Społeczeństwo

BEZ TWARZY

Dziennikarze, którzy zdecydowali się na pracę dla „dobrej zmiany” w publicznej telewizji, oddali jej nie tylko swoją wiarygodność. Ta służba wymaga również rezygnacji z własnej tożsamości. Choć przy tym nasileniu propagandy to może dla nich lepiej.

Maria Lewandowska

W klasycznym telewizyjnym programie informacyjnym dziennikarz twarzą odpowiada za to, co mówi na antenie. Tak buduje swoją wiarygodność i… pozycję w środowisku. Taką modę wprowadzili Amerykanie i Brytyjczycy. Na koniec albo w trakcie materiału dziennikarz, który go przygotował, mówi „kilka słów od siebie” – najczęściej w formie komentarza. To tak zwany w języku telewizyjnym stand-up. W „Wiadomościach” stand-upów nie ma.

Przygotowujący najważniejszy program informacyjny telewizji publicznej dziennikarze są de facto anonimowi. Ich nazwiska wprawdzie pojawiają się na belkach podpisujących materiał i są wymieniane przez prowadzących zapowiadających kolejne materiały, ale twarze od czasu „dobrej zmiany” pozostają anonimowe. Większość tekstów tzw. lektorskich – pisanych przez dziennikarzy – jest de facto komentarzem jednoznacznie piętnującym opozycję i wspierającym rząd. Dlaczego jednak widz nie ma prawa zobaczyć ich autorów?

Syndrom oblężonej twierdzy

„Atak” na Magdalenę Ogórek obywateli protestujących przed siedzibą TVP przeciwko propagandzie telewizji publicznej „Wiadomości” przedstawiły jako uzasadnienie do twierdzenia, że bezpieczeństwo pracowników TVP pełniących swoją „służbę” jest zagrożone. Budowanie etosu heroicznego dziennikarstwa to jeden z socjotechnicznych zabiegów i manipulacja dziennikarzy prawicowych, którzy jeszcze w czasach rządów Platformy przedstawiali samych siebie jako niezależnych, niezłomnych i odrzuconych, a nawet tępionych przez władzę. Obecnie na usługach władzy starają się ten mit kultywować, pokazując, że trwa na nich nagonka.

Nic podobnego. Obrazki takie jak te, kiedy z dziennikarzami TVP ludzie nie chcą rozmawiać albo obrzucają ich mało przyjaznymi komentarzami, mają w swoich archiwach także stacje komercyjne. Ich dziennikarze również byli brutalnie atakowani, kiedy obsługiwali imprezy organizowane przez zwolenników obecnej władzy. Pracownicy jednej z wynajętych przez rząd firm wycinających Puszczę Białowieską poturbowali dziennikarzy Polsat News i zniszczyli im kamerę. Sprawa obecnie toczy się przed sądem w Białymstoku. Podczas obchodów 88. miesięcznicy smoleńskiej w Krakowie zostali zaatakowani Paweł Figurski z „Gazety Wyborczej” i dziennikarka TVN. Reporterowi wyrwano telefon, a „trzeba was zgnieść jak pluskwy” to jedno z najłagodniejszych określeń wykrzykiwanych przez smoleńskich „żałobników”.

Przykłady można by mnożyć, a jednak dziennikarze TVP twierdzą, że to oni są „bezprzykładnie atakowani”, bo np. reporterowi uczestnik demonstracji zbyt głośno i zbyt blisko zatrąbił… Ta dbałość o bezpieczeństwo w obliczu ewidentnego zagrożenia jest jednym z uzasadnień, dlaczego stand-upy zniknęły z „Wiadomości” – programu, który wizerunkiem politycznych wrogów szafuje nader chętnie. To „Wiadomości” ujawniły wizerunki osób protestujących przed TVP, to reporterzy „Wiadomości” nachodzili pracodawców demonstrujących na pl. Powstańców przed siedzibą TVP Info i „Wiadomości”. To wreszcie „Wiadomości” chętnie pokazują twarze np. europarlamentarzystów głosujących za dyrektywą w sprawie przestrzegania praw autorskich w Internecie, której przeciwnikiem jest PiS. Twarze europarlamentarzystów przedstawiane są przy tym dość oryginalnie w formule czarno-białej, zwyczajowo używanej wobec osób zmarłych i jeszcze w postaci graficznej nawiązującej do listu gończego. „Wiadomości” mają wszak specyficzne poczucie humoru.

