Polityka

DEMOKRACJA TO NIE TYLKO WYBORY

Demokratyczne rządy są emanacją woli wolnych i równych obywateli państwa. Ważne jest jednak, aby obywatele byli odpowiednio przygotowani do korzystania ze swoich praw, w przeciwnym razie demokracja zmieni się w swoja karykaturę.

Andrzej Wierzba

Kolebką europejskiej demokracji były polis – starożytne greckie miasta. W Atenach decyzje były podejmowane na zgromadzeniach przez wszystkich mężczyzn-obywateli. Kobiety i niewolnicy nie mieli prawa głosu. Zgromadzenia Ludowe odbywały się kilka razy w miesiącu i na nich w powszechnym głosowaniu były podejmowane decyzje.

Zalążkiem nowożytnej demokracji w Europie była Wielka Karta Swobód – akt wydany w Anglii 15 czerwca 1215 r. przez króla Jana bez Ziemi pod naciskiem możnowładztwa, wzburzonego królewską samowolą. Na przestrzeni wieków zakres władzy rady doradczej, izby wyższej i niższej parlamentu, był przyczyną wielu sporów i walk. W ich wyniku w 1649 r. został stracony król Karol I, a jego miejsce jako dyktator zajął Oliver Cromwell. Po jego śmierci została przywrócona monarchia Stuartów.

Niechęć monarchów do parlamentu i dzielenia się władzą doprowadziły do odsunięcia od władzy Jakuba II i powołania na tron jego siostry Marii wraz z mężem Wilhelmem Orańskim. W 1689 r. zwycięski parlament uchwalił ustawy dotyczące podatków, wolności wyznania i podległości króla ustawom parlamentu.

Polskie tradycje

Polska demokracja należy do najstarszych na świecie. W 1505 r. podczas obrad Sejmu w Radomiu uchwalono konstytucję Nihil novi. Sejm stał się najwyższą władzą ustawodawczą w państwie, a nowe prawa mogły powstawać przy jednoczesnej zgodzie króla, senatu i izby poselskiej. W kolejnych latach poszczególne organy walczyły o zwiększenie swoich uprawnień: królowie chcieli ograniczenia roli senatu i izby poselskiej, magnaci i szlachta starali się zmniejszyć rolę króla. Ościenne mocarstwa wykorzystywały słabości naszej demokracji i wspierały przekupstwem zrywanie sejmików. Postępował kryzys gospodarczy i upadek suwerenności Polski. Brak silnej władzy spowodował zabory i ostateczną utratę niepodległości na ponad sto lat.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. dekret Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego stanowił, że „wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci”. Jednocześnie wszyscy otrzymali czynne prawo wyborcze. Podczas II wojny światowej działał polski rząd na uchodźstwie. Po wojnie nasz kraj znalazł się pod kuratelą Związku Radzieckiego. Teoretycznie odbywały się wybory, ale ich rezultat był wcześniej ustalany w Komitecie Centralnym PZPR. W 1989 r. Polska wróciła do grupy państw demokratycznych i w 2014 r. była na 40. miejscu pod względem jakości demokracji. Obecne rządy doprowadziły do spadku na 54. pozycję w roku 2018. Dla porównania, Indie są na 38. pozycji.

Oblicza demokracji

Większości osób utożsamia demokrację z możliwością wyboru swoich przedstawicieli do sejmu, senatu, na urząd prezydenta i radnych w samorządach lokalnych. Nawet w dyktaturach są przeprowadzane wybory, mające udawać procesy demokratyczne. Do prawdziwej demokracji potrzebna jest wolność obywateli. W czasach niewolnictwa pan zapewniał mieszkanie, ubranie i pożywienie swojemu niewolnikowi. Z zarobku niewolnik mógł sobie zatrzymać 10 proc.

