Ekonomia

KRWIOŻERCZY FISKUS

Od pierwszych chwil rządów PiS realizuje programy socjalne, w tym koronny Rodzina 500+. Ale państwo nie ma swoich pieniędzy – to, co daje nam jako beneficjentom, odbiera jako podatnikom. Ale bilans nie wychodzi nawet na zero.

Jacek Władysław Bartyzel

Żeby rozdawać pieniądze i kupować sobie w ten sposób głosy wyborców, rządzący muszą najpierw zabrać te pieniądze podatnikom. Nic więc dziwnego, że po radykalnym wzroście socjalistycznego rozdawnictwa podatnicy dręczeni są coraz to nowymi podatkami, a państwo wobec podatnika staje się krwiopijcą pozbawionym skrupułów. Tylko ostatnie miesiące przyniosły m.in. wprowadzenie tzw. exit tax, daniny solidarnościowej oraz przedłużenie obowiązywania wyższej stawki VAT. Na czym polegają te zmiany?

Exit tax

Podatek od wyprowadzki w deklarowanych celach ma zapobiegać optymalizacji podatkowej związanej z przerejestrowywaniem działalności poza granice kraju, tak aby płacić podatki tam, gdzie są one niższe. By temu przeciwdziałać, aktywa przenoszone za granicę mają być opodatkowane, a podstawą ustalania podatku będą hipotetyczne, niezrealizowane zyski na moment przeniesienia działalności.

Sama idea exit tax wynika z Dyrektywy Rady UE 2016/1164, która wymaga wprowadzenia tego podatku od przedsiębiorstw. To i tak budzi poważne kontrowersje, gdyż zniechęca państwa do konkurowania ze sobą niższymi podatkami, co jest korzystne dla obywateli. Bez tej konkurencji nie będzie wystarczającej presji na obniżkę obciążeń fiskalnych w krajach, które mają wyższe podatki, a nadmierny fiskalizm trwale obniży wzrost gospodarczy i poziom życia w tychże państwach.

Polskie władze idą jednak o wiele dalej niż wymaga tego prawo UE. Choć dyrektywa nie wspomina słowem o osobach fizycznych, to jej polska implementacja już je obejmuje. I tak w Polsce podatkiem objęty będzie majątek nie tylko przedsiębiorstw, ale i zwykłych obywateli, jeśli przekracza wartość dwóch milionów złotych. To fatalna wiadomość i zrozumiałe poczucie niesprawiedliwości dla wielu spośród Polaków pracujących lub planujących podjąć pracę za granicą.

23 proc.VAT

W 2011 r. Platforma Obywatelska, chcąc uniknąć reformy finansów publicznych i redukcji wydatków, mglisto tłumacząc się kryzysem, wprowadziła „na trzy lata” podwyżkę podatku VAT z 22 do 23 proc. Termin obowiązywania ustawy był stopniowo wydłużany. PiS w kampanii wyborczej obiecywał obniżenie podatku. W obliczu braku pieniędzy na rozbuchane wydatki zdanie jednak zmienił i podwyżkę (czy raczej przedłużenie jej obowiązywania – teraz już bezterminowo) uchwalił w listopadzie 2018 r. PiS na ten temat milczy, a Platforma Obywatelska grzmi i o pomoc PiS-owi w podwyżce podatków oskarża… klub Kukiz’15.

Inne nowe podatki

To nie jedyne podatki wprowadzane lub podwyższane w ostatnich miesiącach i latach. PiS wprowadził m.in. podatek bankowy (formalnie płacony przez instytucje finansowe, faktycznie przez ich klientów), podatek od nieruchomości komercyjnych, podatek od deszczu czy podatek denny (od powierzchni dna portów i przystani), opłatę recyclingową (podatek od torebek foliowych) i nowe podatki na paliwa. ZUS płacony przez przedsiębiorców rośnie co roku. Ważą się losy podatku od e-papierosów (jest na szczęście szansa na odroczenie), a wyższego ZUS dla zatrudnionych na umowę o pracę uniknęliśmy tylko dzięki politycznej grze prezydenta i osób udających Trybunał Konstytucyjny.

