Historia

PRÓBA OBRONY HELENY MARII PADEREWSKIEJ WIELKIEJ BOHATERKI NIEPODLEGŁOŚCI

Życie Heleny i Ignacego Jana Paderewskich tot gotowy materiał na hollywoodzką produkcję: miłość, pieniądze, podróże, sława, nienawiść, polityka, wielkie nazwiska i historia świata w tle. Ale czy jesteśmy na to gotowi? A jeżeli to oznacza odbrązowienie czołowych postaci II Rzeczypospolitej?

Anna Schwerin

 

W naszym narodowym, czarno-białym pojmowaniu historii obok bohaterów zawsze czają się zdrajcy, a przy postaciach świetlanych ukrywają się czarne charaktery.

Czy takiej „życiowej” roli mogła oczekiwać urodzona w 1856 r. w Warszawie Helena Maria von Rosen? W tym czasie jej rola społeczna była zdeterminowana. Miała się nauczyć prowadzenia domu, wyjść za mąż, urodzić dzieci i zachowywać się godnie przez resztę lat. Ale życie kreśliło własny scenariusz.

Matka – piękna Greczynka z Korfu, po której Helena odziedziczyła urodę, zmarła tuż po jej urodzeniu. Dziewczynkę wychowywała babka, a ojciec założył nową rodzinę. W wieku 18 lat Helena wyszła za mąż za znacznie starszego od siebie (co zresztą było normą) Władysława Górskiego – skrzypka, solistę orkiestry Teatru Wielkiego. Trzy lata później urodził się im syn Wacław.

Małżeństwo Górskich od początku wspólnej drogi, czyli od 1874 r., przyjaźniło się z Ignacym Janem Paderewskim – panowie często koncertowali. Tym łatwiej było im podjąć decyzję
o przejęciu opieki nad niepełnosprawnym synkiem Paderewskiego podczas nieobecności pianisty w Warszawie. Wtedy zawiązała się więź, która uszczęśliwiła Helenę i Ignacego, a zarazem zapoczątkowała czarną legendę Paderewskiej.

Dzieciństwo Ignacego Jana również nie było szczęśliwe. Stracił matkę, gdy miał kilka miesięcy. Jedynym opiekunem Ignacego i starszej siostry Antoniny był ojciec – powstaniec styczniowy, pracujący jako administrator majątku. Ale to dom rodzinny nauczył oboje powinności służby ojczyźnie, która zdeterminowała całe długie życie Paderewskiego.

Jego wczesne małżeństwo zakończyło się tragedią. W wieku 21 lat został jednocześnie ojcem i wdowcem. Oparciem stał się dom Górskich i Helena, która wypełniła tęsknotę młodego muzyka za „kobiecym” domem. Historia narodzin ich niezwykłego uczucia zachowała się w listach Ignacego do Heleny. Przechowywała je jak największy skarb aż do śmierci, a dzisiaj znajdują się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej.

Gdy się w końcu pobrali w wieku „dojrzałym”, pozycja Paderewskiego nieco złagodziła skutki obyczajowego skandalu: oto starsza rozwódka poślubiła najsłynniejszego i najprzystojniejszego pianistę swoich czasów. Od tego dnia stali się nierozłączni. „I pamiętam, jak wieczorami w Riond-Bosson siadali oboje przy kominku, trzymając się za ręce” – wspominała Aneta Strakacz-Appelton, córka sekretarza Paderewskiego Sylwina Strakacza.

Czarna legenda Heleny Paderewskiej narodziła się i do dziś jest żywa wyłącznie w Polsce. Była osobą doskonale wykształconą, biegle mówiła w czterech językach, była przenikliwą i bystrą obserwatorką życia swojej epoki. Dowodem są opublikowane niedawno jej pamiętniki z lat 1910-1920. Miała też silną osobowość i jak lwica starała się chronić męża przed natarczywością otoczenia. Paderewski zarabiał fortunę, ale jako jedyny utrzymywał dom pełen pracowników, domowników i gości. Był też łatwowierny – wystarczyło przyjść do niego z dowolną błahą sprawą, ale okraszoną zwrotem „dla poratowania Ojczyzny”, aby niezwłocznie sięgał do kieszeni. Gdy widać było dno, powracał do koncertowania, często kosztem zdrowia. Dlatego Helena tak broniła dostępu do niego.

Stąd też wzięły się opowieści o przerywaniu posiedzeń rządu, przechwytywaniu korespondencji dyplomatycznej, intrygach, braku wychowania i arogancji (Zła żona, Jan Lechoń, 1919),
a skrzętnie ukryto jej charytatywną i patriotyczną działalność, która dopiero dzisiaj – po otwarciu archiwów – pokazuje swój prawdziwy zasięg.


fot.polona.pl
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018