczystą urnę od 1 lipca 2016 roku. W związku z tym urny takie są przez gminy zakupione. We wszystkich wyborach uzupełniających i przedterminowych, które się odbywały w Polsce po 1 lipca 2016 roku takie urny były.

RJD – czy uda się zapewnić składy w obwodowych komisjach wyborczych, ze względu na dwie komisje trzeba mieć dwa razy więcej ludzi?

AG – w tej chwili potrzeba ponad 480 tysięcy osób do komisji. Przyznam, że nie jestem dobrej myśli jeśli chodzi o komisje obwodowe dlatego, że problemy z obsadzeniem komisji terytorialnych pokazały, że ludzie się do pracy przy tych wyborach nie garną. Jeżeli w skali kraju był problem ze znalezieniem kilku tysięcy osób do pracy w terytorialnych komisjach wyborczych i trzeba było robić dodatkowe losowania albo komisarz wyborczy sam uzupełniał ten skład jeśli nie było dodatkowych osób zgłaszanych przez komitety, to nie wróży dobrze w sytuacji w której trzeba znaleźć prawie pół miliona chętnych. Z tego powodu pojawiają się próby rozmiękczenia wymogu jakie musi spełniać osoba która zasiada w obwodowej komisji.

RJD – czy chodzi tu o najnowsze wyjaśnienia PKW dotyczące rodzin kandydatów?

AG – tak wyjaśnienia te dopuszczają już członków rodzin kandydatów do pracy w obwodowych komisjach wyborczych czego moim zdaniem dalej wprost zabraniają przepisy. Sierpniowa uchwała PKW która wyraźnie mówi, że członkowie rodziny nie mogą być członkami obwodowych komisji wyborczych. I nie ma tam tego rozróżnienia terytorialnego które w tym momencie PKW wprowadziła. PKW za wszelką cenę próbuje ratować proces wyborczy, żeby on nie był zagrożony. Podobnie było w przypadku powoływania terytorialnych komisji wyborczych, gdzie PKW na dzień przed powołaniem wydała wytyczne dla komisarzy wyborczych, które były wydane w związku z zagrożeniem realizacji terminowości procesu wyborczego – chodziło o rejestracje list kandydatów. Jeżeli PKW używa sformułowania „w związku z zagrożeniem” to jest to już faktycznie zagrożenie wyborów. W tej chwili są jednostkowe przypadki gdzie terytorialne komisje wyborcze są mniejsze niż 9 czy 10 osób ale przed upływem terminu powołania komisji tych problemów było znacznie więcej. Choćby w samym woj. łódzkim brakowało około 400 osób. Na szczęście udało się w większości komisji uzbierać pełen skład. Wracając do obwodowych komisji wyborczych gdzie mamy do znalezienie niemal pół miliona ludzi stąd moim zdaniem PKW z dobrze pojętej trosce o to żeby wybory się odbyły i żeby miał je kto robić luzuje te wymagania natomiast moim zdaniem nie do końca ma to podstawy w Kodeksie Wyborczym.

RJD – a co z komisarzami wyborczymi? Wcześniej musiał to być sędzia a teraz?

AG – Komisarz wyborczy musi być prawnikiem to podstawowy wymóg. W tym nowym rozdaniu komisarzy sędziów jest niewielu, są ale jest to mniejszość. Jak powszechnie wiadomo na studiach prawniczych prawo wyborcze nie jest wiodącą dziedziną prawa ale kandydaci na komisarzy przechodzili szkolenie i zdawali egzamin. Następnie PKW oceniała ich na podstawie przesłanych materiałów od ministra Brudzińskiego więc ja do końca nie wiem jakie są kompetencje komisarzy wyborczych. Myślę, że dla wielu z nich jest to uczenie się prawa wyborczego w praktyce a jest to trudny poligon najeżony minami ponieważ są to najtrudniejsze wybory jakie przeprowadza się w Polsce.

Popatrzmy na wybory prezydenckie. Jest od kilku do kilkunastu kandydatów, mamy jedną kartę do głosowania. W wyborach samorządowych mamy dziesiątki tysięcy kandydatów w całym kraju, setki list wyborczych, różne karty do głosowania. To wszystko jest naprawdę niezwykle trudne.

Dobrze, że ustawodawca na pewnym etapie prac wycofał się z dania komisarzom od razu na tym trudnym poligonie najtrudniejszych rzeczy do zrobienia czyli podzielenia gminy na okręgi i obwody i będą to robić od 1 stycznia 2019 roku a więc mają czas na przygotowanie się do kolejnych wyborów do parlamentu europejskiego a raczej do jeszcze następnych wyborów ponieważ ordynacja do parlamentu europejskiego zawiera podział na okręgi. Inną sprawą jest skarga na podział na okręgi wyborcze. Teraz od podziału przez gminę przysługiwała skarga do komisarza wyborczego a następnie do PKW a na koniec do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wiele gmin z tego korzystało. Ustawodawca zdjął również ciężar z komisarzy wyborczych rejestracji list – miał to początkowo robić sam jeden komisarz czemu zapewne by nie podołał. Robią to jak robiły komisje terytorialne. Najtrudniejsze wybory są poligonem doświadczalnym dla wszystkich – dla komisarzy wyborczych, komisji terytorialnych, komisji obwodowych oraz dla samych wyborców.

