Felieton

MY, NARÓD ODPOWIEDZIALNY

Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Tak brzmi ustęp pierwszy artykułu czwartego Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Rzadko realizujemy tę zasadę. My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej.

Mateusz Kijowski

 

Chętnie naszą władzę oddajemy politykom, aktywistom, tym, którym się chce, którym zależy, którzy mają w tym jakiś interes. Potem narzekamy, że polityka jest brudna, że do polityki idą nieudacznicy, że nikt nie dba o nas, że myślą tylko o sobie albo o swoim prezesie.

Kto im oddał władzę?

Obywatele, nawet jeżeli zgodnie z art. 4. ust. 2. Konstytucji RP sprawują swoją władzę przez przedstawicieli, nie są zwolnieni z odpowiedzialności. I w tych kategoriach – w kategoriach odpowiedzialności – należy rozpatrywać realizację przyznanej nam przez konstytucję władzy. To bardzo ważne, żeby uporządkować myślenie o ustroju państwa, zanim podejmiemy najważniejsze decyzje w ramach wykonywania naszego mandatu. Utarło się wiele mitów i błędnych przekonań, które powodują, że popełniamy błędy albo oddajemy swoją władzę walkowerem.

Nie interesuję się polityką

To najbardziej absurdalne stwierdzenie, jakie można usłyszeć na temat polityki. To tak, jakby powiedzieć, że nie interesuję się jedzeniem, ubraniem, mieszkaniem, pracą, odpoczynkiem. Polityka to nasze życie. To chodnik przed domem, to parking przy miejscu pracy, to autobus czy tramwaj, to opłata za wodę czy ścieki, to podatek, który muszę zapłacić, szkoła, żłobek, świetlica, kino, sklep… to wszystko polityka – zwłaszcza ta, o której decydujemy w wyborach samorządowych.

Nie będę głosować na mniejsze zło

Nie chcę pić mniej zimnej herbaty – chcę herbaty bardziej ciepłej. Logika. Mniej zimna to bardziej ciepła. Mniejsze zło to większe dobro. W wyborach wybieramy tych, którzy naszym zdaniem są najlepsi. Najlepsi z kandydujących. W sklepie wybieram chleb najmniej czerstwy, czyli najbardziej świeży. Najświeższy z tych, które leżą na półce.

Oczywiście, zawsze mamy marzenia i chcielibyśmy mieć większe możliwości. Każdy najchętniej głosowałby na kogoś takiego, jak on sam. Żeby myślał jak ja, żeby działał jak ja, żeby mówił jak ja. Tylko żebym ja nie musiał tego wszystkiego robić. No, ale jeżeli każdy głosowałby na swojego klona, to każdy kandydat miałby jeden głos. I wybory byłyby nierozstrzygnięte. Głosujmy na większe dobro, czyli na najlepszego kandydata, jakiego znajdujemy na listach. To oczywiście wymaga poznania kandydatów. Ale… w końcu chodzi o nasze życie. Czyż nie warto się chociaż trochę wysilić?

Oni już rządzili i mnie zawiedli – muszę im pokazać żółtą kartkę

W wyborach nie decydujemy o przyszłości kandydatów. Oczywiście, wynik wyborów ma pewien wpływ na ich życie. Przede wszystkim jednak ma wpływ na nasze życie. To my będziemy ponosić konsekwencje naszego głosowania. To my będziemy mieli bliżej lub dalej do sklepu, tańsze lub droższe bilety na autobusy, chodniki równe lub dziurawe i drogi zadbane lub nie. To my będziemy beneficjentami programów dodatkowej opieki zdrowotnej albo z nich nie skorzystamy. Nie myślmy o przeszłości. To
o swojej przyszłości decydujemy w wyborach. Pamiętajmy też, że wszystkie ugrupowania nas kiedyś zawiodły. Dokładnie zaś, to nikt do tej pory nie spełnił wszystkich naszych oczekiwań
i postulatów. Czy dałoby się spełnić wszystkie?

………………………………………………………………….

Wybory to święto demokracji. Świadomy i aktywny udział daje szansę, żebyśmy po tym świętowaniu nie mieli kaca. Czas już, po 29 latach od odzyskania wolności i pierwszych częściowo wolnych wyborów, nauczyć się wybierać świadomie i ponosić odpowiedzialność za swoje działania. Bo właśnie o odpowiedzialność w tych wyborach chodzi. Kandydaci już są zgłoszeni, komisje wyborcze powołane i tutaj nic już nie zmienimy. Ale pozostaje nasza władza – nasz głos. Skorzystajmy z niej świadomie i mądrze.


fot. Piotr Olczak
 „Nasze Czasopismo” nr 10/2018