Społeczeństwo

WIELKA WARSZAWA, CZYLI WARSZAWIAK WARSZAWIAKOM

Wskrzeszenie niepowtarzalnej atmosfery przedwojennej stolicy i jednocześnie budowanie metropolii na miarę XXI wieku to zadanie dość karkołomne. Ale wykonalne, o ile odejdziemy od utartych schematów myślenia o mieście.

Dr Dariusz Maciej Grabowski

 

Porównując temperament i fantazję warszawiaków okresu międzywojennego i dzisiejszych zadaję sobie pytanie – skąd nasi przodkowie czerpali w epoce liczydeł i furmanek inspirację do swych projektów i wizji. Boć przecie projekty urbanistyczne i architektoniczne zachwycają rozmachem, funkcjonalnością i wielkością. Domyślam się, że płynęło to z miłości do miasta, radości z odzyskanej niepodległości i potrzeby utrwalenia w pamięci przyszłych pokoleń, że chcieć to móc.

Gdy rodzice opowiadali mi o ich Warszawie – okresu międzywojennego – idealizując ludzi, sceny, ulice i place, ja rozglądając się wokół rozumiałem, że tamta Warszawa to było inne miasto
i inni mieszkańcy. Chciałbym przywrócić Warszawie i warszawiakom duszę.

Warszawa, wzorem innych miast i stolic, potrzebuje ustroju prostego, logicznego, z władzami o jasnych uprawnieniach decyzyjnych, kompetencjach, odpowiedzialności. Konieczna jest reforma ustroju miasta likwidująca podział na dzielnice, gminy, scalająca miasto w jedno. Niech będzie jeden budżet miasta, ułatwiający realizowanie programu dla mieszkańców.

Wsparcie dla seniorów

Program dla Warszawy trzeba zacząć od seniorów – najstarszych mieszkańców stolicy. To oni darowali jej swoje najlepsze młode lata, a później dojrzałe życie.

W stolicy mieszka około 200 tysięcy osób powyżej 75. roku życia. Proponuję obniżenie im czynszu o co najmniej 200-300 złotych miesięcznie. Rocznie będzie to kwota od 300 do 500 milionów złotych. Dla seniorów będzie to znaczący wzrost dochodów. Proponuję też wprowadzenie „prawa żelaznego lokatora”, zakazującego podnoszenia emerytom zamieszkałym w danym lokalu, czy to komunalnym, czy prywatnym, czynszu powyżej wskaźnika inflacji.

Najstarsi warszawiacy często są samotni i bardzo ubodzy. Potrzebują opieki na co dzień. Będzie takich osób przybywać. Proponuję, by fundusze ze zlikwidowanych urzędów pośrednictwa pracy oraz straży miejskiej (jej budżet roczny przekracza 130 mln złotych) przeznaczyć na dofinansowanie policji, instytucji, ośrodków zdrowia i osób zajmujących się emerytami i osobami niepełnosprawnymi.

Co dla młodych?

Ponad milion mieszkańców Warszawy w wieku od 20 do 65 lat pracuje, wychowuje dzieci, po prostu żyje. Potrzebują ułatwień w wykonywaniu codziennych obowiązków. Warszawa powinna pokazać, że potrafi być atrakcyjna dla młodych. Młode małżeństwa tracą zdolność kredytową wraz z narodzinami dzieci. Władze Warszawy powinny stworzyć program udzielania gwarancji kredytowych takim właśnie małżeństwom. Samorząd powinien też wesprzeć finansowo rodziców dziecka, które nie dostało się do przedszkola publicznego, poprzez dofinansowanie pobytu dziecka w placówce niepublicznej, która spełnia wymogi miasta.

Poczucie pewności i bezpieczeństwa z osiągniętego poziomu życia połączone z poczuciem perspektywy dać może tylko miasto, które się rozrasta i gdzie powstają nowe miejsca pracy. Powinna powstać „warszawska Dolina Krzemowa”, dzielnica położona przykładowo na praskim brzegu, w której wizjonerzy i pomysłodawcy nowych technik i technologii rozpoczynaliby działalność.

Postawmy na komunikację publiczną

Komunikacja miejska jest za droga. Trzeba stopniowo iść w stronę całkowicie bezpłatnej komunikacji miejskiej, co ograniczy liczbę samochodów w mieście (zmniejszy korki i zanieczyszczenie powietrza). Autobusy zamawiane przez miasto powinny być elektryczne, czyli ekologicznie czyste. Należy zabronić wjazdu do centrum, po obu stronach Wisły, samochodów z silnikiem diesla
i starszych niż 15 lat oraz „odkorkować” Warszawę, tworząc sieć szybkich kolejek podmiejskich, przywożących do pracy
w stolicy mieszkańców Radomia, Siedlec, Ciechanowa, czy Żyrardowa.