RJD – czy my jako wyborcy mamy wpływ, czy możemy coś zrobić żeby wybory odbyły się tak jak należy?

AG – oczywiście, że mamy wpływ na wybory. Wyborcy po za tym że głosują do czego wszystkich gorąco namawiam i wybierają włodarzy naszych małych ojczyzn co jest niezwykle ważne, żebyśmy potem nie mówili, że jacyś oni nami żądzą a jak mieliśmy wpływ na to to nie oddawaliśmy głosu. Każdy głos w wyborach się liczy. Poza tym wyborcy mogą pracować w obwodowych komisjach wyborczych, mogą być mężami zaufania, mogą być obserwatorami społecznymi. Więc nie jest to tak, że jest to jakiś proces oderwany od społeczeństwa. Społeczeństwo może się w wyborach zaangażować w ten proces na różne sposoby – od pójścia na wybory po patrzenie na ręce tym którzy te wybory organizują.

RJD – jako społeczeństwo musimy się ciągle uczyć i nauczyć, że w wyborach trzeba brać udział.

AG – wybory samorządowe w Polsce 4 lata temu cieszyły się frekwencją nieco ponad 42% uprawnionych do głosowania. Najnowsze sondaże pokazują, że ¾ Polaków wybiera się na wybory ale jak wiemy to nie jest prawdą. Duża część społeczeństwa do wyborów nigdy nie poszło więc i teraz nie pójdzie. Co nie znaczy, że nie powinniśmy na te wybory pójść. To są pierwsze od 3 lat wybory w naszym kraju, pierwsze w których realnie możemy wyrazić opinie wobec tego co się obecnie w Polsce dzieje głosując na ten czy inny komitet wyborczy.

RJD – czy w nowelizacji Kodeksu Wyborczego nastąpiły jakieś radykalne zmiany dotyczące rozliczania się z kampanii przez poszczególnych kandydatów i komitety? Jak wiemy jest to bardzo duży rygor budżetowy.

AG – pojawiła się zmiana dotycząca wartości niepieniężnych jakie może przyjmować kandydat wyborczy. Do tej pory było tak, że mogła to być pomoc biurowa albo pomoc w roznoszeniu ulotek, przy rozklejaniu plakatów. Teraz dodano przepis w którym można np. użyczyć czy to samochód, czy witrynę sklepu – jeśli się nie prowadzi działalności reklamowej. Rozszerzono trochę katalog co komitet może przyjąć za darmo i na czym może zaoszczędzić. Jak to zadziała w praktyce dowiemy się jak do komisarzy wyborczych trafią sprawozdania z komitetów wyborczych. Musimy też pamiętać, że teraz limit nie jest na kandydata ale na mandat który jest do obsadzenia. To powoduje, że już na starcie komitety na kampanie mogą wydać mniej.
Inną sprawą jest to, że PKW będzie musiała się uporać w przypadku komitetów ogólnopolskich z prekampanią którą kandydaci uprawiali i wydawali pieniądze.

RJD – to o czym Pani mówi jest nieuregulowane i chyba nie da się za bardzo tego uregulować?

AG – tego nie da się uregulować z jednego prostego powodu, politycy musieli by sami sobie założyć kaganiec finansowy a nikt tego nie chce zrobić wszyscy się zżymają na tą prekampanię natomiast nikt nie chce zrobić niczego co by uregulowało tą kwestię.

Jest jeszcze jeden przepis który dotyczy wyników wyborów. PKW może podać łączne wyniki głosowania na obszarze kraju w momencie gdy do PKW zostanie dostarczony ostatni protokół papierowy, od ostatniej komisji wyborczej. W związku z tym PKW siedzi i czeka aż przyjedzie protokół z Warszawy, Szczecina, Rzeszowa itd. I PKW nie może podać tych wyników na podstawie systemu elektronicznego ponieważ w Kodeksie jest napisane, że może je podać jak będzie w posiadaniu wszystkich protokołów papierowych nawet jeśli PKW ma już wszystko w systemie. I mało kto o tym wie a jest to taki przepis który powinien być zmieniony już dawno temu biorąc pod uwagę, że mamy różne możliwości przesłania tego papieru np. skanem czy faksem, wysłać mailem jako załącznik – ten papier nie musi jechać. Pamiętam ze swojej praktyki dziennikarskiej jak cała warszawa siedziała i czekała na jeden protokół który jechał na kołach z Rzeszowa bo samolot był odwołany. To jest absurdalny przepis który powinno się w XXI wieku zmienić.

