Kobiety demokracji

SOLIDARNOŚĆ I WSPARCIE SĄ NASZĄ BRONIĄ

Dzieci i zwierzęta – im oddaje serce. Jest nauczycielką w przedszkolu specjalnym w Suwałkach i z chęcią pomaga czworonogom, ale to obrona demokracji obecnie zajmuje najważniejsze miejsce. O tym, że nie wolno się bać

z Kasią Karaszewską rozmawia Katarzyna Wyszomierska z portalu Skwer Wolności

Twój pierwszy raz…?

… wyszłam na ulicę w grudniu 2015 roku. Pojechałam na manifestację w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Nigdy przedtem nie interesowałam się polityką, ale jak zobaczyłam, co PiS wyrabia po dojściu do władzy, musiałam wyrazić mój sprzeciw. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że tak bardzo mnie to wciągnie.

Poprzedni rok był Rokiem Kobiet, formalnie ze względu setną rocznicą uzyskania przez Polki praw wyborczych, ale także nieformalnie, bo sporo działo się w sprawach pań. Znasz silne kobiety?

O tak! Na przykład te, które mnie otaczają od grudnia 2015r., wychodzące na ulice i demonstrujące. „Kobiety demokracji” z waszego cyklu nie są politykami, nie walczą o „stołki”; to zwykłe babki, które na co dzień są matkami, żonami, a poświęcają swój czas walcząc o normalność.

Co najgorszego, nienormalnego jest w obecnej sytuacji politycznej?

Dla mnie rujnowanie wszystkiego, do czego dążyliśmy od upadku komuny. To kumoterstwo i kolesiostwo, niszczenie naszego kraju i rujnowanie opinii o nas na arenie międzynarodowej. Dlatego działam. Byłam członkiem KOD, wiceprzewodniczącą regionu podlaskiego, obecnie jestem w .Nowoczesnej. Brałam udział w wielkich marszach organizowanych w Warszawie, mniejszych demonstracjach organizowanych w Białymstoku, byłam i jestem organizatorką demonstracji, które odbywają się w Suwałkach. Jestem również członkiem Suwalskiego Klubu Dyskusyjnego im. T. Mazowieckiego. Na co dzień moja działalność polega na prowadzeniu grupy suwalskiej, codziennych rozmowach, w których ciągle powtarzam, jak ważne są wybory i namawiam ludzi do wzięcia w nich udziału, ukazuję nieuświadomionym konsekwencje działania PiS. Trzeba działać, nie można się bać!

Ale za demonstrowanie swojej niezgody na łamanie prawa kilka osób zostało oskarżonych i nie skończyło się na jednej sprawie… Jak tu się nie bać?

Masz na myśli trwający pokazowy proces, który wytoczono za przerwanie wiecu wyborczego w czasie ciszy wyborczej? Od początku jestem świadkiem, jak władza nęka działaczy opozycyjnych, którzy w marcu 2016 r. podczas otwarcia wystawy poświęconej armii generała Andersa przerwali kampanię startującej do wyborów córki generała. Przypomnę, że politycy PiS, będący także funkcjonariuszami władzy, nakłaniali do głosowania na nią podczas imprezy finansowanej z naszych pieniędzy, i to w przeddzień wyborów uzupełniających. Kolejne wyroki w tej sprawie, a było ich sporo, pokazują, że każdy ma prawo demonstrować, tym bardziej gdy łamane jest prawo, w tym wypadku – wyborcze. Nie, bać się nie można, bo mamy wolne sądy w Polsce i Europie.

I na prawo europejskie powoływał się jeden z sędziów, który wydał wyrok uniewinniający.

Sędzia Czeszkiewicz uzasadniał wyrok, powołując się m.in. na orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka, zgodnie z którym wolność wyrażania opinii i zadawania pytań, także krytycznych, to jeden z fundamentów demokracji. A teraz zastanówmy się, jak te sprawy wyglądają w państwach, gdzie nie ma europejskiego podejścia do wolności wypowiedzi… Tylko UE i jej prawo chroni nas! Ważne jest też wsparcie dla ciąganych po sądach. Organizuję w Suwałkach spotkania, demonstracje, Literiady. Suwalczanie niepopierający “dobrej zmiany” wiedzą, że nie są sami, że ktoś ma takie same poglądy i nie boi się ich demonstrować. Solidarność i wsparcie jest naszą bronią! Coraz częściej widzimy przychylność mieszkańców – to jest najbardziej dla mnie budujące – miłe słowa i gesty. A ja wierzę, że dzięki temu wygramy kolejne wybory.


fot. Katarzyna Pierzchała

„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019