Dobrym rozwiązaniem dla płynności ruchu ulicznego byłyby zegary sekundowe powieszone na skrzyżowaniach, informujące, ile czasu będzie trwało zielone bądź czerwone światło. Należy pozwolić, by motocykle i skutery poruszały się buspasem. To oddzieli ruch jednośladów od samochodów, będzie bezpieczniej.

W Warszawie brakuje miejsc parkingowych. Głoszę hasło – precz ze słupkami, wykarczować większość słupków ustawionych w ostatnich latach. Jestem też za budową ścieżek rowerowych, ale niech będą to oddzielone od ruchu samochodów i pieszych drogi biegnące wzdłuż arterii miejskich.

Miasto powinno szukać darczyńców na konkretne cele, takie jak rozbudowa Centrum Nauki Kopernik, stypendia dla dzieci ubogich i uzdolnionych, ośrodki sportu i zdrowia i wiele innych. Darczyńcy powinni mieć prawo odpisania części poniesionych nakładów od podatku od nieruchomości bądź innych danin lokalnych. Miasto zaś powinno corocznie ogłaszać listę darczyńców, którzy szczególnie zasłużyli na wyróżnienie.

Uważam, że młodzi warszawiacy potrzebuje profilaktyki zdrowotnej. Warszawskie dzieci… potrzebują dentystów. Miasto powinno zdobyć się na program „stomatolog w każdej szkole”. Konieczne jest nie tylko budowanie przez miasto boisk przyszkolnych i sal sportowych, ale przede wszystkim utworzenie systemu dofinansowania i nagradzania nauczycieli i szkół, które potrafią „rozkręcić” sport na własnym terenie i wskazać klubom utalentowaną młodzież.

Ulżyć przedsiębiorcom

Władze Warszawy powinny uznać, że przedsiębiorcy, w tym mali i średni, gwarantują dobrobyt w mieście. Warszawski samorząd gospodarczy, złożony ze wszystkich przedsiębiorców tu pracujących, zarabiających i płacących podatki, powinien być uznany za partnera współtworzącego plany rozwoju miasta, budżet miasta i ponoszącego odpowiedzialność za ich realizację.

Trzeba uchwalić ulgi i zwolnienia podatkowe na kilka bądź kilkanaście lat dla przedsiębiorców inwestujących w mieście. Ulgi te mogą dotyczyć podatku od nieruchomości, podatków
i opłat lokalnych. Opłaty za wynajmowane od miasta powierzchnie i lokale użytkowe są wysokie, co m.in. powoduje, że życie w Warszawie jest drogie. Trzeba obniżyć opłaty lokalne dla małych i średnich obiektów handlowych, gastronomicznych, produkcyjnych i usługowych.

Warszawa potrzebuje ulicznych targowisk, otwartych dla małych i średnich firm w wybrane dni tygodnia. To dla jednych okazja do zarobku, dla drugich do zrobienia tanich zakupów, a dla wszystkich do spotkania, wymiany kilku zdań, czyli poznania się i poczucia, że są wspólnotą.

Warszawa, jeśli chce być atrakcyjna dla przedsiębiorców, musi zadbać, by ceny energii, wody i usług komunalnych były niskie. Tak może się stać tylko pod warunkiem, że miasto przejmie większościowe udziały w tych spółkach, odsprzedając jednocześnie część przedsiębiorcom. Miasto szczególną troską powinno otoczyć kawiarnie, restauracje, bary na Trakcie Królewskim i Starym Mieście. Trzeba zrobić wszystko, by odrodziło się współzawodnictwo między warszawskimi kucharzami.

Warunkiem koniecznym, choć niedostatecznym, by Warszawa stała się przyjazna przedsiębiorcom jest, by wszystkie decyzje: o inwestycjach, przetargach, remontach, wynajmach i inne podejmowane przez urząd miasta były jawne, a zainteresowani mieli w nie wgląd i kontrolę.

Porządki w domach

Warszawa ma pustostany, z którymi nie robi nic. Niszczeją bądź są wynajmowane za bezcen. Trzeba je zinwentaryzować i podjąć decyzje o sprzedaży bądź remoncie celem wynajmu zgodnie z cenami, jakie obowiązują na wolnym rynku.

