Polityka

SŁOWA, KTÓRE KRZYWDZĄ

Mowa nienawiści i hejt mają wzbudzić i usprawiedliwić niechęć do pojedynczych osób lub grup, zdyskredytować je w oczach opinii społecznej przypisując im negatywne cechy lub złe intencje. Rozhuśtana nienawiść i agresja może doprowadzić do tragedii.

Agnieszka Wyczółkowska

Na początku było słowo, ale (inaczej niż w Ewangelii wg św. Jana) słowo nie było u Boga i nie Bogiem było słowo. Ale to przez nie się stało wszystko, co się stało. Słowo może leczyć, może też ranić, a nawet zabić. Słowa sączące niechęć do inaczej myślących, wyznających inne poglądy, inną wiarę, mających inny kolor skóry doprowadzają do tego, że zaczynamy nienawidzić ciapatych, ciemnoskórych, Żydów, muzułmanów…innych.

Młody, charyzmatyczny ksiądz katolicki wzywa zebranych na jednym z marszów zorganizowanych przez środowiska narodowe i nacjonalistyczne do obrony Polski przed uchodźcami z Syrii i przed Islamem. Znany polityk stwierdza, że uchodźcy przynoszą choroby, w Internecie, na jednym z portali społecznościowych, pojawiają się rysunki przypominające te z lat trzydziestych, porównujące Żydów i innych przybyszów do karaluchów i innych pasożytów.

Inny znaczy wróg

Coraz częściej słyszymy o przypadkach pobicia osób o ciemniejszym kolorze skóry, mówiących innym językiem, wyznających inną wiarę. W Warszawie na ulicy zaatakowano Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha (2006 r.), nieznani sprawcy obrzucili kamieniami warszawski meczet. Z trybuny sejmowej, bez żadnego trybu w stronę posłów opozycji padały słowa o zdradzieckich mordach i kanaliach, w jednej ze stacji telewizyjnych tych, którzy protestują przeciwko łamaniu Konstytucji, nazwano ludźmi drugiego sortu, porównując ich do Gestapo.

W czasie uroczystości z okazji rocznicy strajków sierpniowych i powstania „Solidarności” padły słowa o tym, że przeciwnicy polityczni stoją tam, gdzie stało ZOMO. W czasie meczu piłkarskiego na trybunach stadionu warszawskiej „Legii” pojawiły się transparenty, na których grożono śmiercią znanym dziennikarzom Gazety Wyborczej i TVN, a Marsz Niepodległości
11 listopada 2017 roku odbywał się pod hasłem „Europa biała albo bezludna”. Wśród uczestników tego marszu można było zobaczyć takich, którzy nosili koszulki z napisem „śmierć wrogom Ojczyzny”. Przykłady można by mnożyć, a codzienność dostarcza wciąż nowych.

Ugodzić słowem

Słowa używane po to, aby rozbudzić, rozpowszechnić i usprawiedliwić niechęć i dyskredytację wobec pojedynczych osób lub grupy, mniejszości etnicznej, wyznaniowej bądź seksualnej, czy jakiegokolwiek innego podmiotu będącego aktualnie „na celowniku” to mowa nienawiści. W Internecie – dającym więcej możliwości kontaktu – w stronę tych, z którymi się nie zgadzamy, żywimy wobec nich negatywne uczucia czy odczuwamy brak aprobaty, często zresztą bez wyraźnie sprecyzowanego powodu, kierowany jest hejt będący przejawem agresji, złości i nienawiści. Ktoś nazwany jest grubasem, głupim, piętnowane są cechy, na które nie mamy wpływu: kolor skóry, wiara, język i inne. Czternastoletnia dziewczynka na pytanie „co robisz w sieci?”, odpowiada z promiennym uśmiechem: „piszę, że kogoś nienawidzę.”. Smutne.

