Ekonomia

CZY PPK URATUJĄ NAS PO BANKRUCTWIE ZUS?

W przyszłości nie będzie emerytur innych niż kapitałowe, bo ZUS-owski mechanizm piramidy finansowej nieuchronnie upadnie. Zaufanie do nich podkopała jednak konfiskata oszczędności z OFE za rządów PO-PSL. Dlatego takie reformy należy tworzyć w sposób przemyślany.

Jacek Władysław Bartyzel

 

Pomysłu Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) nie należy z góry skreślać. Pozytywnie należy ocenić fakt, że proponując to rozwiązanie ustawodawca wraca do idei oszczędzania na własne emerytury – w przeciwieństwie do „solidarnościowego” systemu, w którym nie ma żadnych oszczędności. Projekt jednak jest daleki od optymalnego.

Czym mają być PPK?

Wedle przyjętej ustawy, plany będą wprowadzane stopniowo, najpierw w największych przedsiębiorstwach, w kolejnych latach w mniejszych. Uczestnictwo w PPK ma być dobrowolne dla pracowników, ale obowiązkowe dla pracodawców. Zapisy jednak będą automatyczne, a pracownicy, którzy nie chcą do PPK należeć, muszą złożyć oświadczenie opt-out i ponawiać je co cztery lata.
Ci, którzy przystąpią do PPK, będą płacić dodatkowe 2proc. (mogą dobrowolnie zwiększyć wpłatę do 4 proc.) podstawy składek, a kolejne 1,5 proc. (które też może być zwiększone do 4 proc.) płacić będzie ich pracodawca. Państwo (czyli podatnicy) ma dopłacać corocznie 240 zł do kont osób oszczędzających w PPK i dać 250 zł na start.

Umowę z funduszami emerytalnymi zawierać będzie w imieniu pracowników pracodawca. Środki mogą być inwestowane w szeroki wachlarz instrumentów, m.in. obligacje i akcje, również zagraniczne. Opłaty za zarządzanie nie mogą przekroczyć 0,6 proc. aktywów. Ze środków zgromadzonych w funduszach będzie można skorzystać po przekroczeniu 60. roku życia (niezależnie od płci) – 25 proc. możliwej wypłaty jednorazowej, reszta w ratach miesięcznych wypłacanych przez co najmniej 10 lat.

PPK a OFE

Emerytury kapitałowe wprowadzono w Polsce w ramach reformy emerytalnej z 1999 r. poprzez drugi filar (Otwarte Fundusze Emerytalne) i trzeci filar (dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia). O ile trzeci filar nigdy nie stał się zbyt popularny, to spore oszczędności Polacy zgromadzili w OFE, w których oszczędzanie było obowiązkowe dla osób urodzonych w 1969 r. i później, a do funduszy przekazywano znaczącą część składki ZUS. Ta część składki stanowiła kapitał oszczędzającego na jego własną emeryturę. Niestety, za rządów PO-PSL najpierw zmniejszono część składki przekazywanej do OFE, a potem kompletnie rozmontowano drugi filar, przejmując połowę oszczędności i marginalizując tę formę oszczędzania.

Zaletą PPK wydaje się fakt, że explicite w art. 3 ust 2. zapisano, iż środki w PPK są własnością ubezpieczonych. W wypadku OFE środki te również miały taki charakter implicite. Tak było do momentu, kiedy Trybunał Konstytucyjny wbrew zarówno logicznym założeniom ustawy, jak i zapisom paru innych aktów prawnych, w tym kodeksu rodzinnego, uznał inaczej, broniąc polityków odpowiedzialnych za „reformę”.

Idea PPK jest formą powrotu do emerytur kapitałowych. Trudno jednak uznać ją za prosty powrót do systemu OFE. PPK są raczej czymś pomiędzy wcześniejszym drugim a trzecim filarem. W przeciwieństwie do OFE, podnoszą obciążenia zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Nie mamy tu bowiem podziału obowiązkowej składki emerytalnej, a dodatkowe składki płacone przez pracownika i pracodawcę. Mechanizm automatycznego zapisu ma zapewnić jak największą powszechność systemu. Jeśli pracownik z niego nie wystąpi (zachęcony dopłatami od państwa i składką płaconą przez pracodawcę), to kontrybucja ze strony pracodawcy jest już obowiązkowa.