Wirtuozi propagandy

Przoduje w nim Maciej Sawicki, reporter „Wiadomości” od lipca 2017 r., od 2013 r. pracownik OTVP w Poznaniu. To on był autorem materiału, w którym padło zdanie, że rząd PO-PSL strzelał nie do dzików, tylko do górników. W materiale broniącym idei całkowitego odstrzału dzików użył argumentu, iż przeciwnicy odstrzału są jednocześnie zwolennikami liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, bo… dziecko poczęte nie jest dla nich życiem, a zarodek dzika tak…

Maciej Sawicki zasłynął też materiałem, w którym oskarżał prezydenta Pawła Adamowicza o bagatelizowanie zrzutu milionów litrów ścieków do Motławy, a po śmierci prezydenta Gdańska to on zmajstrował materiał o mowie nienawiści, w którym znalazły się wyłącznie wypowiedzi polityków opozycji, a zabrakło choćby słynnych fraz Jarosława Kaczyńskiego: „cała Polska z Was się śmieje” (…) „ komuniści i złodzieje” czy tej o „zdradzieckich mordach”. Jako że telewizja potrafi nagradzać, to Maciej Sawicki – specjalista od wszystkiego – relacjonował Światowe Dni Młodzieży w Panamie.

Do Panamy „Darem Młodzieży” dla odmiany został wysłany inny reporter „Wiadomości”, Waldemar Stankiewicz. To jeden z niewielu, którzy podobnie jak Danuta Holecka ostali się z pierwszego rozdania „dobrej zmiany”. Szefową „Wiadomości” Jacek Kurski mianował wówczas Marzenę Paczuską, obecnie pełniącą funkcję członka Zarządu TVP. Paczuska, jak również Krzysztof Ziemiec, Przemysław Babiarz, Danuta Holecka czy Anna Popek mieli być twarzami dobrej zmiany świadczącymi o tym, że telewizję, także „Wiadomości”, będą robili ludzie telewizji.

Kadrowa karuzela

Tyle że Paczuską prezes dość szybko zmienił na mniej przejmującego się formą newsów następcę. W Zarządzie TVP Paczuska znalazła się bynajmniej nie z woli Jacka Kurskiego, lecz… prezydenta Andrzeja Dudy i z prezesem wojuje o władzę nad programami informacyjnymi, w tym „Wiadomościami”. Roszady personalne w głównym programie informacyjnym TVP pokazują nie tyle rysy, ale wręcz wąwozy w jedności „biało-czerwonej drużyny”. Ekipa „Wiadomości” wymieniała się kilka razy. W przeciwieństwie do Marzeny Paczuskiej, która z tym programem związana jest od z górą ćwierć wieku, obecni reporterzy to świeży narybek.

Czasy, kiedy do pracy w „Wiadomościach” przyjmowano dziennikarzy o ugruntowanej pozycji w środowisku, dawno minęły. Doświadczenie zawodowe wielu obecnych reporterów zaczyna się w „Wiadomościach” właśnie, czasem wcześniej jest to ostro prawicowa Telewizja Republika, media ojca Rydzyka albo epizody w stacjach komercyjnych. Z Telewizji Republika zostali importowani: Karol Jałtuszewski (w „Wiadomościach” od sierpnia 2016 r.), Jan Korab (w TVP od 2018 r.), Bartłomiej Graczak, Piotr Pawelec.

