Kultura

POD PÓŁNOCNYM NIEBEM, CZYLI NAJLEPSZE CIĄGLE PRZED NAMI

Niezwykle cenię artystów, którzy systematycznie wypełniają białe plamy muzycznej mapy Polski – odkrywają, porównują, nagrywają, a następnie publicznie dzielą się swoją wiedzą. Świadomi, że ich mrówcza praca nie gwarantuje komercyjnego sukcesu.

Anna Schwerin

Muzycznym odkryciom nie towarzyszą skandale, a informacje o ponownym wykonaniu kompozycji po 300-400 latach nie zapełniają automatycznie widowni. Chlubnym wyjątkiem jest publiczność festiwali muzyki dawnej, które w swym artystycznym bogactwie pozwalają słuchaczom na poznawanie i porównanie muzyki europejskiej z dowolnego okresu historycznego.

Odnalezione dzieła zwykle są skromnych rozmiarów, niekompletne, trwają kilka minut, bywają jedno- lub dwugłosowe, niekiedy dołączają do nich instrumenty. Ich cechą wspólną jest natomiast użyteczność – przeznaczenie do wykonania podczas konkretnych świąt, uroczystości czy wydarzeń. I to właśnie ów kontekst sprawia, że pracowicie zrekonstruowany drobiazg nabiera blasku.

Wie o tym Agnieszka Budzińska-Bennett, absolwentka słynnej szwajcarskiej Scholi Cantorum w Bazylei – mekki pasjonatów muzyki dawnej (teoretyków i praktyków), a także swoistej agory dla wymiany międzynarodowych pomysłów artystycznych. Ta niezwykle zapracowana harfistka, muzykolog i śpiewaczka, mimo że swoją artystyczną drogę prowadzi szlakiem wykonawstwa muzyki średniowiecza, zagląda też do wieków późniejszych. Niedawno sięgnęła po kompozycje Wacława z Szamotuł (1520/25 – ca 1560). Była ku temu specjalna okazja, ponieważ z fragmentów zachowanych w archiwach Monachium, Ratyzbony i Archidiecezji gnieźnieńskiej udało się zrekonstruować zaginione Lamentacje Proroka Jeremiasza, skomponowane na trzy ostatnie dni Wielkiego Tygodnia. A także wykonać je podczas koncertu w Krakowie i Szamotułach (2018), nagrać płytę oraz wydać nuty (2019), z których mogą korzystać kolejni artyści.

Jest to ważne wydarzenie dla polskiej kultury muzycznej, bo przypomina sławnego w całej Europie oraz popularnego wśród rodaków kompozytora, poetę, człowieka renesansu. Łacińskie dzieła Venceslausa Samotulinusa drukowano w antologiach największych twórców muzycznego renesansu. W Polsce do dzisiaj jego kilka pieśni, w tym „Już się zmierzka, stanowi podstawę repertuaru każdego chóru. A gdyby tak wzorem Agnieszki Budzińskiej-Bennett, Marca Lewona i zespołu Cracow Singers sięgnąć na przykład po „Modlitwę za Rzeczpospolitą i za Króla”? Pieśń skomponowaną przez Szamotulczyka do słów Andrzeja Trzecieskiego, którą mogli wspólnie mogli śpiewać Polacy i Litwini, katolicy i protestanci, w czasie pokoju jak i wojny. Czy dzisiaj moglibyśmy powtórzyć ten łączący – mimo różnic – renesansowy tekst?


fot. equinum.org
„Nasze Czasopismo” nr 04-05/2019