Społeczeństwo

UNIA EUROPEJSKA… NIEWIASTA OBLECZONA W SŁOŃCE?

Przekonanie, że Unia Europejska nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, a nawet jest wroga religii, jest kompletnie fałszywe. Jej twórcami byli bowiem ludzie głęboko wierzący.

Karolina Romańska-Kuć

Unia Europejska powszechnie postrzegana jest jako instytucja pozbawiona konotacji religijnej, twór ponad podziałami, z którymi religia często się kojarzy. Jednakże Ojcowie (i Matki) Założyciele posiadali w wielu wypadkach cechę, która miała potężny wpływ zarówno na ich życie, jak i ich późniejszą działalność na rzecz pierwszych projektów europejskich – byli głęboko wierzącymi chrześcijanami. Niektórzy, tak jak Robert Schuman i Alcide de Gasperi, być może zostaną wyniesieni na ołtarze.

Robert Schuman, francuski opozycjonista w czasie II wojny światowej, a potem minister spraw zagranicznych pierwszego powojennego rządu francuskiego, jest najlepiej znanym Ojcem Założycielem Europy, jaką dziś znamy. Od dziecka był człowiekiem bardzo wierzącym, często mówił o więzi, jaką dostrzega między integracją europejską a zaleceniami Ewangelii:

„Demokracja zawdzięcza swoje przetrwanie chrześcijaństwu. Powstała w dniu, w którym człowiek został powołany, by w jego ziemskim życiu urzeczywistniła się[…]braterska miłość wobec wszystkich. Przed Chrystusem nigdy nie formułowano takich idei. Stąd też demokracja zespolona jest z chrześcijaństwem zarówno doktrynalnie, jak i chronologicznie” – podkreślał.

Alcide de Gasperi, pierwszy premier powojennych Włoch, jeden z architektów zjednoczonej Europy, działacz katolickiego ruchu oporu w faszystowskich Włoszech, powiedział kiedyś o sobie: „katolik, Włoch, demokrata – właśnie w tej kolejności”. W inauguracyjnym przemówieniu po objęciu teki premiera powiedział swoim rodakom: „Bądźcie najpierw katolikami, a potem Włochami!” Jako jeden z pierwszych odpowiedział na apel Schumana o zjednoczenie Europy pod auspicjami współpracy gospodarczej i kulturowej na rzecz pokoju.

Konrad Adenauer, pierwszy powojenny kanclerz Niemiec, działacz katolickiej partii Zentrum, burmistrz Kolonii tuż przed objęciem władzy przez Hitlera, niedoszła ofiara Gestapo i twórca Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), jest dziś uważany za „największego Niemca w historii”. Zapytany kiedyś, jakie przekonania przyświecają mu jako politykowi, odpowiedział: „Czy zna pan Katechizm Skrócony? Zawiera on wszystko w co wierzę, a więc wszystkie moje cele są w nim zawarte”. Był zdania, że „podstawą jedności Europy jest idea wspólnoty chrześcijańskiej, kultura i cywilizacja europejska”.

Nawet Arsene Heitz, twórca projektu flagi europejskiej, pierwotnie zaprojektowanej dla Rady Europy, przyznał na łożu śmierci, że inspiracją dla dwunastu złotych gwiazd na niebieskim polu był cytat z Apokalipsy św. Jana, opisujący rolę Maryi w dziele Zbawienia: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”. Projekt, który w 1955 r. stał się oficjalnym symbolem Rady Europy, w 1983 r. rezolucją Parlamentu Europejskiego został także flagą Wspólnot Europejskich.

Różnica między tym, co Ojcowie Założyciele rozumieli przez chrześcijaństwo, a tym, czym dziś często zasłania się polska prawica, jest taka jak między religią a wiarą. Jedna jest zbiorem zachowań, tradycji, metodycznie powtarzanych gestów, a druga – postawą życiową, umiłowaniem wolności i bliźniego, pełną pokory i ofiarności. Twórcy europejskiej wspólnoty widzieli na własne oczy, jakim zagrożeniem dla ludzkości i wszystkich jej osiągnięć mogą być idee narodowo-socjalistyczne. Ratunek widzieli w rozsądnym, przemyślanym zjednoczeniu ponad różnicami, bez uszczerbku dla narodowych odmienności wszystkich zaangażowanych.

W przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego warto sięgnąć do ich spuścizny, by przypomnieć sobie cele i powody, a także wartości, na których powołano do życia instytucję, która od ponad 60 lat stoi na straży pokoju w Europie.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 04-05/2019