Kultura

KRZYCZĄCA WYSTAWA

W instytucjach kultury, szczególnie w muzeach, panuje cisza. Po północy bywa różnie, podobnie gdy wkraczają wycieczki szkolne. Tytuł nowej wystawy „Krzycząc: Polska!” zmienia przyjętą tradycję.

Jerzy Cichowicz

Z wczesnego dzieciństwa zapamiętałem atmosferę przygotowań do jubileuszu urodzin kogoś ważnego w rodzinie. Tymi ważnymi osobami byli zazwyczaj dziadkowie. Na wszelki wypadek chowałem się wówczas pod dużym stołem, spod którego wszystko widziałem i słyszałem – sam pozostając niezauważonym. Pamiętam zabiegi kosmetyczne pań i panów, wiązanie krawatów, zapach perfum oraz czarujący szelest papieru, w który zawijano tradycyjne upominki dla jubilatki lub jubilata. Nie brakowało też sprzeczek, a nawet awantur, których wówczas zupełnie nie rozumiałem. Świat ludzi dorosłych był dla małego, ale uważnego obserwatora nie zawsze zrozumiały. Po latach rozszyfrowałem te linie podziałów, wzajemnej sympatii lub niechęci.

Atmosfera przygotowań i obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez nasz kraj przywołała te wspomnienia z dzieciństwa nieprzypadkowo. Dostrzec można było tę samą podniosłą atmosferę, gorączkę przygotowań do uroczystości oraz wielkie emocje w trakcie imprez.

Platynowa Loża PGE Stadion Narodowy

Jak w każdej rodzinie, jesteśmy różni, mamy często inną wrażliwość, a przede wszystkim inne doświadczenia. Na okrągłą rocznicę odzyskania niepodległości przez nasz kraj patrzymy przez pryzmat własnych doświadczeń, a także rodzinnych tradycji wyniesionych z domu. Ma ona dużą siłę jednoczącą i wszyscy świętowaliśmy tę datę, ale ze względu na głębokie podziały polityczne każdy trochę inaczej i w osobnych obozach. Okrągła setka nie stała się wystarczającym powodem, aby ogłosić zawieszenie broni.

Lojalność wobec wyznawanych wartości oraz pogarda okazywana im przez aktualną władzę uniemożliwiła wielu z nas udział w oficjalnie przez nią wspieranych przedsięwzięciach. Ale w kalendarzu rocznicowych obchodów znalazły się takie dwie imprezy, w których udział uznałem za obowiązkowy. Do tak zaskakującego wniosku doszedłem w wyniku poszukiwań, które zapoczątkowałem na PGE Stadion Narodowy. To w jednym z jego luksusowych pomieszczeń odbyła się konferencja prasowa Biura Programu „Niepodległa”. Zaprezentowano na niej przede wszystkim informacje związane z przygotowywanym koncertem.

Koncert dla Niepodległej

Na konferencji zapowiedziano, że usłyszymy na nim utwory z czasu dwudziestolecia międzywojennego, II wojny światowej, lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku oraz ery polskiego rocka. Miało nie zabraknąć pieśni legionowych, przebojów przedwojennej muzyki filmowej, utworów powstańczych, a także kompozycji towarzyszących walce z komunizmem. Tak szeroko nakreślonemu repertuarowi muzycznemu miały towarzyszyć inscenizacje i filmy nawiązujące do polskiej historii i kultury. Dzięki osobistej rozmowie z rzecznikiem prasowym Biura Programu „Niepodległa” udało mi się dobrze poznać system dystrybucji bezpłatnych biletów. Na tyle dobrze, aby je uzyskać i wziąć udział w koncercie.

Koncert odbył się 10 listopada, a jego szczegółowy program, jak również pełny wykaz artystów, trzymano do ostatniej chwili w tajemnicy (wg zapewnień organizatorów dla zwiększenia zainteresowania imprezą). Ale nie wytłumaczyłem jeszcze, dlaczego udział w tym koncercie uznałem za obowiązkowy i nie wynikający tylko z dziennikarskiej powinności. Koncert był na żywo transmitowany przez kilka stacji telewizyjnych i każdy mógł przekonać się osobiście, czy nie jest to kolejna próba napisania naszej historii. Jednakże koncert wysłuchany przeze mnie na Stadionie Narodowym istotnie różnił się od tego pokazanego przez telewizję. Tym różnicom poświęcę osobną relację.

