Kultura

CZY OPERA MOŻE BYĆ PATRIOTYCZNA

Włosi przytakną bez zastanowienia. Przecież od 1842 r. śpiewają Va pensiero – pieśń niewolników z III aktu opery Nabucco Giuseppe Verdiego – symbol oporu wobec austriackiego okupanta i nieoficjalny hymn Włoch. A czy my, Polacy, mamy podobny „wspólnotowy” utwór?

Anna Schwerin

 

Zaczęłam się nad tym zastanawiać, gdy w programie tegorocznej, wrześniowej edycji krakowskiego Festiwalu Sacrum Profanum zauważyłam zapowiedź światowej premiery opery „Ahat ilī – Siostra bogów”, którą skomponował Alek Nowak do libretta Olgi Tokarczuk (!). Dobrze się składa, że wydarzenie to nastąpiło tuż po przyznaniu autorce The Man Booker International Prize (2018), ponieważ jej nazwisko może dodatkowo „ponieść” w świat to nowe dzieło sceniczne. Przy tej okazji Olga Tokarczuk dołączyła do grona librecistów operowych, m.in. Lorenza da Ponte (współpracował z W.A. Mozartem), Williama Szekspira (inspirował G.Verdiego) czy Ryszarda Wagnera (pisał sam i libretto, i muzykę).

Jednocześnie pamiętajmy, że zbieżność dat jest jedynie szczęśliwym przypadkiem, bowiem prace nad operą od zamówienia do wystawienia trwają nawet parę lat. Komponowanie opery jest przedsięwzięciem kosztownym i pracochłonnym, zatem kompozytorzy najchętniej podejmują się tego na zamówienia instytucji muzycznych czy festiwali (tu ukłon w stronę festiwalu Sacrum Profanum). Daje to im gwarancję opublikowania, wystawienia, a nawet zarejestrowania dzieła na nośniku audio-video.

Dla twórców i wykonawców jest to niezwykle istotne, ponieważ większość współczesnych oper znika z afisza tuż po premierze ze względu na koszty artystyczne i organizacyjne. Dlatego miłośnicy opery albo podporządkowują się kalendarzowi wydarzeń, albo śledzą strony teatrów, w nadziei na wznowienie tytułu.

Opera „Ahat ilī – Siostra bogów” Alka Nowaka czeka na drugą szansę. Kto wie, może nastąpi to już jesienią 2019 roku, za sprawą Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego – dyrektora Opery Wrocławskiej, który kontynuuje ideę Ewy Michnik – swojej poprzedniczki na tym stanowisku, aby co dwa lata organizować Festiwal Oper Współczesnych.

Opera Alka Nowaka z librettem Olgi Tokarczuk (na podstawie własnej powieści „Anna In w grobowcach świata”, 2006), w reżyserii Pii Partum i ze scenografią Magdaleny Maciejewskiej jest wydarzeniem artystycznym, które tematycznie wpisuje się w krąg kultury europejskiej, a nawet światowej.

A czy nasze postaci historyczne lub wydarzenia nadają się na temat libretta opery? Okazuje się, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Co prawda swoich scenicznych portretów doczekali się Fryderyk Chopin („Chopin” Giacomo Orefice,1901), Maria Skłodowska-Curie („Madame Curie” Elżbiety Sikory, 2011) i Stefan Banach („Paradoksalny rozkład sfery – opera matematyczna” Romana Kołakowskiego, 2016), ale wśród polskich oper przeważają głównie adaptacje tekstów obcych oraz XIX-wiecznej prozy: Józefa Ignacego Kraszewskiego („Stara baśń” Władysława Żeleńskiego, „Manru” Ignacego Jana Paderewskiego), Henryka Sienkiewicza („Janko Muzykant” Witolda Rudzińskiego, „Quo vadis” Bernadetty Matuszak).

O nasze dobre samopoczucie patriotyczne nadal dbają „Halka” i „Straszny dwór” – sztandarowe dzieła Stanisława Moniuszki. Niemniej nasuwają się pytania – czy my te opery naprawdę znamy, czy je lubimy, czy potrafimy zanucić z nich najpopularniejsze motywy muzyczne? Czy odróżnimy mazura ze „Strasznego Dworu” od mazura z „Halki”? Czy nadal wzrusza nas aria Stefana z kurantem lub napawa dumą polonezowa aria Hanny ze „Strasznego Dworu”? Czy porywają nas Tańce góralskie z „Halki”? Obawiam się, że odpowiedź będzie negatywna. Szkoda, bo 100- lecie Niepodległości jest doskonałym momentem, aby przyjrzeć się z dumą naszemu operowemu dziedzictwu.


Straszny dwór (Stanisław Moniuszko), 22 września 1966 r., fot. Henri Musielak, wikipedia.org
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018