Polityka

DEMOKRACJA LIBERALNA A WARTOŚCI

W dyskursie publicznym pojawił się pogląd, iż demokracja liberalna jest nie do przyjęcia, gdyż jest pozbawiona wartości. Jest to twierdzenie o tyle frapujące, co całkowicie błędne.

Andrzej Zaleski

Demokracja liberalna to połączenie wolności z demokracją. Ale czym jest wolność? Dla kogo? Jakie są ograniczenia? Jak ją należy rozumieć? Pojęcie wolności wynika z systemu wartości obowiązujących w danym kręgu kulturowym, jest wytworem tej kultury lub istniejących wierzeń. Inaczej zapewne rozumieją wolność ludzie, których wiara jest oparta na Koranie, inaczej mieszkańcy Dalekiego Wschodu lub Ameryki Południowej z czasów prekolumbijskich.

Nasze europejskie rozumienie wolności, a tym samym demokracji liberalnej, jest oparte na przesłaniu judeochrześcijańskim zawartym między innymi w słowach: „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. Bez względu na to, czy wierzymy, że zostało ono dane nam przez Boga, czy też przyjmujemy, że jest wytworem kulturowym, stanowi podstawę sytemu wartości, na którym jest oparte europejskie rozumienie praw człowieka, poszanowania godności osoby ludzkiej, równości wobec prawa i inne pojęcia obowiązujące w naszym kręgu cywilizacyjnym.

W oczywisty sposób jest niejednoznaczne. Na przestrzeni dziejów bardzo różnie traktowano pojęcie bliźniego. Można je bowiem tłumaczyć bardzo różnie. Poczynając od uznania, jak święty Franciszek, że bliźnim jest każde żywe stworzenie, także zwierzęta i rośliny, po uznanie, że bliźnim może być tylko człowiek – aryjczyk. Ideologia Trzeciej Rzeczy jest wymownym przykładem.

Od chwili pojawienia się przesłania ludzie mieli skłonność do zawężania go, na przykład do uznania, że bliźnim jest tylko członek arystokracji. Rewolucja francuska szermując hasłem „wolność, równość, braterstwo” jednocześnie wykluczyła z niego arystokrację, pozbawiając jej przedstawicieli prawa do życia. Dla bolszewików bliźnimi byli wyłącznie chłopi i robotnicy. Całkowicie wynaturzył pojęcie towarzysz Stalin, który przyjął, że bliźnimi są tylko ci, których on za takich uważa. Miejsce innych było w łagrach lub na cmentarzach.

W obecnie toczonej dyspucie także pojawiają się twierdzenia ograniczające pojęcie bliźniego. Dla jednym bliźnim jest tylko Polak-katolik. Dla innych bliźnimi nie są ludzie drugiego sortu. Są tacy, którzy uważają, że bliźnimi nie są uchodźcy, Żydzi, ludzie innej wiary, koloru skóry lub orientacji seksualnej. Tych ludzi nie należy miłować, szanować, uznawać, że mają takie same prawa. Nie zasługują na to, aby być członkami demokratycznej wspólnoty.

Z tej bazy wyrastają poglądy, że demokrację liberalną należy zastąpić na przykład demokracją chrześcijańską, obejmującą tylko chrześcijan z wykluczeniem wszystkich innych, zwłaszcza uchodźców. W Polsce objawił się pogląd, że nadrzędną wolą jest wola suwerena, wyrażana przez prezesa rządzącej partii. To on określa, kto jest członkiem pierwszego czy drugiego sortu.

Demokracja liberalna oparta na przesłaniu judeochrześcijańskim i wynikających z niego wartościach jest jednoznaczna. Przyjmuje, że bliźnim jest każda osoba ludzka, z czego wynikają określone prawa. Systemu, który te prawa ogranicza lub ich pozbawia, nie można uznać za demokrację liberalną. Nie można uznać za jakąkolwiek demokrację. Pojęcia inne niż demokracja liberalna w istocie prowadzą do kamuflowania władzy autorytarnej lub zgoła totalitarnej. Twierdzenie, że demokracja liberalna jest pozbawiona wartości, jest całkowicie fałszywe. U jej podstaw leżą przecież wartości stanowiące o człowieczeństwie. Systemy ograniczające czy odrzucające rozumienie bliźniego jako osoby ludzkiej same pozbawiają się wartości, które leżą u podstaw naszej cywilizacji.

Właśnie o te wartości ludzie toczyli wiele wojen. O wolność waszą i naszą. To między innymi o te wartości toczyła się druga wojna światowa, a rząd brytyjski w 1940 r. odrzucił możliwość zawarcia pokoju z Trzecią Rzeszą.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 04-05/2019