Kobiety demokracji

INNA SZKOŁA JEST MOŻLIWA

O walce przeciwko PiS-owskiej reformie edukacji i nieoczekiwanej metamorfozie z działaczki lokalnej w ogólnopolską z Dorotą Łobodą

rozmawia Katarzyna Wyszomierska

 

Nie masz czasem deja vu?

Coś w tym jest. Pierwszy raz byłam na manifestacji jako nastolatka – demonstrowaliśmy przeciw religii w szkołach i wprowadzeniu ustawy antyaborcyjnej. Nie myślałam wówczas, że jako dorosła kobieta wciąż z tego powodu będę wychodzić na ulicę… Jako matka dwóch nastoletnich córek domagam się respektowania praw kobiet. Z podziwem patrzę na Martę Lempart i jestem pewna, że może ona zmobilizować rzesze kobiet, które powiedzą „dość!” i zmienią naszą rzeczywistość.

Dlaczego właśnie teraz Polki protestują? Dlaczego ty nie tylko uczestniczysz w protestach, ale nawet je organizujesz?

Przez wiele lat w życiu publicznym uczestniczyłam lokalnie, na Żoliborzu. Tu mieszkam, prowadzę żłobek, tu moja córka chodzi do szkoły. Działałam w radach rodziców, współorganizowałam lokalne wydarzenia. Po dojściu PiS-u do władzy narastała we mnie złość, nie godziłam się na rujnowanie Polski i niszczenie demokracji. Razem z tysiącami ludzi demonstrowałam w obronie Trybunału Konstytucyjnego, byłam na niemal wszystkich manifestacjach organizowanych przez KOD.

Aż przyszedł moment, kiedy stałam się organizatorką protestów. Kiedy Anna Zalewska ogłosiła projekt tzw. reformy edukacji, zaangażowałam się w działania ogólnopolskie. Razem z innymi rodzicami byliśmy inicjatorami ruchu społecznego Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji, którego stałam się liderką. Nie spodziewałam się, że już wkrótce działalność w obronie edukacji niszczonej przez Annę Zalewską pochłonie większość mojego czasu. Musiałam szybko nauczyć się, jak wejść na posiedzenia sejmowych komisji, jak zabierać głos w Sejmie i w mediach, jak organizować demonstracje, przekonywać do sprawy i budzić emocje. Nauczyłam się przemawiać do tłumu, współpracować z różnymi podmiotami – od organizacji pozarządowych, związków zawodowych po partie opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej.

Ale na demonstracjach się nie skończyło…

Zwieńczeniem protestów było zawiązanie komitetu referendalnego, którego byłam wiceprzewodniczącą i który w krótkim czasie zebrał prawie milion podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie reformy edukacji. Wniosek został ostatecznie odrzucony przez Sejm w pamiętnym lipcu 2017 r.,
w cieniu walki o niezależne sądownictwo.

Nie poddajesz się?

Moja walka o dobrą edukację nie skończyła się wraz z odrzuceniem wniosku o referendum i wdrożeniem reformy. Wierzę, że gdybyśmy mieli dobrą edukację obywatelską, gdyby nasza szkoła kształciła otwartych na świat, odpowiedzialnych, tolerancyjnych ludzi, którzy umieją dyskutować szanując reguły demokracji, nie musielibyśmy wychodzić ciągle na ulice.

Jakie plany na przyszłość?

Założyłam fundację „Rodzice Mają Głos”, która ma prowadzić działania mające na celu zmianę świadomości społecznej dotyczącej edukacji. Chcę pokazać, że możliwy jest inny system edukacyjny niż funkcjonujący u nas od lat model pruski. Nie zaprzestaję, oczywiście, piętnowania zmian wprowadzonych przez Annę Zalewską – na pewno jeszcze niejedna manifestacja przed nami. Warto jednak wykorzystać czas, który pozostał nam do zmiany władzy (w co głęboko wierzę) na planowanie sensownych zmian w polskiej szkole.

Ponieważ nie chcę liczyć na to, że ktoś załatwi coś za mnie, zdecydowałam się na kandydowanie do Rady Warszawy z list Koalicji Obywatelskiej. Moim celem jest sprawienie, by warszawskie szkoły stały się bardziej przyjazne dzieciom, niwelowanie skutków reformy edukacji i rozwiązanie problemu kumulacji roczników w 2019 roku.


Cykl KOBIETY DEMOKRACJI powstał, by pokazać żeńską twarz protestów, które trwają od jesieni 2015 roku. Portal SKWERWOLNOSCI.EU współpracujący z nami, od początku roku publikuje kolejne artykuły z tego cyklu.


fot. Kinga Michalska
 „Nasze Czasopismo” nr 11/2018