Mateusz Nowak studiuje dziennikarstwo, a „Wiadomości” to jego pierwsza praca. Konrad Wąż to twórca TV Garwolin, pracował też w Next TV. To on był autorem materiałów, w których bronił czci zarabiających „godnie” dyrektorek z NBP. Podobnie krótkie cv ma Jakub Wojtanowski – autor materiału o WOŚP z 13 stycznia, kiedy został zamordowany prezydent Adamowicz – „Tragiczne doniesienia na moment zatrzymały fetę w sztabie głównym WOŚP, ale licytację po chwili wznowiono”.

Wyjątkami w tym gronie są Maksymilian Maszenda, który ostatnie 12 lat przepracował w „Panoramie” i Waldemar Stankiewicz, który przed pracą w TV Republika pisywał dla „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” czy „Wprost”.

Krótka ławka

Kadrowcy „Wiadomości” szczególnie kapryśni nie są. Marcin Szypszak, autor materiałów o przekopie mierzei Wiślanej, bezpardonowo atakujący prezydenta Francji Emmanuela Macrona w materiałach o protestach żółtych kamizelek, zdobywał szlify w… TVN 24 i Radiu TOK FM. Jest też kilku dziennikarzy ściągniętych z terenowych oddziałów TVP – tropiciel „układów” Dominik Cierpioł z Katowic, Rafał Wolski z Kielc czy Damian Diaz, który pracował w TVP Info.

Po zwolnieniu profesjonalnych ale „nieprawomyślnych” dziennikarzy i wydawców kadrowa ławka w „Wiadomościach” i Info jest coraz krótsza. Tym bardziej, że praca w propagandowym programie to dziennikarski „bilet w jedną stronę”. Zresztą każda nowa władza w telewizji zaczynała czystki od „Wiadomości” i innych programów informacyjnych. Z pierwszej linii frontu zszedł więc Krzysztof Ziemiec, jedyny, który był prezenterem w „Wiadomościach” jeszcze przed „dobrą zmianą”.

Nic więc dziwnego, że obok nachalnej propagandy pojawiają się szkolne błędy. A to dwa razy pokazana szkoła za każdym podpisana jest inaczej, a to ktoś wyciął wypowiedź nauczycielki, która protestuje wraz z innymi, choć z owej „wycinanki” wynika, że jest przeciwko protestowi, a to ktoś nieopatrznie robi ankietę i jej niekorzystnych dla władzy wyników po prostu nie pokazuje. Twarze dziennikarzy zastępują twarze komentatorów, którzy wspierają tezy stawiane w „Wiadomościach”, łajają opozycję i przyklaskują władzy.

Specjaliści o słusznych poglądach

I tu też ławka jest krótka. Prof. Norbert Maliszewski zna się na wszystkim: odstrzale dzików, kulisach polityki Brukseli, relacjach między politykami Platformy Obywatelskiej i wypowiada się niemal codziennie . Podobnie prof. Arkadiusz Jabłoński z KUL, który przekonuje np., że Koalicja Europejska to wyborcze oszustwo, które sprawi, że wyborcy zagłosują na tych, których poglądów nie popierają, że opozycja nie ma lidera, a Polacy obawiają się wygranej opozycji właśnie.

Stałymi komentatorami Wiadomości są także Przemysław Żurawski vel Gajewski czy Tomasz Wróblewski, których poglądy poznać można także w TVP Info i programach publicystycznych TVP. Komentują także dziennikarze: Miłosz Manasterski z Agencji Informacyjnej – internetowego niszowego tworu, Jakub Jałowiczor z „Gościa Niedzielnego”, Wojciech Biedroń, publicysta „Sieci” i wPolityce.pl., a także Marek Król, niegdyś sekretarz KC PZPR , Paweł Lisicki czy Jerzy Jachowicz. Sami swoi, o wyrazistych poglądach i opiniach, które dumnie prezentują. Dziwnym trafem to te same poglądy i opinie, które wyrażają „obiektywni” dziennikarze tworzący „Wiadomości”


fot1: Piotr Olczak,
fot2: pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 04-05/2019