Ekonomia

GOSPODARCZY BOLSZEWIZM CZY PRAWICOWA OLIGARCHIA?

PiS oficjalnie nie tępi przedsiębiorców, jednak wprowadzane przez partię rządzącą zmiany coraz bardziej utrudniają prowadzenie działalności biznesowej. Szczególnie niezrozumiale jest to, że najbardziej cierpią polskie firmy.

Łukasz Koska

Rządy PiS ukierunkowane są na efekt propagandowy identyfikujący winnych, jak postkomuniści, lewacy, liberałowie, sędziowie, feministki, imigranci, opozycja totalna, itp. Po cichu jednak piętnuje się też biznes. Można polemizować, czy podnoszenie płacy minimalnej, 500+, obniżenie wieku emerytalnego, ograniczanie umów cywilnoprawnych czy wprowadzanie zakazów handlu leży w interesie polskiego społeczeństwa. Ale pomysły podatku bankowego, od sklepów wielkopowierzchniowych, obciążanie firm składkami ZUS nieodprowadzonymi przez podwykonawców, opóźnianie zwrotu VAT, zaostrzanie limitów odliczeń kosztów, likwidacja ochrony interpretacji podatkowych, tworzenie zbrojnych formacji aparatu skarbowego czy kary 25 lat więzienia za fałszowanie faktur wpisują się w systemowe pogarszanie otoczenia gospodarczego, mimo mydlenia oczu przez takie projekty jak „mały ZUS” czy Konstytucja Biznesu.

Wbrew hasłom, pomysły te biją głównie w rodzimą przedsiębiorczość. Przykładowo, zakaz handlu uderza przede wszystkim w polskie sieci handlowe, gdyż klienci przenieśli się do sieci zagranicznych obchodzących zakazy. Od lipca weszła w życie ustawa o split payment, która ma poprawić ściągalność VAT-u. Firmom zamrożono sporą części funduszy na osobnym koncie, do tego bez odsetek. Bez względu na to, czy zapłata VAT-u stała się wymagalna, czy podatnik miał okazję odliczyć VAT naliczony, jaka jest jego kondycja finansowa. Przedsiębiorca może poprosić naczelnika urzędu skarbowego o zwolnienie środków, na co ten ma aż 60 dni, jednak niejeden bezkarnie odwleka decyzję. Część firm zmuszonych jest zaciągać kredyty i płacić odsetki, wiele ograniczy inwestycje i skalę działalności, ale niestety wiele z nich może stracić płynność i zbankrutować. Pogłębi to zatory płatnicze, spowolni wzrost gospodarczy i w rezultacie powiększy bezrobocie lub emigrację zarobkową. Ale PiS to ignoruje, bo traktuje przedsiębiorców jako potencjalnych złodziei lub frajerów do strzyżenia, a gospodarka jako narzędzie do redystrybucji funduszy w takim celu, który umacniania władzę rządzących.

Nacjonalizacja na 10 smaków

PiS pokazał prawdziwą twarz bolszewika w ostatnich miesiącach, gdy pojawiły się projekty przepisów umożliwiających wywłaszczenie każdego przedsiębiorcy. Ustawa o odpowiedzialności za czyny zabronione pod groźbą kar przewiduje, że „podmiot zbiorowy odpowiada również za czyn zabroniony popełniony bezpośrednio w związku z ruchem przedsiębiorstwa lub zakładu podmiotu zbiorowego w wyniku niezachowania reguł ostrożności, nawet jeżeli nie ustalono sprawcy czynu”. Możliwe konsekwencje obejmują nie tylko środki przymusu „zapobiegawczego” (np. zakaz reklamy, zawierania nowych umów, czy wręcz samej działalności), zarząd komisaryczny, ale wręcz konfiskatę majątku za naruszenie prawa przez podmiot zbiorowy (przedsiębiorstwo, fundację czy partię polityczną). Znajdzie się paragraf np. na taką Agorę, TVN, WOŚP czy PO. Przepisy można by stosować do 10 lat wstecz.

