Polityka

ALTERNATYWNY ŚWIAT „WIADOMOŚCI”

Główny program informacyjny TVP pod rządami PiS z pewnością trafi do naukowych opracowań jako kliniczny wręcz przykład bezwzględnej propagandy. Jego autorzy łamią nie tylko wszelkie zasady etyki, ale również obowiązujące prawo.

Maria Lewandowska

Wiadomości przestały być relacją o wydarzeniach minionej doby – choćby pokrętną i zmanipulowaną. Bieżąca polityka staje się pretekstem do codziennego recytowania PiS-owskiego katechizmu. Zamiast pogrupowanego wyboru informacji – jednolity słowotok złożony z peanów na cześć władzy i złorzeczeń pod adresem jej przeciwników” – Tak o głównym programie informacyjnym telewizji publicznej napisał na Facebooku dr hab. Piotr Osęka podkreślając, że „Obejrzenie ciurkiem kilkunastu wydań „Wiadomości” TVP to dla historyka propagandy wyjątkowe doświadczenie.”

Kiedy redaktor Andrzej Krajewski z Towarzystwa Dziennikarskiego przed wyborami samorządowymi rozpoczynał prace nad monitoringiem „Wiadomości”, od kilku kolegów usłyszał, że – mimo najlepszych chęci – nie mogą mu pomóc, bo… „tego nie da się spokojnie oglądać”. To prawda: „informacja”, że „rząd PO-PSL strzelał nie do dzików, ale do górników”, a przeciwnicy odstrzału dzików są hipokrytami, bo jednocześnie popierają złagodzenie ustawy antyaborcyjnej, czyli stosują podwójne standardy, gdyż „dla nich człowiek przed urodzeniem jest zlepkiem komórek, a dzik przed urodzeniem jest życiem, którego trzeba bronić” („Wiadomości” 11.01, autor Maciej Sawicki), może wprawić w osłupienie.

Pluralizm à la Kurski

– Monitoring jest ważny, bo rzecz dotyczy mediów publicznych, o których ustawa mówi jasno, że powinny charakteryzować się bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością. – mówi Andrzej Krajewski. Tymczasem z dwutygodniowego monitoringu Towarzystwa Dziennikarskiego wynika, że „zwalczając, ośmieszając i kłamiąc na temat kandydatów opozycji w wyborach samorządowych „Wiadomości” TVP co wieczór łamią ustawę o radiofonii i telewizji. Monitoring wykazał, że obóz prawicy zajmuje tam ponad 70 proc. czasu bezpośrednich wypowiedzi wszystkich kandydatów. Kandydaci spoza głównych partii politycznych są pomijani albo przedstawiani tak, by ich ośmieszyć lub zdeprecjonować. Jak choćby prezydent Jacek Majchrowski, który przed II turą wyborów został pokazany podczas debaty jako bezradny staruszek szukający kartki i nie potrafiący zadać pytania pięknej i tryskającej energią kontrkandydatce z PiS.

„Wiadomości” nie ukrywają braku obiektywizmu. Legitymizuje je zresztą prezes TVP, który pluralizm w mediach rozumie nie jako pluralizm w TVP, lecz „w bilansie wszystkich wiodących mediów elektronicznych w Polsce”. „TVP jest przechylona w kierunku relacjonowania spraw państwowych z pozycji władzy, ale to wynika z kontekstu, jaki wytwarzają telewizje komercyjne. To one tak zbudowały, tak zdefiniowały pluralizm. Żeby on w ogóle istniał, musi być przeciwwaga” – mówił Jacek Kurski w wywiadzie dla ”Rzeczpospolitej”

Propaganda z ambicjami

Piotr Osęka zwraca uwagę, że „Wiadomości” stworzyły „światopoglądową spójność przekazu”. „Analizując niegdyś kulturę polityczną stalinizmu zwracałem uwagę na holistyczne ambicje propagandy. Każdy wątek musiał zawierać w sobie reprezentacje pozostałych narracji, składających się na ideologiczną wizję świata” – pisze profesor. „Wiadomości” – choć ich dziennikarze nijak tamtych czasów pamiętać nie mogą – robią to samo.

