Kultura

KREW I WINO

Zdaniem Zygmunta Freuda „rzecz, której się nie rozumie, powraca jak pokutująca dusza, która nie daje spokoju dopóty, dopóki nie znajdzie dla siebie jakiegoś rozwiązania i ujścia.” Moja droga do zrozumienia istoty winiarstwa wiodła przez Sandomierz.

Jerzy Cichowicz

Decyzję o wyprawie na Święto Młodego Wina w Sandomierzu (16-18 listopada 2018 r.) podjąłem po przeczytaniu krótkiej notatki zamieszczonej na portalu czasopisma „Czas Wina”.

„Liczba uczestników święta jest ograniczona. W tym roku organizatorzy przygotowali tylko 500 specjalnych paszportów i zestawów enoturysty, które uprawniają do udziału w święcie. Wydarzenie organizuje Sandomierskie Stowarzyszenie Winiarzy. Kontakt w sprawie rejestracji: sandomierscywiniarze@gmail.com.”

Moją uwagę zwróciła niezwykła zwięzłość informacji oraz restrykcyjne ograniczenie liczby uczestników przygotowywanych obchodów. Strona Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy nie zawierała dokładniejszych informacji. Korespondencja z organizatorami imprezy oraz administratorami sandomierskich mediów internetowych przyniosła rezultaty. Uzyskane informacje pomogły mi uzyskać nie tylko paszport, ale także miejsce w Hotelu Pod Ciżemką, gdzie zaplanowano uroczystą kolację oraz spotkania z prezentującymi swoje osiągnięcia i wyroby winiarzami. Aby jak najlepiej poznać atmosferę tego święta oraz miasta, nocleg zarezerwowałem w centrum sandomierskiej starówki.

Krew

Przed tą winiarską wyprawą byłem w Sandomierzu tylko raz i to zaledwie przez kilka dni. Upłynęły mi one na pracy od rana do wieczora, dlatego większości jego zabytków i atrakcji turystycznych nie widziałem, a swoje wyobrażenie o Sandomierzu niefortunnie zbudowałem na podstawie serialu o Ojcu Mateuszu oraz ponurych doświadczeń prokuratora Teodora Szackiego, bohatera wstrząsającej powieści Zygmunta Miłoszewskiego („Ziarno prawdy”). Mroczna atmosfera tego trzymającego w napięciu kryminału, spotęgowana w ekranizacji Borysa Lankosza sprawiła, że wieczorne, a tym bardziej nocne spacery po Sandomierzu zdawały mi się aktem najwyższej odwagi.

W ramach przygotowań do wyjazdu chciałem uwolnić się od stereotypów i ad hoc powstających i powtarzanych opinii. Sięgnąłem po inspiracyjne źródła twórcy „Ziarna prawdy”, tj. monografię Joanny Tokarskiej-Bakir „Legendy o krwi. Antropologia przesądu”. Zgłębiając ten ponury temat, przeczytałem także fundamentalne opracowanie Jolanty Żyndul pt.: „Kłamstwo krwi. Legenda mordu rytualnego na ziemiach polskich w XIX i XX wieku”. Wyposażony w tak obszerną wiedzę, ruszyłem do Sandomierza.

Konfrontacja z obrazami Karola de Prevot z Bazyliki katedralnej Narodzenia Najświętszej Maryi Panny oraz w Kościele Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Sandomierzu była nieuchronna. Zapoznałem się z 16 monumentalnymi obrazami umieszczonymi w sandomierskiej katedrze. Tworzą one cykl „Martyrologium Romanum”. Karol de Prevot namalował je w latach 1708 – 1737 na zamówienie Stefana Żuchowskiego, miejscowego proboszcza. Cykl składa się z 12 obrazów ukazujących męczenników dla poszczególnych miesięcy. Tworzą one specyficzny „kalendarz” na ścianach naw bocznych. Uzupełniają go cztery malowidła umieszczone pod chórem, nawiązujące do historii Sandomierza. Dwa przedstawiają dramatyczne wydarzenia z najazdu tatarskiego w 1260 roku. Kolejne dwa to ”Posądzenie Żydów sandomierskich o mord rytualny w roku 1698 i 1710” oraz „Wysadzenie zamku sandomierskiego przez Szwedów”. Antysemicki charakter tego pierwszego obrazu wyjaśnia tekst w trzech językach, który umieszczono na metalowej płytce przytwierdzonej do ściany obok obrazu. Tablica informuje w sposób jednoznaczny, że przedstawiony na obozie rzekomy mord rytualny nie jest zgodny z prawdą historyczną, a co więcej nigdy nie mógł mieć miejsca ze względu na prawa judaizmu. Podkreślono, że Żydzi nigdy nie mogli dokonywać i nie dokonywali mordów rytualnych. A to, co naukowcy nazywają kłamstwem krwi, często było pretekstem do fałszywych zarzutów i prześladowań.

