Społeczeństwo

ADOPTUJ WARSZAWIAKA

Pewnej kwietniowej soboty odbył się kolejny psi piknik, tym razem w żoliborskim parku. Mimo niezbyt sprzyjającej aury, mieszkańcy nie zawiedli. Wiele osób przyszło, by zobaczyć pieski z Palucha.

Kama Scudder

Schronisko dla zwierząt na warszawskim Paluchu zaczęło organizować takie akcje wiosną 2015 r. Od tamtej pory odbywają się średnio raz w miesiącu. Widać, że ich popularność wzrasta. Ludzie coraz chętniej biorą psiaki ze schroniska i powoli przełamuje się myślowy schemat, że „za kraty” trafiają tylko zwierzaki z traumami, dzikie i brudne. Większość czworonogów jest pozytywnie nastawiona do ludzi, pragnie bliskiego kontaktu, głaskania i przytulania. Psów po tragicznych przejściach jest niewiele, najczęściej trafiają tu, bo się zgubiły, a właściciel nie umie ich odszukać. Bywa też tak, że właściciel umarł albo już nie jest w stanie opiekować się pupilem. Nawet jeśli ma rodzinę, to krewni nie zawsze chętnie zajmują się psem.

Z domu do boksu

Na początku wiadomo, wielki szok dla psiaka. Dotychczasowe życie spędził z ukochaną osobą, a nagle trafia w obce miejsce, otaczają go nieznani ludzie i psy. Chrapał słodko na kanapie albo w fotelu, a tu musi w boksie, wychodził na spacer trzy razy dziennie, teraz dużo rzadziej. Początki są oczywiście trudne, ale większość psiaków szybko się otwiera. Schronisko zatrudnia trzy behawiorystki, które pomagają nowicjuszom oswoić się w niełatwych warunkach. A gdy pies znajdzie już nowy dom, na ich pomoc może liczyć jeszcze przez trzy miesiące .

W schroniskowym starcie trudno nie docenić też roli wolontariuszy. Jest ich 300, z czego większość to kobiety. Mają wielkie serce dla psiaków, ich praca nie polega jedynie na wyprowadzaniu na spacer. Chodzi też o oswajanie przestraszonego zwierzęcia i poznanie go. Bo to właśnie wolontariusze kontaktują się z potencjalnymi nowymi właścicielami. Muszą więc wiedzieć, jak psiak reaguje na transport, czy lubi dzieci, pogodzi się z kotem lub drugim psem i czy łatwo go ułożyć, czy też potrzeba do tego osoby z dużym doświadczeniem.

Wolontariusze tworzą psie profile w mediach społecznościowych, na forach i własnych stronach internetowych, robią fotki i umawiają się na wspólne spacery zapoznawcze. Oni najlepiej znają swoich podopiecznych i doskonale wiedzą, które są nieśmiałe i potrzebują czasu, by zaufać człowiekowi, a które są fanami przytulania, głaskania i rozdawania buziaków. Wolontariusze jeżdżą też na wizyty przedadopcyjne i sprawdzają warunki, czy przypadkiem pies nie trafi z deszczu pod rynnę i nie szykuje się dla niego życie na łańcuchu. Taka opcja jest z góry wykluczona!

W poszukiwaniu nowej miłości

Dla psiaków imprezy na świeżym powietrzu są wielką frajdą. Wykąpane i wyczesane, z pięknymi czerwonymi bandankami na szyjach prezentują się wspaniale. Pies jest z natury ciekawski, a na piknikach ma mnóstwo bodźców. Najpierw jazda autobusem, potem zwiedzanie nowego miejsca, intrygujące zapachy i psie towarzystwo. Trafia się okazja do zabawy i opychania smakołykami.

Imprezy warto wpisać do kalendarza, bo np. na spotkaniach „Adoptuj Warszawiaka” można zaczipować swojego czworonoga. Na majowym Warszawskim Dniu Zwierząt były pokazy psich sztuczek, porady, warsztaty i konkursy z nagrodami. A w sierpniu warto zajrzeć na plażę blisko ZOO. Tam też co roku odbywa się piknik. Bliższe szczegóły na stronie: www.napaluchu.waw.pl .


fot. Andrzej Chomczyk – Sztuka Kadru
„Nasze Czasopismo” nr 06-07-08/2019