Kultura

DYSKRETNY WOAL NIEPAMIĘCI

Szanujemy strażniczki pamięci – żony, córki, kochanki, przyjaciółki. Porządkują, udostępniają, omawiają, dbają. Czasem jednak to oddanie ociera się o szaleństwo. Ich patronką mogłaby być Cosima Wagner, która z dzieł męża uczyniła religię, a z teatru w Bayreuth – świątynię.

Anna Schwerin

Demokratyzację dostępu do kultury dekretem zapewniła nam rewolucja francuska. Od tej pory sztuka jest dobrem wspólnym, a dzieła zamawiane przez hojnych mecenasów zadomowiły się w domenie publicznej. Są naszą własnością. Paradoksalnie – powszechny dostęp do nieograniczonej ilości obiektów z dowolnej dziedziny twórczości doprowadził do niespotykanego wcześniej zabiegania artystów o odbiorców.

Rozpieszczeni taką sytuacją ze zdziwieniem (i bez głębszej refleksji) odnotowujemy pojawiające się od czasu do czasu w atmosferze skandalu skargi spadkobierców na brak szacunku dla konkretnego dzieła lub osoby artysty. Towarzyszą temu często zarzuty o kradzież tantiem należnych z tytułu praw autorskich. Czy słuszne? To zależy od okoliczności i osób „dramatu” – spadkobiercy, artysty sięgającego po utwór i organizacji ochrony praw twórców. Droga sądowa bywa powolna i nieskuteczna, dlatego najczęściej w obliczu trudności z uzyskaniem pozwolenia spadkobierców na wykorzystanie w nowym projekcie wiersza czy melodii artyści już na wstępie rezygnują i szukają inspiracji w mniej konfliktowych obszarach.

Powstaje sprzężenie zwrotne – oryginalne, ale coraz starsze dzieła wypadają z obiegu kultury, ulegają zapomnieniu, a walka spadkobierców o tantiemy staje się coraz bardziej bezprzedmiotowa. Wszyscy na tym tracimy.

Zjawisko to jest stosunkowo nowe i wiąże się z rozwojem prawa autorskiego. Dawniej artyści marzyli o pozostaniu w pamięci, dzisiaj o to dbają paragrafy.

Tak się złożyło, że kolejny konflikt o „dzieło” zbiegł się w czasie z publikacją książki „W cieniu sławy. Zapomniani Bracia i Siostry wielkich Polaków” Ewy Jałochowskiej (Muza 2018). Z jej treści wyłania się zadziwiająca prawidłowość. Otóż nikt z rodzeństwa Sław nie dochodził roszczeń z tytułu praw autorskich ani nie domagał się wyjątkowego traktowania przez otoczenie. „Zapomniani” żyli własnym, często tragicznym życiem, obok, ale nie w cieniu geniusza. Ich wzajemne stosunki nierzadko charakteryzowała obojętność, niechęć, ale też poczucie odpowiedzialności, gdy trzeba było spłacać długi „wyjątkowych”.

Autorka bardzo osobiście traktuje siostry Fryderyka Chopina, zwłaszcza Izabellę, z której to okna runął na warszawski bruk fortepian uwieczniony w norwidowskim wierszu. Z czułością pochyla się nad Franciszkiem Mickiewiczem – bratem „tego” Mickiewicza, który dożył swoich dni jako rezydent dworu w Wielkopolsce, wreszcie oddaje hołd inżynierskiej działalności Wilhelma Kolberga, brata Oskara – etnografa. W sumie kreśli 18 portretów niezwykłych osób, które znalazły się w cieniu – naszym zdaniem niesłusznie – tych Wielkich.

Rok 2019 nie zaczął się w kulturze zbyt pomyślnie. Odszedł profesor Ryszard Peryt, aktor i reżyser, któremu zawdzięczamy między innymi reżyserię wszystkich dzieł operowych Wolfganga Amadeusza Mozarta. Dokonał tego w Warszawskiej Operze Kameralnej jako jedyny reżyser na świecie. Zagospodarował też potencjał artystyczny brutalnie zwolnionych muzyków i śpiewaków WOK-u, tworząc od podstaw nową instytucję kultury – Polską Operę Królewską (2017).

Ryszard Peryt zdołał jeszcze zainicjować formalną współpracę studentów i wykładowców warszawskich uczelni – Akademii Teatralnej, Uniwersytetu Muzycznego i Akademii Sztuk Pięknych w ramach Instytutu Opery. Marzył, aby artyści różnych dziedzin spotykali się i działali wokół opery – „teatru partytury” jako swoistej kontynuacji idei teatralnych starożytnej Grecji. Czy Jego projekty przetrwają?


Fotografia fragmentu wnętrza z ostatnim fortepianem Fryderyka Chopina, fot. polona.pl

„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019