Kolejną imprezą, do udziału w której gorąco zachęcam, jest wystawa w Muzeum Narodowym pt.: „Krzycząc: Polska! Niepodległa 1918”. Wystawa od 26 października jest dostępna dla zwiedzających. Podczas dziennikarskiego oprowadzenia, jak również w trakcie wernisażu wystawa była jeszcze niegotowa. Brakowało wielu eksponatów, materiałów wizualnych i podpisów pod eksponatami, ale braki te zostały uzupełnione i miałem już okazję zobaczyć ją w pełnym kształcie.

Adam Bunsch, Karabinowa kula, 1929, fot. Krzysztof Wilczyński.

Przejmująca ekspozycja

Ta wystawa krzyczy, krzyczy każdy zaprezentowany na niej obraz, grafika, fragment filmowy. Zgromadzone dzieła zostały tak dobrane i zestawione ze sobą, że w żaden sposób nie pozwalają widzowi pozostać obojętnym. Jej chronologiczny układ sprawia, że napięcie u widza stopniowo narasta, aż do bolesnej puenty, którą odnajdujemy po wyjściu. Gdy będziecie schodzić schodami do holu, aby nareszcie wyjść na zewnątrz, zaczerpnąć powietrza, przemyśleć to, co zobaczyliście i przeżyliście – dopadnie was przesłanie autorów wystawy. Można potraktować je także jako ostrzeżenie dla nas wszystkich. Jest nim widok czerwonej łuny i Alei Jerozolimskich podczas niepodległościowych manifestacji oraz ich „bohaterów” z racami w dłoni. Nie liczcie na taryfę ulgową, na to, że prześlizgniecie się przez jej sale bez łez, bez wstrząsu. Ta wystawa ma z założenia budzić silne emocje.
W przypadku działań wojennych na terenach Polski i w celu ukazania ogromu cierpień ludności cywilnej, w tym także ludności żydowskiej, autorzy wystawy posłużyli się realistycznymi grafikami Abla Panna oraz grafikami artystów niemieckich, w tym m.in. Ericha Grunera. Do mocnej puenty wystawy posłużyły prace Przemysława Trust Truścińskiego i Piotra Uklańskiego, które swoją ekspresją i dzisiejszym językiem plastycznym przełamują dotychczasowy stereotyp przekazu tematyki niepodległościowej.

Oglądajcie się za siebie…

Ekspozycja ma także duże walory poznawcze i edukacyjne. Zgromadzone dzieła ukazują widzom skomplikowane procesy społeczne i historyczne. Przerażająca dosłowność miesza się z alegorią lub metaforą. Widzimy, jak dotkliwa krzywda rodzi bunt i przemoc oraz jak rodzi się zryw prowadzący do dziejowych przemian. Możemy także zobaczyć, jak olbrzymią cenę krwi zapłaciliśmy za uzyskaną wolność i jej utrzymanie. Dostrzeżemy także konsekwencje dramatycznych wydarzeń i zjawiska społeczne oraz kulturowe, które wywołały te zdarzenia.

Roman Kramsztyk, Legenda o koronie, 1916, fot. Krzysztof Wilczyński.

Nie chcę zdradzać wszystkich emocji, które wystawa może wywołać. Nie chciałbym także ujawniać wszystkich ciekawych rozwiązań zastosowanych przez kuratora wystawy. To powinno być indywidualne, wręcz intymne przeżycie dla każdego zwiedzającego. Ale jedno chciałbym przekazać tym, którzy wybiorą się na wystawę.

Kierunek zwiedzania wystawy wynika z przyjętej chronologicznej narracji. Podkreśla go tematyka siedmiu kolejnych pomieszczeń, których tytuły są próbą uporządkowania naszej zbiorowej pamięci o tym dramatycznym okresie w dziejach Polski. Podczas zwiedzania warto co pewien czas oglądać się za siebie, a nawet zawrócić, poszukać innej perspektywy dla dzieł, które nieprzypadkowo zawieszono z drugiej strony aranżujących wystawę ścianek działowych. W każdym przypadku są one wspomnianą już puentą całości lub części wystawy. Warto na chwilę zatrzymać się przy nich.

Wystawa potrwa do 17 marca 2019 roku.

Erich Gruner, Wisielcy [plansza pochodzi z teki graficznej zatytułowanej Wojna, wydanej w Lipsku w 1916 r.], fot. Jerzy Cichowicz.

fot. tytułowa: Konferencja prasowa Biura Programu „Niepodległa”, 19 października 2018 r., Loża Platynowa na stadionie PGE Stadion Narodowy, fot. Jerzy Cichowicz.
„Nasze Czasopismo” nr 12/2018 i 01/2019