Schyłek ZUS

Obecny system emerytalny, oparty wciąż głównie na ZUS, prędzej czy później zbankrutuje. Wprowadzając PPK ustawodawca przyznaje, że system emerytalny zwany solidarnościowym – czyli taki, w którym składki ZUS mają charakter podatku, a wpłacane tam środki nie są oszczędzane, lecz od razu wydawane na świadczenia dla obecnych emerytów – jest nie do utrzymania. Taki system spełnia wszelkie przesłanki do uznania go za piramidę finansową: wypłaty dla beneficjentów nie są wynikiem zwrotu z inwestycji, a wyłącznie efektem wpłat nowych członków (czyli w tym wypadku kolejnych pokoleń). Piramida finansowa trwa tak długo, jak wpłaty nowych członków zaspokajają wypłaty. Załamanie następuje, gdy nowych wpłacających ubywa, a przybywa pobierających świadczenia. Gdy w piramidzie solidarnościowego systemu emerytalnego uczestniczy – pod przymusem – całe społeczeństwo, czynnikiem wpływającym na zmianę tych proporcji jest demografia. Ludzie żyją coraz dłużej, a więc przez większą część życia pobierają świadczenia. Jednocześnie mają mniej dzieci niż w przeszłości (ten moment prędzej czy później następuje w każdym społeczeństwie), więc w kolejnych pokoleniach wpłacających jest mniej.

Moment upadku systemu solidarnościowego można jedynie odsunąć w czasie, podwyższając wiek emerytalny aż do momentu, gdy takie emerytury będą dla nielicznych – tymczasem w Polsce zrobiono coś odwrotnego. Gdy system ten powstawał w Niemczech za Bismarcka, był pomyślany właśnie jako coś wyjątkowego – wiek emerytalny (65 lat) był o wiele wyższy niż przeciętna długość życia w 1880 r. (poniżej 50 lat). Gdy mamy odwrotną sytuację (wiek emerytalny w Polsce dziś 60-65 lat, długość życia bliska 80 lat), musimy szukać innych rozwiązań.

Emerytury kapitałowe są konieczne

W tym sensie każda inicjatywa wprowadzająca powszechny system kapitałowy zasługuje na uznanie. Problemem jest jednak nadwątlone zaufanie do wszelkich nadzorowanych przez państwo systemów emerytalnych i uzasadniona obawa, że prędzej czy później państwo znów zechce zabrać oszczędności obywateli.

Może lepiej byłoby, z punktu widzenia wiarygodności, zamiast wprowadzać nowy instrument – stopniowo przywracać system OFE i zwracać na konta środki, które kilka lat temu przejął ZUS (co oczywiście wymaga znaczących cięć wydatków publicznych). Mechanizmy obciążania pracodawców nowymi składkami i nowe dla nich obowiązki także nie wydają się dobrymi rozwiązaniami, gdyż ostatecznie te koszty i tak poniosą pracownicy poprzez niższe płace. Wprawdzie z ustawy wykreślono najbardziej kontrowersyjny zapis o karaniu za zniechęcanie do przystąpienia do PPK, ale mechanizmy finansowe nadal czynią ten wybór nieco złudnym.

Wreszcie – i to chyba najpoważniejszy problem z tymi funduszami: wprowadzając nowe elementy systemu kapitałowego, rządzący powinni jednocześnie dążyć do wygaszania czy marginalizacji systemu solidarnościowego. Tymczasem, z powodów ideologicznych, ich polityka szła w ostatnich latach w dokładnie odwrotnym kierunku. A stawka jest wysoka – jeśli powszechne emerytury kapitałowe nie zostaną wprowadzone w sposób właściwy i nie będą budzić zaufania przyszłych emerytów – dzisiejszym pracownikom na starość przyjdzie żyć z tego, co sami sobie zaoszczędzą poza systemem emerytalnym lub z opieki ze strony rodziny.


fot. pixabay.com
 „Nasze Czasopismo” nr 11/2018