Inwigilacja

Wraz z liczbą podatków i ich wysokością rośnie też opresyjność samego aparatu fiskalnego. Pod pozorem walki z wyłudzeniami VAT nałożono nowe obowiązki na przedsiębiorców. Najpierw, jeszcze ustawami uchwalonymi za czasów PO-PSL, wprowadzono Jednolity Plik Kontrolny, który wiązał się z koniecznością tworzenia oprogramowania do obsługi raportów wysyłanych do skarbówki, a dotyczących wszelkich aspektów działalności (wyciągi z kont i ksiąg rachunkowych, ewidencja VAT, przychody). Potem, już za PiS, doszedł mechanizm „split payment” (osobny rachunek do wartości netto faktury, osobny do podatku VAT), który w dużej mierze stanowi nieoprocentowaną pożyczkę przedsiębiorcy dla państwa i uzależnia płynność firmy od decyzji urzędników.

W zakresie przeciwdziałania optymalizacji podatkowej władze chcą wymusić raportowanie podejrzenia zaistnienia „schematów podatkowych”, czyli takiej działalności, której efektem ma być obniżenie należnych podatków. Znów rządzący powołują się na unijną dyrektywę (Dyrektywa Rady UE 2018/822). I faktycznie, UE nie chcąc konkurencji podatkowej między państwami takie rozwiązania wymusza, ale tylko w odniesieniu do schematów transgranicznych, między państwami członkowskimi. Polska zamierza zaś rozszerzyć jej stosowanie do optymalizacji wewnątrz kraju, a obowiązek raportowania ma spoczywać na każdym pośredniku. Definicja tego pośrednika prowadzi do naruszenia tajemnic zawodowych osób wykonujących zawody zaufania publicznego, w tym adwokatów i radców prawnych, a także doradców podatkowych, zmuszając ich do donoszenia na swoich klientów.

Organa kontroli skarbowej czyhają na nawet najdrobniejsze – faktyczne lub tylko domniemane – uszczuplenia zobowiązań podatkowych, często stosując bulwersujące prowokacje, z góry traktując przedsiębiorców jak przestępców. Szerokim echem odbiła się prowokacja urzędniczek w Bartoszycach, które wybłagały wymianę żarówki w warsztacie samochodowym po godzinach otwarcia, a za przyjęcie 10 zł symbolicznej opłaty chciały… wręczyć mechanikowi 500 zł mandatu. Ten przypadek może wydawać się jednostkowy i błahy, ale w rzeczywistości jest coraz bardziej powszechną praktyką, do której zachęcają przełożeni urzędników.

Jak powstrzymać fiskalną bestię?

Tymczasem nieuczciwość można zarzucić nie przedsiębiorcom, a państwu, które przejada ok. 43 proc. PKB, swoje wydatki pokrywając ściąganiem horrendalnych podatków. Polski system podatkowy, na który składa się grubo ponad 100 różnego rodzaju danin, jest niezwykle skomplikowany. Komplikacje ułatwiają nadużycia i zachęcają do prób obchodzenia systemu. Poczucie sprawiedliwości każe zwrócić uwagę na to, że podatnicy i przedsiębiorcy są przede wszystkim ofiarami systemu.

Aby rozwiązać problemy zarówno nadużyć podatkowych, jak i samego nadmiernego opodatkowania, potrzebne jest radykalne zmniejszenie poziomu wydatków publicznych, obniżenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego. Socjalistyczne rozdawnictwo praktykowane przez ten i poprzednie rządy zawsze będzie generować potrzeby podatkowe i prowadzić do obciążania podatników nowymi daninami.

Mądrzej należy też podejść do kwestii unijnych regulacji. Polska powinna sprzeciwiać się tworzeniu nowych polityk fiskalnych na poziomie UE, a tam, gdzie takie regulacje następują, implementacja dyrektyw musi być możliwie najbardziej łagodna dla podatnika. Obecnie dzieje się na odwrót, gdyż dyrektywy UE stają się okazją do obciążania podatników o wiele większymi kosztami, niż wyobrażali sobie nawet tworzący te dyrektywy eurokraci.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 12/2018 i 01/2019