Liczę, że podobna informacja towarzyszyć będzie malarskiej dekoracji prezbiterium kościoła Nawrócenia św. Pawła Apostoła, gdy już zostanie udostępniony turystom. Dzisiaj jest dostępny jedynie podczas mszy. W prezbiterium, przestrzeni przeznaczonej wyłącznie dla duchowieństwa oraz służby liturgicznej, antysemickie obrazy zasłonięto krzesłami. Są one świadectwem antysemityzmu wpływowego proboszcza, którego dzisiejszy Sandomierz i jego mieszkańcy się wstydzą, ale nie wypierają. To cząstka ich historii.

Wino

Pojechałem do Sandomierza, aby dociekać źródeł, które spowodowały odrodzenie winiarstwa w tym regionie. Odnalazłem je już pierwszego dnia. Podczas uroczystego otwarcia Święta Młodego Wina na Zamku Kazimierzowskim odbyła się prezentacja winnic. Formuła jej była bardzo prosta. Dwie osoby, najczęściej właściciele winnicy, opowiadały swoją historię. Najczęściej jej początkiem był powrót do materialnego lub duchowego dziedzictwa ich rodzin. We wszystkich historiach występowały marzenia, które opowiadający postanowili zrealizować oraz pasja tworzenia. Nie zabrakło też wspomnień o przeciwnościach, popełnionych błędach oraz ciężkiej pracy. Spośród prezentowanych dwunastu winnic, jedenaście to gospodarstwa rodzinne. Wyjątkiem jest Winnica św. Jakuba, której historia sięga XIII wieku i związana jest z przybyciem z Rzymu do Sandomierza dominikanów oraz wzniesieniem kościoła i klasztoru św. Jakuba. Winnica została reaktywowana w 2012 roku przez Ojców Dominikanów, przy udziale wielu organizacji wspierających.

Tym zidentyfikowanym przeze mnie źródłem spektakularnego odrodzenia winiarstwa jest wielka miłość do rodzinnej ziemi oraz szacunek dla tradycji. Żadna z przedstawionych winnic nie kieruje się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Myślą przede wszystkim o wspólnym dziele, którym jest odnowienie tradycji winiarskich w regionie. Wspólnie propagują i upowszechniają Sandomierski Szlak Winiarski jako kompleksową ofertę turystyczną.

Woda

Zwieńczeniem święta, ale także największą niespodzianką, był wieczorny koncert zespołu Hambawenah pt.: „Wina miłości”. Liderem zespołu jest Grzegorz Świtalski, znany w Sandomierzu miłośnik i znawca pieśni flisackich, ale także kompozytor i autor niezwykle poetyckich tekstów oraz innowacyjny przedsiębiorca. To dzięki twórczemu połączeniu muzyki ludowej z nowoczesnymi aranżacjami teksty jego piosenek chwytają słuchaczy za serce. Zespół połączył w niekonwencjonalny sposób wielu wybitnych artystów, którzy na co dzień funkcjonują w innych formacjach. Hambawenah jest dla nich miejscem wspólnego tworzenia, muzykowania i żeglowania wodami Wisły. Słuchacze koncertu na długo zapamiętają życzenia „dobrej wody” i przesłanie jednej z piosenek: „idzie wielka woda, grzechy nasze zmyć…”.

Z Sandomierza wyjechałem z głębokim przekonaniem, że będę tam wracać, a kolejne Święta Młodego Wina będą dla mnie dostatecznym powodem, bez biblijnego czy też eucharystycznego kontekstu.


fot. od góry:
Widok z Winnicy św. Jakuba na Zamek Kazimierzowski, fot. Jerzy Cichowicz

Obrazy „Posądzenie Żydów sandomierskich o mord rytualny w roku 1698 i 1710” oraz „Wysadzenie zamku sandomierskiego przez Szwedów” cieszą się największym zainteresowaniem turystów, fot. Jerzy Cichowicz

Formuła wędrówki po sandomierskiej Starówce i jej obrzeżach pozwoliła uczestnikom Święta Młodego Wina w Sandomierzu poznawać nie tylko różne wina, ale także najpiękniejsze fragmenty miasta. Ucho Igielne w Sandomierzu, fot. Jerzy Cichowicz


„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019