RJD – a co z głosowaniem korespondencyjnym?

AG – zostało ono mocno ograniczone. Głosowanie korespondencyjne zostało tylko dla wyborców niepełnosprawnych ze znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności i bardzo dobrze, ponieważ osoby niepełnosprawne bardzo o to walczyły żeby to zostało. Natomiast nikt więcej nie może głosować korespondencyjnie.

RJD – przy niskiej frekwencji w wyborach zabranie takiej możliwości jeszcze bardziej ją obniży.

AG – w przyszłym roku zorientuje się nasza polonia, która z tego głosowania korespondencyjnego korzystała. Szczególnie Ci co mieli daleko do konsulatu. I jak się zorientuje że musi jechać do konsulatu to zrezygnuje z głosowania. Na wybory samorządowe nie będzie miało to większego wpływu.
W wyborach samorządowych nie głosujemy za granicą i nie głosujemy na podstawie zaświadczenia – to jest bardzo ważne aby o tym pamiętać. Wybory samorządowe to wybory w których głosujemy w miejscu naszego stałego zamieszkania. W związku z tym nie możemy iść do urzędu wziąć zaświadczenia o prawie do głosowania i głosować w dowolnym innym miejscu w Polsce do którego akurat pojedziemy np. na groby. We wszystkich innych wyborach na zaświadczenie można głosować ale z wyjątkiem wyborów samorządowych – jest to związane z miejscem stałego zamieszkania. Musimy pamiętać, że w wielu miejscach odbędą się drugie tury wyborów na prezydentów miast a druga tura wypada na 4 listopada, tj. na końcu długiego weekendu po święcie zmarłych. W tym czasie wiele osób będzie się przemieszczać. W związku z tym trzeba będzie sobie tak ustawić przyjazd do domu żeby zdążyć wrócić i zagłosować. Lokale będą czynne od 7:00 do 21:00

 

RJD – a co z meldunkiem? Czy musimy być zameldowani w miejscu gdzie oddajemy głos? Jak tak to co trzeba zrobić żeby można było głosować w miejscu zamieszkania?

AG – ten problem dotyczy większych miast takich jak Warszawa i wielu jej mieszkańców, którzy są zameldowani gdzieś, ale tu mieszkają, nie mają tu meldunku a np. chcieli by tu głosować. Jest na to sposób. Tam gdzie mamy meldunek tam jesteśmy wpisani do rejestru wyborców z automatu i nic nie musimy robić. Idziemy do lokalu wyborczego który jest wyznaczony do zagłosowania dla naszego miejsca zamieszkania i jak nie jesteśmy to komisja ma obowiązek sprawdzić to w gminie i wyjaśnić. Natomiast jeśli jesteśmy zameldowani gdzieś w Polsce a mieszkamy w Warszawie od lat, płacimy tu podatki, mamy tu mieszkanie, mamy tu pracę, dzieci chodzą tu do szkoły czy przedszkola itd. I chcemy tu zagłosować to idziemy do urzędu dzielnicy właściwego dla naszego miejsca zamieszkania i składamy wniosek o wpisanie do rejestru wyborców.

RJD – do jakiego momentu powinniśmy to zrobić?

AG – nie ma w kodeksie wyborczym określonego terminu ale ponieważ urząd ma 3 dni na podjęcie decyzji w tej sprawie i jeśli będzie to dla nas decyzja negatywna to my mamy następne 3 dni żeby się odwołać to ja radze robić to już. Urząd ma 3 dni żeby faktycznie zweryfikować czy my tu mieszkamy czy tylko chcemy się przypisać do rejestru, żeby zagłosować na jakiegoś kandydata. Jeśli do Urzędu zaniesiemy Pit czy umowę najmu mieszkania, zaniesiemy umowę o pracę, zaświadczenie od pracodawcy że tu pracujemy, pokażemy że mamy kartę miejską to będzie to podstawa, że faktycznie tu mieszkamy i funkcjonujemy na co dzień. Jeśli decyzja urzędu będzie pozytywna to zostajemy wpisani do rejestru w Warszawie i jednocześnie skreśleni z listy wyborców gdzie dotychczas byliśmy wpisani. To działa już na kolejne wybory dopóki nie przepiszemy się ponownie.

RJD – podsumowując, jeśli wiele lat mieszkamy w naszych małych ojczyznach to warto głosować na ludzi którzy będą decydować o sprawach związanych z nami a nie na ludzi, którzy zajmują się sprawami miejsc odległych od nas w których już nie przebywamy na co dzień. Idźmy na wybory tam gdzie żyjemy.


fot. Radosław Zasadziński
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018 – pełna wersja wywiadu