Felieton

50 LAT NIEPODLEGŁOŚCI

11 listopada 1918 roku uznano symbolicznie za datę odzyskania niepodległości przez Polskę. Zostawmy historykom spory, czy dobrze wybrano ten dzień. Pomyślmy za to, co właściwie świętujemy.

Mateusz Kijowski

 

Może termin 7 października, 12, 22 albo 29 listopada byłby lepszy? Dzisiaj nie ma to znaczenia. Może tylko takie, że 100-lecie mogło nie wypaść w niedzielę i nie trzeba by było ustanawiać dodatkowego dnia świętowania. W końcu co to za święto, które wypada w niedzielę…

Skupmy się na treści, nie na formie. 100 lat temu Polska odzyskała niepodległość. Czy możemy w tym roku świętować 100 lat niepodległości? Sto lat od odzyskania niepodległości na pewno. Czy jednak Polska rzeczywiście ma za sobą 100 lat niepodległości?

Pewien historyk, piastujący dziś funkcję premiera, oświadczył niedawno, że w 1968 roku nie było w ogóle Polski. Skoro jej nie było, to nie mogła być niepodległa. No to już mamy co najmniej jeden rok wyjęty z tych stu. Ten jeden rok nie może być jednak wyjęty z historii jako wyjątkowy. Katowice w sposób oficjalny i urzędowy nosiły przez ponad trzy lata nazwę Stalinogród. Od 9.03.1953 r. do 20.12.1956 r. Ale Polska… nazwy nie zmieniała, władze, jeżeli się zmieniały, to w wyniku wewnętrznych uzgodnień, wszystko się odbywało w sposób płynny, bez znaczących przełomów. A zatem skoro nie było Polski w 1968, to kiedy była? Czy była w 1948? A w 1983? A może była Polska w 1941 roku? Polska niepodległa?Czy zatem możemy dzisiaj świętować 100 lat niepodległości? Stulecie odzyskania niepodległości brzmiałoby zdecydowanie lepiej. No i sprytnie byśmy pominęli milczeniem, co się działo w tak zwanym międzyczasie. A co się działo?

Trudno zaprzeczyć, że w 1939 roku Polska utraciła niepodległość a w 1989 roku tę niepodległość odzyskała. Czy między 1939 a 1989 rokiem istniała Polska, czy była niepodległa – to zależy od aktualnej koncepcji rządzących. Czasem okazuje się, że Polski za PRL-u nie było. Kiedy indziej dowiadujemy się, że Gierek był patriotą, a prokurator stanu wojennego ma wszelkie kwalifikacje, żeby nas uczyć praworządności. W niektórych obszarach wdraża się rozwiązania wprost powielające „reformy w III Rzeszy”. Kiedy chodzi o przekonania, a kiedy o tak zwane zdolności koalicyjne… Zdecydowanie jestem za tym, aby w 2018 roku świętować sto lat od odzyskania niepodległości w 1918 roku albo 50 lat niepodległości. Od 1918 do 1939 mamy 21 lat a potem 29 lat od 1989 do 2018. Razem akurat okrągłe 50 lat. Mniej, ale uczciwiej…

Mam jeszcze jeden kłopot z tym świętem. Z tym świętowaniem. Z zawłaszczeniem tego święta przez rządzących i ośmieszeniem. Od wielu lat obecnie rządzący wspierają huczne pochody o nacjonalistycznym wydźwięku i faszystowskim zabarwieniu w najważniejsze dni pamięci narodowej, również te związane z walką z faszyzmem, który przecież wyrządził Polsce największe szkody w historii. To odbiera świętom i uroczystościom znaczenie i wynikający z historycznych zasług wymiar. Te obchody coraz bardziej przypominają kibolskie ustawki albo dziecięce przebieranki. Piesi husarzy na paradzie w Święto Wojska Polskiego dopełnili chyba tej kompromitacji.

Niepodległość dla Narodu i dla Państwa to niezwykle ważny atrybut w czasach niewoli czy wojny. Po 123 latach zaborów 1918 rok był wielkim przełomem. Ale po 44 latach komunizmu poprzedzonych sześcioma latami okupacji niemieckiej faktycznym wyzwoleniem i początkiem prawdziwej wolności i niepodległości był 4 czerwca 1989 roku. Dzień, kiedy Polacy odzyskali realny wpływ na swoje losy i na swoje Państwo. Pomyślmy nad tym, co stanowi fundamenty dzisiejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Czy nie byłoby właściwszym świętowanie 4 czerwca zamiast 11 listopada? Zwłaszcza że oprócz jednoznaczności historycznej również warunki pogodowe bardziej sprzyjają świętowaniu. No a 4 czerwca 2089 (100-lecie) wypada w sobotę, więc oszczędzilibyśmy naszym potomkom dodatkowych komplikacji…


fot. Piotr Drabik, źródło: wikipedia.org