Weźmy pierwszy z brzegu materiał o pomocy dla rolników w związku z suszą (28.09.2018) Trwa kampania wyborcza, to pierwszy temat w „Wiadomościach”. Pozornie z kampanią nic wspólnego nie ma, ale… Najpierw entuzjastycznie wypowiadają się rolnicy, jak dobrze dba o nich ten rząd. Pada informacja, że już trzy tysiące gospodarstw otrzymało pomoc. Dużo? Pomocy potrzebuje 127 tys. gospodarstw, ale tej informacji już nie ma. Podobnie jak tej, że pomoc otrzymało jedynie 2 proc. potrzebujących. Mamy sielankowy obraz dobrego rządu pomagającego polskim rolnikom, ale, żeby nie zadawać niewygodnych pytań o liczby, dowiadujemy się, iż „rolnicy pamiętają, że nie zawsze tak było”.

Opozycja – zło wcielone

I tu w narracji pojawia się wróg. W „Wiadomościach” wróg zawsze jest ten sam: to rząd koalicji PO-PSL, czyli opozycja. „W sieci nie brakuje filmów przypominających, że PSL, które przez lata mówiło, że działa dla rolników, podniosło im wiek emerytalny, a w ostatnich czasach pracujący w samorządach działacze PSL byli oskarżani przez rząd o spowalnianie przygotowywania wniosków”. Tekst ilustrowany jest logiem PSL oraz fotografiami Władysława Kosiniaka-Kamysza. Mamy więc winnego nieszczęść rolników, bo ci skarżą się na prawo uchwalone przez PO-PSL. I tak jest w każdym materiale „Wiadomości”.

”W materiale występuje osiem osób związanych z PiS i nikt z innej opcji politycznej”. „Tekst lektorski sugeruje, że umowa podpisana przez władze miasta na wykonanie rewitalizacji osiedla w kilka dni po ostrzeżeniu ministra jest skutkiem tego ostrzeżenia. Fakty są takie, że umowa była przygotowana wcześniej”. „Teza: my ściągamy VAT i dlatego mamy pieniądze dla ludzi, a PO nie chciała ściągać i dlatego nie dawała ludziom pieniędzy” – to tylko niektóre wyimki z opinii autorów Raportu. Króluje propaganda sukcesu, nawet jeśli ów sukces jest wątpliwy, oraz winienie opozycji za całe zło.

Wróg czai się wszędzie

„Wiadomości” rysują grubymi kreskami, dzieląc świat na „my” i „oni”. Patologiczny samorząd kontra dobry rząd., Polska kontra zagranica. Również tutaj „Wiadomości” zbudowały własną wizję świata. Wrogiem nie jest opozycja, lecz Bruksela i imigranci,chyba że, jak w przypadku odstrzału dzików, Bruksela przychyli się do stanowiska rządu. Zresztą Bruksela jest wrogiem nie tylko Polski: „Włosi nie chcą dyktatu Brukseli” „Krytyka Polski i grupy V4 przez Merkel i Macrona, a jednocześnie spotkanie z Putinem i Erdoganem”. „Spotkania premiera Morawieckiego w Pradze, Merkel i Macron krytykują Polskę i Węgry” – to tylko niektóre tematy zagraniczne „Wiadomości”. Oczywiście informacji o żarówkowym występie prezydenta Dudy w Berlinie i innych wpadkach polskich dyplomatów w „Wiadomościach” próżno szukać.

Tak zwane belki z „Wiadomości” zrobiły już karierę w sieci. Mówią one jednak wiele o panującej tam wizji świata: „Polska w elitarnym gronie”, „Polityka PO pod dyktando Berlina”, „Rozpolitykowani sędziowie”, „Nietrafione prognozy fałszywych autorytetów”, „Polacy wybierają prawo i sprawiedliwość” „Terytorialsi zawsze gotowi, zawsze blisko”. Ważne jest nie tylko to, co „Wiadomości” pokazują, ale także – czego nie pokazują. Informacja o zwycięstwie w I turze wyborów Rafała Trzaskowskiego została skwitowana jednym zdaniem „Dla Rafała Trzaskowskiego to niewątpliwie słodki poranek – zwyciężył w I turze” i obrazek, na którym rozdaje pączki.