Internet daje też więcej możliwości kontaktu z osobami publicznymi, także tymi, które w danej chwili są obiektem nienawiści, a hejt to jedna z metod niszczenia takiej osoby. Początkiem mowy nienawiści w polskiej polityce był „dziadek w Wehrmachcie” z kampanii prezydenckiej 2005 roku, która to informacja spowodowała przegraną Donalda Tuska. Dla wielu osób był to szok. Zabrakło jednak czasu i możliwości na reakcję, wyjaśnienie i refleksję nad tym, jak było naprawdę.

Oręż polityczny

Ważną cezurą stanowi tragedia smoleńska, którą, nie licząc się z uczuciami rodzin ofiar, wykorzystano do zbudowania pozycji politycznej za pomocą oskarżeń politycznych przeciwników o spowodowanie tragedii oraz o czerpanie z niej korzyści i władzy. Prezydentom miast, np. Pawłowi Adamowiczowi, Jackowi Karnowskiemu z Sopotu czy prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, zarzucano nieuczciwość, nielojalność, brak patriotyzmu. Wielu prezydentom miast Młodzież Wszechpolska wystawiła polityczne akty zgonu, gdzie przyczyną śmierci była otwartość, liberalizm i proeuropejskość. Za otwartość, chęć pomocy uchodźcom ta sama organizacja miała podjąć działania stawiające prezydenta Gdańska do pionu.

Od wielu lat mowa nienawiści i hejt dotykają Jerzego Owsiaka i jego dzieło, Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Polscy katolicy spotykają się z niechęcią przejawiającą się twierdzeniami, że są oczadziałymi głupcami, że osoby wierzące mają mózgi i intelekt osoby z demencją, zbieranie datków na tacę i kolędę nazywa się haraczem na rzecz okupanta, czyli Watykanu. Stosuje się bardzo bolesne uogólnienia, że wszystkie osoby wierzące są konserwatywne, zamknięte, po prostu złe i głupie.

Już nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Język debaty publicznej sprowadzono do rynsztoka. Fala negatywnych emocji, fala nienawiści narasta. Nienawiść sączy się z mediów publicznych. Aby zdyskredytować Jurka Owsiaka, pokazano np. animowany film sugerujący, że lwią część dochodu ze zbiórki Owsiak zabiera do własnej kieszeni. Film miał też wydźwięk antysemicki.

W okresie kampanii przed wyborami samorządowymi w telewizji publicznej pokazywano materiały sugerujące, że kandydaci spoza PIS, np. Paweł Adamowicz czy Jacek Jaśkowiak, są ludźmi nieuczciwymi. Starano się ich zdyskredytować w oczach wyborców. Zapomnieliśmy, jak prowadzić dialog. Nie uczymy tego młodzieży. Dla młodych ludzi, tak jak dla wielu z nas, dorosłych, ten, kto ma takie same poglądy to swój, ten kto myśli inaczej – to wróg.

Groźne zobojętnienie

Przestaliśmy się zastanawiać nad tym, co wypada, a czego nie wypada powiedzieć. Nienawistne słowa polityków spotykają się ze słabym sprzeciwem wyborców, którzy często aprobują takie zachowanie. Jeżeli nie chcemy, by dochodziło do podobnych zbrodni jak zabójstwo prezydenta Adamowicza, a wcześniej prezydenta Gabriela Narutowicza, zamordowanego przez szaleńca sprowokowanego działaniami przedwojennej endecji czy zabójstwo przywódcy walki o równouprawnienie kolorowych mieszkańców USA Martina Luthera Kinga, musimy zacząć od siebie i walczyć z mową nienawiści, wrogością i agresją w życiu publicznym, w polityce oraz w naszym własnym środowisku, okazując sobie więcej miłości bliźniego, która polega na wzajemnym przebaczaniu i okazywaniu szacunku.

Ojciec Ludwik Wiśniewski OP 13 stycznia 2019 roku w przemówieniu wygłoszonym na pogrzebie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza powiedział: „Jestem pewien, że Paweł chce, bym wypowiedział następujące słowa: Trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych. Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę.”


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019