Pod pretekstem reprywatyzacji całkowicie zablokowano w Warszawie sprzedaż mieszkań ich wieloletnim użytkownikom. W efekcie miasto, nie mając pieniędzy na remonty i konserwację, dopuszcza do dekapitalizacji ogromnego majątku. Lokatorzy zaś nie będąc właścicielami nie dbają o stan budynków. Trzeba to przerwać i umożliwić sprzedaż lokatorom zajmowanych przez nich mieszkań. Tą drogą miasto otrzyma pokaźne środki finansowe, a jednocześnie będzie mogło uzyskiwać rokrocznie wyższe wpływy podatkowe. Nowi właściciele zaś zaczną realnie dbać o stan budynków.

Z całą mocą podkreślam rolę urbanistyki i architektury w tworzeniu nowej Warszawy. Architektura urasta do rangi sztuki, której dzieła trwają latami, gdy bez mała wszystko wokół nas pojawia się i znika. Niech powstaną projekty urbanistyczne określające proporcje między terenami pod zabudowę, terenami zielonymi, obiektami infrastrukturalnymi itd. A później niech miasto wystawi te tereny na przetarg. Tą drogą Warszawa do swego budżetu uzyska dodatkowe środki i stałe, pokaźne wpływy wynikające z corocznie płaconych podatków.

O tożsamość miasta

Rację ma Muniek Staszczyk śpiewając, że „Hitler i Stalin zrobili co swoje”… w Warszawie. Ale ja twierdzę, że po 1989 r. nowe czasy i nowi ludzie dołożyli, co nie ich.

Chcę, by Warszawa stała się miastem ludzi pracujących twórczo, mądrze, „dla siebie, u siebie i z przyjezdnymi”. Niech to będą wizjonerzy i ludzie odważni, niech ich pomysły i autorytet „rozkręcą” miasto.

Naszą szansą są nauki ścisłe. Powinniśmy postawić na ich rozwój, gdyż nie wymagają ogromnych nakładów finansowych, a ich rola i miejsce będą rosły. Utwórzmy, obok Centrum Nauki Kopernik, Centrum Matematyczno-Informatyczne, miejsce spotkań i dyskusji również dla uzdolnionych matematycznie dzieci.

Warszawa, by była wielka, musi być atrakcyjna dla przyjezdnych – turystów

Kiedy turysta pyta, co jest godne obejrzenia w Warszawie, rzucamy natychmiast: Stare Miasto, Trakt Królewski, Łazienki, Wilanów. No tak, ale to zbudowali nasi przodkowie, a on pyta, co nowego, atrakcyjnego powstało po 1989 roku? Przez 30 lat wolnej Polski, przy współczesnej technologii nasyconej komputerami i automatami nie zbudowaliśmy żadnego budynku czy muzeum, które dokumentowałoby naszą historię.

Miasto powinno bezzwłocznie przystąpić do odbudowy Osi Saskiej (kompleks budowli wokół Grobu Nieznanego Żołnierza) i Pałacu Brühla oraz budowy Muzeum Historii Polski nad Trasą Łazienkowską. Uważam też, że powstać powinien pomnik bądź budowla, z której każdy mógłby wyczytać myśli i nauki Jana Pawła II. Bo każdy Polak powinien pamiętać, że jak mówił papież „wolność nie jest nam daną, a zadaną”, a także, że „solidarność oznacza brzemiona noście”.

Zagranicznym turystom należy tym monumentem przypomnieć, że zryw wolności, obalenie komunizmu w Europie rozpoczęło się w roku 1979 w Warszawie, a nie od obalenia muru berlińskiego w 1989 roku, co próbują sugerować niektórzy zachodni historycy.

Reforma finansów

Zewsząd słyszę, że brakuje pieniędzy. Brakuje dlatego, że nie potrafi się ich zarobić, a wydaje rozrzutnie. Władze Warszawy mają corocznie do dyspozycji budżet wynoszący ponad 16 mld złotych. Jeśli przyjąć, że największe wpływy podatkowe Warszawa otrzymuje z tytułu podatku dochodowego, to potrzebna jest polityka wspierania tych dochodów oraz takich zmian w systemie podatkowym, by suma wpływów rosła przy jednoczesnym zmniejszaniu obciążeń dla mieszkańców i przedsiębiorstw dających pracę.

Za szczególnie ważne uważam, by władze Warszawy podjęły program wykupu udziałów i przejęcia kontroli nad firmami zasilającymi miasto w energię elektryczną, wodę, inne urządzenia infrastrukturalne. Chodzi tu o kontrolę i współudział w ustalaniu przez te firmy cen, tak aby były godziwe dla dostawców, ale jednocześnie możliwe i niskie dla mieszkańców i przedsiębiorców.