TVP w służbie Partii

„Podział na tematy wyborcze i pozostałe mija się z celem. Całe „Wiadomości” podporządkowane są realizacji „przekazu dnia” partii rządzącej – konkludują autorzy Reportu Towarzystwa Dziennikarskiego. „Towarzystwo Dziennikarskie przedstawia opinii publicznej wyniki monitoringu głównego wydania dziennika TVP w nadziei, że jego autorzy, jeśli jeszcze uważają się za dziennikarzy, podejmą refleksję nad swoim udziałem w tym propagandowym bezprawiu. Propaganda wyborcza w telewizji publicznej jest sprzeczna z wszelkimi kodeksami etycznymi mediów, w tym samej TVP, a także z zaleceniami Biura OBWE na rzecz Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), monitorującego wybory w Europie. Za sposób relacjonowania wyborów w „Wiadomościach” odpowiada kierownictwo TVP. Dlatego domagamy się zdymisjonowania prezesa TVP jako odpowiedzialnego za nagminne łamanie ustawy o radiofonii i telewizji w okresie przed wyborami samorządowymi 2018 r.”.

Raport otrzymały m.in. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Rada Etyki Mediów, Komisja Etyki TVP. I żadna z tych instytucji nie odpowiedziała… I pewnie w kwestii „Wiadomości” znów zapadłaby cisza, jak przez trzy lata.

O krok za daleko

Kroplą, która przelała czarę goryczy, okazał się materiał wyemitowany w dzień po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Dziennikarze „Wiadomości”, zgodnie ze schematem konstruowania informacji obowiązującym od trzech lat, przedstawili w nim wypowiedzi Radosława Sikorskiego o dorzynaniu watahy, Bronisława Komorowskiego o laniu dechą, Donalda Tuska „wyginiecie jak dinozaury” – pokazując, kto tak naprawdę jest winien „mowie nienawiści”. Oczywiście wypowiedzi przedstawicieli obozu rządzącego, choćby „zdradzieckie mordy” Jarosława Kaczyńskiego. „komuniści i złodzieje” Joachima Brudzińskiego, „trochę ich rozumiem” Beaty Mazurek – zostały pominięte.

Niestosowność tego materiału zauważyli nawet politycy rządzącego obozu. Natomiast tzw. uliczna opozycja od tej pory zaczęła organizować o 19.30 pikiety przed siedzibą „Wiadomości” w Warszawie. Przez dwa tygodnie niespecjalnie interesowały one media – dopóki demonstranci nie przeszkodzili w wyjeździe z parkingu Magdalenie Ogórek. Następnego dnia „Wiadomości” ujawniły wizerunki i personalia demonstrantów i… zaczął się kolejny rozdział w historii programu.

Post Scriptum

W styczniu 2019 r. Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego rozpatrzyła pierwszą petycję, która wpłynęła z Polski. Złożył ją Piotr Owczarski – dziennikarz zwolniony z TVP Info. – Nie ma już wymiany poglądów, każdego dnia jest za to brutalny atak na opozycję i język nienawiści. TVP pastwi się nad każdym, kto myśli inaczej niż telewizja rządząca. Inwigiluje się Facebooka dziennikarzy, dużo osób dobrowolnie odchodziło z TVP, bo nie godziły się na wykonywanie określonej polityki redakcyjnej. Nie atakuję Polski, lecz proszę o pomoc. Chcę, by ktoś zajął się moją sprawą, bo nikt oprócz Rzecznika Praw Obywatelskich nie zrobił tego w Polsce
– mówił Owczarski w Brukseli.

Jego słowa potwierdza monitoring zamówiony przez władze Gdańska. Wykazał on, że w ciągu 1,5 roku TVP wyemitowała 1,6 tys. materiałów dotyczących prezydenta Adamowicza. Na różne sposoby starano się go powiązać z aferami i nadużyciami. Była tam m.in. wypowiedź Jerzego Jachowicza z tygodnika “Sieci”, który stwierdził, że Adamowicz jest “rakiem na polskiej demokracji”.

Według szacunków Towarzystwa Dziennikarskiego, po objęciu władzy przez PiS z mediów publicznych zwolniono ponad 200 dziennikarzy. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który także brał udział w posiedzeniu Komisji Petycji, przypomniał, że w 2016 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż ustawa o Radzie Mediów Narodowych i o jej kompetencjach w powoływaniu władz publicznej telewizji i radia jest niekonstytucyjnym ograniczeniem uprawnień Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ale tego wyroku do dziś nie wykonano.

Komisja postanowiła, że petycja Owczarskiego zostanie przekazana do europarlamentarnej komisji ds. kultury, a Komisja Europejska ma informować europarlament o wynikach swego monitorowania sytuacji w polskich mediach publicznych.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019