Prawo

NIERÓWNA RÓWNOŚĆ

Podporządkowana politycznie prokuratura ocenia, czy koszulki oraz flagi z orłem w kolorze tęczy na Marszu Równości w Katowicach mogły znieważyć godło państwowe. Jednocześnie politycy PiS często i chętnie wypowiadają hasła egalitarne. Czy to rzeczywiście walka o „równość”, czy o coś przeciwnego?

Paweł Wiśnik

 

We współczesnym demokratycznym państwie prawnym nie sposób pominąć wartości, którą jest równość. To zasada równego traktowania albo inaczej – zakaz nierównego traktowania, szczególnie w swej kwalifikowanej formie, czyli dyskryminacji. Jeszcze ściślej mówiąc, zasada równego traktowania w zakresie praw
i wolności przysługujących każdej jednostce. We współczesnym świecie istnieje już nie tylko
w stosunkach wertykalnych (państwo-jednostka), ale coraz częściej także w stosunkach między jednostkami (np. między pracodawcą a pracownikiem).

O dyskryminacji mówimy wówczas, gdy dochodzi do nierównego traktowania ze względu na szczególną cechę, taką jak płeć, rasa lub pochodzenie etniczne, religia lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientacja seksualna. W taki sposób definiuje dyskryminację Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Wyróżnia się dyskryminację bezpośrednią
i pośrednią, tzw. „zmuszanie do dyskryminacji”. Molestowanie oraz molestowanie seksualne zgodnie z prawem Unii Europejskiej również stanowią formę dyskryminacji.

Równość według PiS

Kiedy słyszę o równości czy polityce równościowej, to myślę
o propagowaniu tolerancji, rozwiązaniach gwarantujących realne równouprawnienie kobiet, o zapewnieniu ochrony prawnej osobom LGBT (np. kwestii związków partnerskich), stwarzaniu przyjaznej atmosfery dla osób każdej narodowości, kolory skóry czy religii i zadaję sobie pytanie – co rząd PiS zrobił w tych przykładowo wymienionych kwestiach? I przypominam sobie zaostrzanie i tak już restrykcyjnego prawa aborcyjnego, połączone z propagandą wrogości wobec demonstrujących kobiet, wypowiedź o „sodomitach” ministra Błaszczaka, budzenie antysemityzmu w kontekście nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, wzrost liczby napaści na tle narodowościowym
i bierność organów ścigania
w tego typu sprawach.

W kwestii polityki socjalnej obecny rząd znajduje 25 miliardów złotych rocznie na program „500+”, ale nie znalazł nieporównywalnie mniejszych środków na zwiększenie świadczeń dla niepełnosprawnych, a więc tych rzeczywiście najsłabszych i potrzebujących. Jednocześnie widoczne jest obsadzanie stanowisk
w spółkach Skarbu Państwa osobami bez sensownych kwalifikacji, ale z odpowiednim pochodzeniem politycznym, pobierających wynagrodzenia, jakby byli fachowcami z najwyższej półki.

Równy start, różne mety

Uważam, że jeśli traktuje się równo inteligentnych, silnych i wartościowych ludzi oraz nieudaczników życiowych, to ci pierwsi osiągną w życiu coś, co przełoży się na ich status majątkowy, bez konieczności szukania wsparcia w koneksjach. A kiedy już coś osiągną w życiu, to nie tylko dla siebie, ale również dla swoich bliskich, zwłaszcza dzieci. Zapewniają im dobry start, bezpieczeństwo i wolność od różnych patologii.

W polskich realiach nieudacznicy najczęściej będą dowartościowywali się cechami niezależnymi od ich woli, takimi jak płeć (co wyraża się pogardą dla kobiet), narodowość czy pochodzenie etniczne, a nawet tożsamość lub preferencje seksualne (na przykład pogarda dla osób LGBT). Często frustrację z powodu własnego nieudacznictwa manifestują także w zachowaniach
o charakterze przemocowym.

Moim zdaniem polityka obecnego rządu daleka jest od równościowej w podstawowych aspektach przyjętych w zachodnich demokracjach liberalnych. Nie dotyka istotnych z tego punktu widzenia problemów, a czasem je wręcz nasila. Bardziej niż na jakąkolwiek równość nastawiona jest na demagogię i kupowanie głosów.


fot. pixabay.com
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018