Wiele urzędów i biur powinno zostać zlikwidowanych, na przykład urzędy pracy (bezrobotnych tak naprawdę w Warszawie nie ma) i straż miejska (w obecnej postaci jest ona drużyną tropicieli i ściągaczy mandatów parkingowych działającą w interesie własnym, a nie mieszkańców). Zaoszczędzone tak środki powinny być przekazane na dofinansowanie policji i bonifikat dla seniorów.

Miasto powinno mieć możliwość emitowania obligacji zarówno krótkookresowych, jak i wieloletnich, a uzyskane tą drogą fundusze inwestować w infrastrukturę i najpotrzebniejsze obiekty. Proponuję utworzyć Bank Komunalny Warszawy i Mazowsza, gdzie znalazłyby swe miejsce wszystkie, obecnie rozproszone, konta instytucji miasta. Tym sposobem stolica mogłaby, jako udziałowiec banku, prowadzić własną, czyli najbardziej opłacalną politykę finansowania i kredytowania wydatków i inwestycji. Bank Komunalny powinien emitować warszawski pieniądz – nazwijmy go wars. Utwórzmy stołeczną a następnie mazowiecką strefę monetarną, wprowadzając pieniądz lokalny. Relacja złotego do warsa powinna być jak jeden do jednego.

Inwestycje przyszłości

Na Placu Teatralnym jest zaniedbany kamienny postument. Kilkadziesiąt lat temu geografowie uznali, że Warszawa ma takie współrzędne geograficzne, iż można ją uznać za położoną w samym środku kontynentu. Rozpiszmy konkurs i zrealizujmy projekt, który nazwiemy Centrum Europy XXI wieku, a ja nieco frywolnie nazwę go „Pępkiem Europy”.

Newralgicznym miejscem jest stadion Skry i tereny wokół. Jest tak zniszczony, że można go tylko zburzyć. Tereny wokół stadionu są tak atrakcyjnie położone, że powinien tu powstać wielki kompleks wystawienniczo-targowy. Przecież to jest w prostej linii blisko lotniska, dzięki czemu jest to dogodne miejsce dla wystawców i biznesmenów. Warszawa powinna szukać swego miejsca jako centrum międzynarodowego handlu i interesów.

Na błoniach Stadionu Narodowego powinna zostać zbudowana hala widowiskowa na kilkanaście bądź więcej tysięcy widzów, hotele i centra rozrywki. Wszystko z podziemnym zapleczem parkingowym.

Na praskim brzegu Warszawy marzy mi się, by przy porcie powstała dzielnica kaskadowo opadających do rzeki budynków, pełna zieleni, niczym wiszące ogrody Semiramidy. Oglądana w słońcu
z drugiego brzegu Wisły byłaby pięknym, iście warszawskim przejawem zwrócenia się ku rzece.

Między ulicami Tamka i Nowy Zjazd jest wiele terenów znakomicie nadających się na budowle akademickie. Skoro już przy ul. Dobrej jest Biblioteka Uniwersytecka, niech powstanie cała dzielnica akademicka przylegająca do rzeki.

Są też tereny nad torami kolejowymi. Przez 30 lat wolnej Polski władze miasta nie zrobiły nic, by przejąć od PKP ziemię nad torami na odcinku od Dworca Centralnego do Dworca Zachodniego. Przecież jest to najwspanialej położona nieruchomość w stolicy. Gdyby przykryć ten odcinek torów tunelem, to nad nim można zbudować wspaniały kompleks architektoniczno-urbanistyczny.

Wyobrażam sobie też, że w wyniku wielkiego konkursu urbanistyczno-architektonicznego powstałoby centrum Europy między Alejami Jerozolimskimi, Świętokrzyską, Marszałkowską i Emilii Plater. A może byłoby cudownym łącznikiem między tym centrum a Osią Saską i Ogrodem Saskim zbudowanie wzdłuż ul. Marszałkowskiej, od Królewskiej do Świętokrzyskiej. łącznika pełnego zieleni i kilku wkomponowanych w nią budynków. Tak oto stara Warszawa łączyłaby się i przenikała z tą XXI-wieczną.

Niniejsza publikacja jest streszczeniem programu dla Warszawy, który dostępny jest na stronie: www.dariuszgrabowski.eu


Fot. od góry:
Z Mamą, fot. arch. prywatne autora
Autobusy na Dworcu Centralnym w Warszawie, fot. Wikipedia
Stare Miasto, fot. pixabay.com
Stadion Narodowy, fot. pixabay.com
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018