Zakres przewinień oparty jest na tak nieprecyzyjnych określeniach jak nienależyta staranność czy interes społeczny, a donosiciele mogą liczyć na ochronę przed zwolnieniem i kwoty do 1 mln PLN. Sąd nie oceniałby kwalifikacji czynu i podjętych środków, a jedynie potwierdzał formalną prawidłowość wniosku prokuratora. Czy w świetle agresywnej kampanii przeciwko „kaście sędziów” można będzie jeszcze liczyć na niezależne sądy? W PRL nie z takimi problemami sobie poradzono. Wdrożenie tych pomysłów oznaczać będzie de facto koniec prywatnej własności, skoro podważona zostanie zasada zaufania obywateli do państwa prawa. Wzrośnie ich awersja do ryzyka, a pomnażanie majątku zacznie ustępować pomysłom jego ochrony.

Uwłaszczenie prawicy?

Afera KNF rzuca nowe światło na tę sytuację. Sprawa Rywina najwyraźniej nie była wystarczającą przestrogą, skoro chłopaki Zdzisława też chcą być grupą trzymającą władzę i zgarniać grube kwoty. Ale pomimo ujawnienia afery PiS nie otrzeźwiał i pod pretekstem wymogów unijnych forsuje przyjęcie ustawy umożliwiającej przejęcie banku za przysłowiową złotówkę, mimo że z tzw. trybem resolution nie ma to wiele wspólnego, a cały skandal próbuje zamieść pod dywan.

Tryb uchwalania prawa wdrożony przez PiS nie jest przypadkowy. Projekty są procedowane błyskawicznie, bez zwyczajowych debat, konsultacji społecznych czy vacatio legis, nierzadko w wygodnych dla władzy okresach, jak święta czy wakacje. Ich bezrefleksyjne akceptowanie przez posłów u wielu osób budzi skojarzenia ze „słupami” w aferach.

Jednak same inicjatywy legislacyjne są niewątpliwie przygotowywane przez praktyków prawa. Radykalne pomysły lansowane są tak długo, dopóki nie napotkają większego sprzeciwu, a chwilowe ustępstwa są obliczone na zmęczenie przeciwnika. Przebija z nich wysoka kreatywność co do przejmowania kontroli nad różnymi obszarami życia społecznego, nieprecyzyjność stosowania (dająca pole do dużej uznaniowości) oraz daleko posunięta represyjność. Pozwala to maksymalizować dochody państwa, kontrolować coraz większy zakres gospodarki oraz dawać miejsca pracy „swoim”.

Takie prawo wspomaga też tworzenie różnych pseudopaństwowych struktur, które mogą utrudniać i wypierać prywatną przedsiębiorczość. Ostatnie fakty sugerują, że może również chodzić o zorganizowane przejmowanie prywatnego majątku lub wymuszanie łapówek. Przedsiębiorcy, jako ludzie pragmatyczni i mający więcej do stracenia niż przeciętni obywatele, dają perspektywę na „dogadanie” się na jakichś warunkach, o ile nie zostaną kompletnie znacjonalizowani. W ten sposób umożliwi się cichy transfer własności i uwłaszczenie nowej prawicowej nomenklatury: TKM.

Koniec IV RP

Niestety głupcy mają to do siebie, że nie uczą się na błędach – ani na swoich, ani nawet tych znienawidzonych komunistów. Przyduszanie gospodarki i arogancja prawicowych baronów postawi PiS pod ścianą: oddać władzę albo przemocą ją zatrzymać. Brnięcie w socjalistyczne eksperymenty gospodarcze i kneblowanie swobód skończy się chaosem jak w Wenezueli. Polacy szybko zatęsknią do wolnych mediów i czasów prosperity po wejściu do UE, dlatego pseudopatriotyczna „dobra zmiana” dość szybko upadnie, choć i tak odtrąbi w TVPiS, że to tradycyjnie wina Tuska.

Będzie gorzej, jeśli radykalizm PiS obierze kierunek autorytarny, bo zanim upadnie, może doprowadzić do izolacji, ucieczki inwestorów, a także wzrostu inflacji i bezrobocia. Po latach cierpień i zastoju cywilizacyjnego Polacy kolejny raz będą dochodzić do normalności, tym razem z ustroju będącego hybrydą komuny, służb specjalnych i włoskiej ośmiornicy. Takiej IV RP ojcem chrzestnym ma szansę zostać Jarosław Kaczyński.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 12/2018 i 01/2019