Polityka

PAWEŁ ADAMOWICZ WSPOMNIENIE

„Cechą wielkich ludzi jest to, że stawiają innym o wiele mniejsze wymagania niż sobie.”
Marie von Ebner-Eschenbach

Wszyscy pamiętamy, że był wysoki, szczerze i życzliwie uśmiechnięty, wzbudzał sympatię i był znany z odwagi – odwagi w działaniu i w myśleniu. I że zginął z ręki zamachowca.

Magda Kijowska

Wikipedia zaczyna wpis o nim tak: „Paweł Bogdan Adamowicz (ur. 2 listopada 1965 w Gdańsku, zm. 14 stycznia 2019 tamże) – polski prawnik, samorządowiec i polityk, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, w latach 1998–2019 prezydent Gdańska.”

Dalej wymienia szkoły, pracę, osiągnięcia – dużo tego i długo – kończy zaś listą publikacji, odznaczeń i wyróżnień. Jeśli ktoś zechce, może w szczegółach zapoznać się z tym, jak zmienił się Gdańsk w ciągu dwudziestu lat jego prezydentury. Osobne hasło „Zamach na Pawła Adamowicza” poświęcone jest jego śmierci. Śmierci, która wstrząsnęła całą Polską, zostawiła nas w osłupieniu, niedowierzaniu, wspólnym bólu. Śmierci, która przyszła zdecydowanie za wcześnie i która zdaniem wielu z nas nie powinna pójść na marne. Padło mnóstwo słów o wzniecaniu nienawiści, o pogardzie dla innych, podziale w naszym społeczeństwie. Szukano jakiegoś ogólnego przesłania, które z tej śmierci dla nas wynika.

Głośno wybrzmiały słowa o. Ludwika Wiśniewskiego podczas uroczystości pogrzebowych: „Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści na ulicach, w mediach, w Internecie, w szkołach, w parlamencie, a także w Kościele. Człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju. I będziemy odtąd tego przestrzegać.”. Wielu odczytało je jako krytykę obecnie rządzących. Ja uważam, że ich przesłanie jest całkowicie uniwersalne i mówi o wartościach i zasadach, a nie konkretnych ludziach.

Przypuszczam, że zgodziłby się z tą interpretacją Paweł Adamowicz, którego ostatnie zdania brzmiały: „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności! (…) To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani! Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie! Dziękuję wam!”. Szczodrość, dobro, solidarność, wdzięczność i miłość – takie słowa nam zostawił, nie wiedząc, że będą jego testamentem.

Poznałam go kilka lat temu, rozmawiałam z nim tylko przelotnie. Jeden raz chwilę dłużej, w Europejskim Centrum Solidarności. Nie mogę powiedzieć, że go znałam. Nie wiem nawet, czy wolał kawę czy herbatę. Co lubił, oprócz książek. Był niezwykle oczytany, ponadprzeciętnie interesował się literaturą. Znałam jego poglądy, miałam świadomość, że bardzo leżało mu na sercu budowanie wspólnoty, społeczeństwa obywatelskiego. Wiedziałam, że jest wierzący, że bliska jest mu tradycja i myśl konserwatywna. Jego polityka była jednak progresywna, odważna w sprawie uchodźców i emigrantów czy mniejszości, otwarta na różnorodność, szanująca innych. W 2017 r. wziął udział w gdańskim Marszu Równości i był w tym absolutnie szczery.

Zapytałam go o to. Odpowiedział tak, że nie pozostawił cienia wątpliwości – doskonale znał swoje korzenie, drogę, którą wybrał i własne na niej ograniczenia. Wyznał, że to wszystko nie było dla niego łatwe, że musiał wiele przemyśleć, przyswoić i zmienić w sobie. Zafascynowała mnie jego wewnętrzna prawda i wierność sobie. Stał przede mną ktoś, kto nie zrobiłby niczego, jeśli nie byłby przekonany co do słuszności podejmowanego działania. I choć znałam go jako polityka, to ujął mnie jako człowiek. Pokazał, że każdą zmianę zaczyna się od siebie, bo tylko w ten sposób można zmieniać świat. Świadomie i odważnie decydował się na ten wysiłek i to było piękne. Dlatego tak bardzo będzie go brakować w życiu publicznym. Po prostu takich ludzi nie ma zbyt wielu. Takich, którzy najwięcej wymagają od siebie.

W ECS powiedziałam mu, że to piękne miejsce. „Tak, żywe” – odparł i uśmiechnął się szeroko. Takim go zapamiętam.


fot. Michał Kołak
„Nasze Czasopismo” nr 02-03/2019