Polityka

RÓWNOŚĆ – WOBEC KOGO I CZEGO?

W poprzednim numerze zająłem się pierwszym członem hasła „Wolność, Równość, Demokracja”, skandowanego często podczas demonstracji opozycji demokratycznej. Teraz przyszła pora na człon drugi.

Andrzej Wierzba

Na przestrzeni historii społeczeństwa były bardzo podzielone. Na przykład w starożytnym Egipcie każdy człowiek był przyporządkowany do określonej grupy. Najważniejszą, boską osobą w państwie był faraon, posiadający nieograniczoną władzę. U jego boku znajdowali się kapłani, którzy zarządzali świątyniami, budową piramidy dla władcy oraz zajmowali się rozwojem nauki. Oni też mieli największy wpływ na decyzje podejmowane przez faraona.

Kolejną grupą w hierarchii byli urzędnicy i oficerowie. To oni zarządzali państwem i jednocześnie mieli możliwość gromadzenia dużych prywatnych majątków. Kupcy zaopatrywali dwór faraona oraz miejscową ludność w towary pochodzące z zagranicy. Rzemieślnicy wytwarzali towary lokalnie oraz budowali świątynie, pałace i piramidy. Najliczniejszą grupę społeczną Egiptu stanowili chłopi uprawiający wydzierżawioną ziemię. Większość plonów musieli oddawać jej właścicielowi lub jako podatek dla państwa. Na samym dole znajdowali się niewolnicy, najczęściej jeńcy wojenni, pozbawieni wszelkich praw.

Pozycja społeczna

System kastowy do dziś funkcjonuje w niektórych, nawet demokratycznych państwach, takich jak Indie. Choć formalnie zniesiono go już ponad 60 lat temu, zmiana kasty czy małżeństwa ludzi z różnych kast nadal nie są popularne. Członkowi najwyższych kast zajmują wszystkie stanowiska w administracji państwowej. Zamknięcie i dziedziczność tych grup utrwala korupcję i spowalnia rozwój gospodarczy.

W naszym państwie kasty przestały istnieć. Pańszczyzna w Królestwie Polskim została zniesiona przez cara Aleksandra II w 1864 roku. Żydowscy kupcy zostali wyniszczeni w wielkiej tragedii holokaustu w czasie drugiej wojny światowej, inteligencja była prześladowana przez niemieckich okupantów, a po wojnie przez podległe Moskwie władze PRL. Przedsiębiorców i handlowców niszczyli socjalistyczni urzędnicy. Majątki ziemskie w ramach reformy rolnej zostały przekształcone w PGR-y lub rozparcelowane. Te wszystkie zdarzenia doprowadziły do zatarcia granic między wcześniej istniejącymi grupami. Sędzia ma ojca śmieciarza, a syn profesora jest przedsiębiorcą. Jaką zatem równość mieli na myśli manifestanci na ulicach Warszawy i innych miast ?

Różnice ekonomiczne

Możemy mówić o równości płacowej. Zdaniem wielu osób, wszyscy powinniśmy zarabiać podobnie. Pensję nauczyciela porównuje się do pensji posła czy przedsiębiorcy. Dla innych pensja powinna być związana z trudnością wykonywanej pracy, czyli górnik lub ratownik medyczny powinni zarabiać najwięcej. Kolejna grupa jest zdania, że zarobki powinny zależeć od wykształcenia. Liberałowie uważają, że wynagrodzenie powinno być związane z efektem pracy. Jeśli na wolnym rynku możesz drożej sprzedać wytworzone produkty, powinieneś więcej zarabiać. W przypadku prywatnych firm i ograniczonej podaży pracowników ten model działa. Trudno jest zdobyć efektywnego pracownika i dlatego pracodawca musi konkurować płacą.

A co oznacza równość podatkowa ? Każdy marzy o możliwie małych podatkach. Osoba zarabiająca poniżej minimum socjalnego uważa, że w ramach rekompensaty w ogóle nie powinna płacić podatku. Osoba zarabiająca dużo jest z kolei zdania, że posyłając dziecko do prywatnej szkoły i korzystając z prywatnej służby zdrowia pobiera z płaconych podatków mniej i dlatego wszyscy powinni płacić równy podatek pogłówny.

