Felieton

TO JUŻ CZWARTA ZIMA NA ULICY…

Przełom listopada i grudnia 2015 r. to bardzo dynamiczne zmiany na polskiej scenie publicznej. Nie „politycznej”, bo nie o politykę chodziło, a o zmiany cywilizacyjne, światopoglądowe i kulturowe. O rewolucję w świecie wartości i postaw obywatelskich.

Mateusz Kijowski

Ale oczywiście zaczęło się od polityki. Od wyborów, w których oddaliśmy władzę w ręce partii od dawna prezentującej postawy antysystemowe i antydemokratyczne. Zgodnie z art. 4. ust. 1. Konstytucji RP „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a ustęp drugi tegoż artykułu uszczegóławia, że „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Nie można twierdzić, że doszło wtedy do naruszenia prawa. Wybory prezydenckie i parlamentarne 2015 r. nie zostały też sfałszowane.

Ale to, co nowa władza zaczęła robić, nie mieściło się już wyłącznie w kategoriach politycznych. Władza zaczęła łamać prawo – łącznie z konstytucją – ale też zasady współżycia społecznego oraz reguły postępowania wynikające ze zwykłego zdrowego rozsądku. I wtedy część obywateli, niezadowolona z obrotu spraw, postanowiła zaprotestować.

Ten protest oczywiście nie zmienił postępowania rządzących. Ale pomógł nam lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje, a także zwrócił uwagę społeczności międzynarodowej na sprawy polskie. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że trzy lata temu rozpoczęła się wzmożona edukacja obywatelska całego społeczeństwa. Ta edukacja, która przez wiele lat była zaniedbana. Wydawało się nam, że skoro wyszliśmy z opresji XX wieku obronną ręką, to tamte zagrożenia – brak wolności, totalitaryzm, dyktatura – już nas nie dotyczą. Że jesteśmy na nie zaszczepieni. Niestety… szczepienia rodziców nie działają na dzieci.

Od 1989 r. – od odzyskania wolności i rozpoczęcia budowy demokratycznego państwa prawnego – zaktywizowało się nowe pokolenie. Oni świadomość obywatelską zdobywali po obaleniu komunizmu, ich rozumienie świata budowało się w odniesieniu do państw od dawna demokratycznych i wolnych, ale bez zrozumienia własnej historii; nie zrozumieli więc do końca, czym jest demokracja, wzajemny szacunek, wola większości z uszanowaniem mniejszości… Oni, bez względu na wiek, uważają, że im się coś należy i państwo ma im to zapewnić. Nie zważając na logikę, rozsądek czy koszty.

Ten przyspieszony kurs obywatelski daje nadzieję, że nie będziemy musieli przeczekać całego pokolenia, by zacząć odczuwać efekty tego „samokształcenia”. Ale kto uważa, że sprawa jest zakończona, można zamykać kramik i wracać do własnych spraw, jest nadmiernym optymistą. Zaczyna się czwarta już zima, jak stoimy, chodzimy, maszerujemy, demonstrujemy, protestujemy na ulicach i placach całej Polski. Jak spotykamy się w salach, aulach i audytoriach, by wymieniać się wiedzą i doświadczeniami. Czwarta zima aktywności, której wcześniej raczej unikaliśmy sądząc, że od spraw publicznych to my mamy polityków.

Dzisiaj zaczynamy rozumieć, że politycy są ważnym elementem systemu, jednak bez współpracy, dialogu, a nawet wsparcia ze strony obywateli, często nie są w stanie zrobić wszystkiego. I oczywiście można narzekać, że nas nie rozumieją, że dbają tylko o swój interes, że trzeba ich wymienić… i czekać na rycerza na białym koniu, który za nas wszystko zrobi.

Nie wróżę sukcesu tym, którzy sami nie zadbają o swoje interesy. Nie chodzi mi o barykady na ulicach czy palenie samochodów, jak to ostatnio dzieje się we Francji. Nie wierzę, by ktokolwiek mógł zaspokoić potrzeby tych, którzy o nich nie informują. Życzę zatem wszystkim na zbliżający się rok wzmożonej aktywności i zwiększonego zaangażowania, tak aby rozpoczynająca się czwarta zima na ulicy stała się ostatnią taką zimą w naszym życiu. Żebyśmy nie tylko w wyborach odwrócili trend, ale również zadbali, aby nigdy więcej nie wygrała siła, której głównym celem jest odebranie obywatelom wpływu na ich losy.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 12/2018 i 01/2019