Obecnie państwo nie zapewnia utrzymania, a pobiera od lepiej zarabiających obywateli podatki i świadczenia większe niż 50 proc. Urzędnicy podejmują szczegółowe decyzje, jakie leki będą stosowane na choroby przewlekłe, jakie szkodliwe substancje mogą być używane przy produkcji pożywienia, ile godzin religii mają uczniowie szkół. Ministrowie powtarzają przesłania marketingowe wielkich koncernów, promując przykładowo auta elektryczne, które w przypadku naszej energetyki opartej na węglu będą powodowały większe zanieczyszczenie środowiska i obywateli.

Do demokracji potrzebne jest wykształcone i świadome społeczeństwo. Program szkolny nadal opiera się o pamięciowe przyswajanie encyklopedycznych danych z przedmiotów, które były ważne 100 lat temu. Uczniowie nie zdobywają doświadczenia w pracy zespołowej, mało jest elementów związanych z przygotowaniem młodych ludzi do pracy w skomputeryzowanym świecie, brakuje praktycznej nauki prawa i życia w społeczeństwie obywatelskim.

Groźne deficyty

Dostęp do rzetelnej informacji w telewizji jest blokowany i zastąpiony marketingiem politycznym. Zamiast mówić o prawdziwym stanie zadłużenia, obiecuje się ludziom kiełbasę wyborczą kupioną za pieniądze ukradzione przyszłym pokoleniom. Partie opozycyjne nie mają dostatecznego dostępu do państwowej telewizji i radia. Oficjalne informacje są podawane tendencyjnie, w sposób mający wystraszyć wyborców. Za pieniądze nielegalnego pochodzenia trolle internetowe publikują spreparowane „opinie” obywateli.

Demokracja wymaga praworządności. Ze względu na niedofinansowanie i brak kadr najprostsze sprawy w sądach ciągną się latami. O wyroku najczęściej decyduje procedura prawnicza, a nie zwykła uczciwość czy sprawiedliwość. Obywatele nie są równi wobec prawa. Wypadek kierowcy kolumny rządowej jest inaczej oceniany niż wypadek spowodowany przez szarego obywatela.

Starając się o pracę musimy mieć odpowiednie wykształcenie, praktykę i badania lekarskie. Politykom startującym w wyborach wystarczy poprawiany komputerowo uśmiech i pieniądze na kampanię. Pomogą koledzy z partii i prezentacja w programie telewizyjnym. Głosując na posła w grubej książeczce do głosowania nie otrzymujemy informacji, ile ma lat, jakie wykształcenie, jaki jest jego stan zdrowia, ile lat przepracował i jak duże podatki zapłacił jako pracownik lub przedsiębiorca. Wygrywają ludzie popularni, którzy potem nie potrafią się nawet wysłowić podczas prac w komisjach sejmowych. W przypadku posłów do Europarlamentu często są wybierane osoby bez znajomości języków obcych i umiejętności prowadzenia negocjacji w naszym interesie.

Przy braku przesłanek demokracji trudne jest przygotowanie dobrych dla Polski programów wyborczych i oszacowanie wyników wyborów. Budżety partii są na tyle małe, że wielkim koncernom czy innym krajom łatwo wpływać na wynik wyborów. Legalne lub nielegalne dotacje, kupione wpisy na forach internetowych, gwarancje pracy po zakończeniu kadencji dla polityków sprawiają, że obywatele Europy mają dość politycznych elit. Powstające w wyniku tego partie buntu zdobywają na krótki okres popularność, a po jakimś czasie giną lub ich politycy stają się częścią warstw uprzywilejowanych.

My, zwykli obywatele, chcielibyśmy żyć w demokratycznym państwie, rządzonym przez wykształconych i oddanych polityków, bardziej efektywnych niż efektownych. Działających w imieniu polskich firm i pomnażających nasz dobrobyt. Internet stwarza nam możliwość lepszego wyboru ludzi, którzy będą rządzić naszą Ojczyzną. Warto poświęcić czas na dobry wybór i koniecznie trzeba uczestniczyć w wyborach. Weźmy do siebie hasło znanego fotografa Tomasza Sikory „Nie wygłupiaj się, idź na wybory”.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 06-07-08/2019