Społeczeństwo

DROGA DO WOLNOŚCI

Polska pokojowa droga do wolności stała się wzorem dla świata. O tym, że po naszym 4 czerwca 1989 r. upadł berliński mur i w nasze ślady szły kolejne kraje bloku wschodniego, pamiętamy znakomicie. O tym, że polskie doświadczenia doceniono na drugim krańcu ziemi, w Południowej Afryce, już niekoniecznie.

Maria Lewandowska

Tymczasem w 1992 r. południowoafrykański rząd zaprosił właśnie Polaków, by podzielili się doświadczeniami naszej pokojowej rewolucji. Zarówno działaczy opozycji niepodległościowej działających w Komitecie Obywatelskim – Zofię Kuratowską, Andrzeja Celińskiego i Krzysztofa Pawłowskiego, jak lidera środowisk oddających władzę Aleksandra Kwaśniewskiego. Do RPA przedstawiciele obu środowisk zostali zaproszeni osobno, nic zresztą wzajemnie o swoich zaproszeniach nie wiedząc.

Początek lat 90. XX w. był w RPA gorącym czasem. Od kilku lat państwo przeżywało kryzys gospodarczy, spowodowany m.in. międzynarodowymi sankcjami wobec polityki apartheidu. Wprowadzane od końca lat 40. prawo teoretycznie służyć miało rozdzieleniu ras i umożliwieniu każdej osobnego harmonijnego rozwoju. Faktycznie apartheid stał się polityką dyskryminacji rasowej. Biali, stanowiący zaledwie kilkanaście procent mieszkańców Republiki Południowej Afryki, mieli wielkie przywileje. Pozostali byli przez prawo dzieleni i hierarchizowani.

Sprzeciw okupiony krwią

W jednej z sal Muzeum Apartheidu 131 stryczków wiszących pod sufitem symbolizuje 131 wykonanych wyroków śmierci za nieprzestrzeganie praw apartheidu i walkę z nimi. A ta trwała od samego początku segregacji. W 1955 r. w Soweto (wówczas prawie półmilionowym townshipie na południowy zachód od Johannesburga) odbył się Kongres Wolności zorganizowany przez wszystkie ugrupowania działające na rzecz zniesienia dyskryminacji rasowej. Wzięło w nim udział 2884 delegatów i ponad 7 tys. obserwatorów.

Kongres przyjął Deklarację Wolności, proklamującą równość bez względu na kolor skóry, przestrzeganie praw człowieka i wolne wybory, w których wyłaniane będą władze państwowe. Jednak na jej realizację mieszkańcy RPA czekali pół wieku. Były to lata znaczone krwią. W marcu 1960 r. doszło do masakry w Sharpeville, w której od policyjnych kul zginęło 67 demonstrantów protestujących przeciwko wprowadzeniu przepustek pozwalających na poruszanie się po kraju. Później był krwawo stłumiony strajk szkolny w Soweto, w którym dzieci protestowały przeciwko obowiązkowej nauce języka burskiego i wiele innych „incydentów”. Ci, którzy walczyli z apartheidem, trafiali do najcięższych więzień.

Nelson Mandela – jeden z sygnatariuszy Deklaracji Wolności – do więzienia trafił na 27 lat, z czego 18 spędził w tym najcięższym w RPA, na wyspie Robben nieopodal Kapsztadu. Aresztowanie Mandeli w 1962 r. ściągnęło na RPA sankcje polityczne i gospodarcze ONZ.

Polskie ślady

Musiało jednak minąć jeszcze 30 lat, nim świetnie rozwijająca się gospodarka Południowej Afryki – oparta na złocie i diamentach, ale i na myśli technicznej – zaczęła niebezpiecznie trzeszczeć w szwach, a to pociągnęło za sobą zmiany polityczne.

Partia Narodowa, która od lat 40. rządziła RPA, trzymała się świetnie, ale w latach 80. rząd prezydenta Pietera Bothy zgodził się na mieszane małżeństwa i nieco rozluźnił drakońskie przepisy apartheidu. Nelson Mandela z wyspy Robben został przeniesiony do więzienia Pollsmoor na przedmieściach Kapsztadu. Część członków partii Narodowej zdawała sobie sprawę, że wcześniej czy później musi dojść do wyborczej konfrontacji. A ta zdeterminowana była demografią. Dlatego w latach 80. Południowa Afryka szeroko otworzyła swoje granice dla białych imigrantów, m.in. Polaków.