Partie liczące na biedny elektorat forsują system, w którym osoby przedsiębiorcze będą płaciły podatek progresywny, czyli jego stopa będzie rosła wraz z poziomem dochodu. Mieszkaniec w bloku płaci mały podatek na rzecz gminy. Osoba mieszkająca w domu płaci podatek zależny od jego wielkości. I nie ma znaczenia, że w tym domu np. wychowuje gromadkę dzieci czy ma wspaniały ogród produkujący tlen. Ten sam dom, wykorzystywany na cele biurowe, będzie obłożony podatkiem, którego wysokość może być porównywalna do rocznych kosztów ogrzewania.

Wszyscy chcielibyśmy mieć wysoką emeryturę. Ale większa długość życia i mała dzietność sprawiły, że obecny system właśnie wskutek nierówności chyli się ku upadkowi. W KRUS najmniejsza kwartalna składka to ok. 400 zł. Miesięczna składka przedsiębiorcy w ZUS wynosi zaś ok. 1300 zł. Do tego dochodzą przywileje wielu grup zawodowych – policjanci, wojskowi, górnicy czy nauczyciele przechodzą na emeryturę dużo wcześniej, czyli krócej płacą składki na ZUS. Kobiety mogą iść na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni dopiero w wieku 65. Kobiety żyją średnio 82 lata, a mężczyźni 74. Mężczyźni mają zatem szansę na 9 lat emerytury, a kobiety na 22. Czy to jest równość, czy dyskryminacja ? A może to jest powód niskich emerytur wypłacanych kobietom? W każdym z wymienionych przypadków system jest niesprawiedliwy i trudno się dziwić, że młode pokolenie nie wierzy, że w przyszłości dostanie godziwą emeryturę.

Sprawiedliwy sąd

Każdy z nas chciałby być godnie traktowany przez wymiar sprawiedliwości. Duża ilość stanowionego prawa, jego ciągła zmienność powodują, że zwykły obywatel ma małą szansę, by orientować się tym na bieżąco. Na styku urząd – obywatel panuje absolutna nierówność. Obywatel ma na odwołanie od decyzji około miesiąca. Urząd może podważać gospodarcze decyzje obywatela nawet po 5 latach. Lata procesów nie przeszkadzają urzędom, które są utrzymywane z naszych podatków. Dla przedsiębiorców oznaczają często bankructwo. Otrzymywane po latach odszkodowania w minimalnym stopniu rekompensują straty przedsiębiorcy. Odsetki z zatrzymania Romana Kluski i wpłacenia kaucji 8 mln zł wyniosły 140.000 zł. Przedsiębiorca dostał odszkodowanie 5.000 zł. To najlepiej pokazuje całkowity brak równości prawa dla osób i urzędów.

W obecnych czasach nie ma kast wywodzących się z wielopokoleniowych rodów. Są natomiast olbrzymie nierówności wynikające z zajmowanej w państwie pozycji. Jest faraon, którego pomysły są realizowane przez partyjnych notabli, a których rodziny znajdują zatrudnienie w kluczowych państwowych firmach. Są święci mężowie, którzy nie muszą płacić podatków i w wielu sprawach nie są objęci powszechnym sądownictwem.

Mamy nieomylne urzędy, wobec których obywatele mają głównie obowiązki. Mamy prawo tworzone przez ministerialne zespoły, które zawsze preferuje rację państwa i jego urzędników. Mamy system emerytalny, do którego każda kasta płaci inne składki przez różny okres. Mamy aparat sprawiedliwości, w którym sprawy ciągną się latami i na końcu zapadają wyroki zgodne z literą prawa, ale niekoniecznie ze sprawiedliwością.

Warto walczyć o równe szanse do nauki i pracy wszystkich obywateli. O prawo zapewniające znalezienie sprawiedliwości w sądzie. O prawo każdego do wyboru sposobu życia, o ile nie krzywdzi w ten sposób innych. Warto wychodzić na ulice w imię równości.


fot. Andrzej Wierzba
„Nasze Czasopismo” nr 04-05/2019