– W obozie dla uchodźców w Wiedniu RPA miała swoich przedstawicieli, którzy przekonywali nas – uciekinierów z komunistycznej Polski, że warto osiedlić się w Południowej Afryce. Miałem do wyboru albo długie oczekiwanie na to, czy będę mógł zostać w Austrii, co było mało prawdopodobne, podobnie jak wyjazd do Niemiec czy Szwecji, na co liczyłem, albo szybką przeprowadzkę do RPA, na bardzo korzystnych warunkach, bo miałem zagwarantowaną dobrą pracę i mieszkanie – opowiada Zbyszek, który do dziś mieszka pod Johannesburgiem. Takich jak on były tysiące.

Wywodzący się ze skrajnie nacjonalistycznego nurtu Botha zrezygnował z urzędu. Jednym z powodów był udar. Jego miejsce zajął znacznie bardziej liberalny Frederik de Klerk. 2 lutego 1990 r. wygłosił wielkie przemówienie o przełomie w Południowej Afryce i zdecydował się wypuścić z więzienia Nelsona Mandelę. W marcu 1992 r. rozpisał referendum, w którym zdecydowana większość obywateli RPA opowiedziała się za przeprowadzeniem wolnych i równych wyborów z udziałem wszystkich mieszkańców kraju.

– Grupa biznesmenów postanowiła wesprzeć proces demokratycznych przemian, nazwaliśmy to operacją Jamestood. Prowadziła ją Terry Rosenberg. Ja byłem jednym z koordynatorów – wspomina Andrzej Kiepiela, polski konsul honorowy w Durbanie. W 1990 r. zostały nawiązane stosunki dyplomatyczne między Polską i RPA.

Misja pojednanie

– Na jednym ze spotkań w przedstawicielstwie RPA w Warszawie zostaliśmy poproszeni o pomoc. Jej cel został jasno sprecyzowany. Poinformowano nas, że RPA zbliża się do likwidacji apartheidu i ogromnym wyzwaniem będzie wprowadzenie dotychczas dyskryminowanej ludności czarnej i kolorowej do państwa tworzonego przez białą społeczność. Padło zdanie, że to tak jak u nas w Polsce – wspomina Andrzej Celiński. Trójka niepodległościowych działaczy została zaproszona do RPA na trzy tygodnie.

– Już trzeciego dnia zorientowałem się, że na niewiele możemy się przydać, bo rząd RPA obrał rzeczywiście trudny cel, ale też rozważnie i w przemyślany sposób dobiera środki do jego realizacji. Byli w tym o wiele klas lepsi niż my w latach 80. – mówi Andrzej Celiński. Wspomina, że takim przełomowym momentem była wizyta w technikum w niewielkim miasteczku. – Miałem dobre porównanie, bo syn moich przyjaciół także chodził właśnie do technikum w małym miasteczku. Różnica jednak była taka, że w jego szkole bardzo wąskiej specjalizacji uczyło się 1500 uczniów, którzy w ciągu pięciu lat nauki nie mieli pojęcia, czy i gdzie znajdą zatrudnienie. W południowej Afryce w technikum było 320 uczniów. Mieli 24 różne kierunki kształcenia. Każdy przed rozpoczęciem nauki odbywał rozmowę o tym, co chciałby robić po szkole, każdy uczeń miał przypisanego mentora – przyszłego pracodawcę, z którym przez całe cztery lata nauki utrzymywał kontakt i u którego odbywał praktyki – opowiada Andrzej Celiński. – Czułem, że to my musimy się od nich sporo nauczyć – dodaje.

W 1994 r. w RPA odbyły się pierwsze wolne wybory. Bezapelacyjnie wygrał je prowadzony przez Nelsona Manelę Afrykański Kongres Narodowy. Rok wcześniej Frederik de Klerk i Nelson Mandela wspólnie otrzymali pokojową nagrodę Nobla. Odebrali ją dokładnie 10 lat po tym, jak pokojowego Nobla otrzymał Lech Wałęsa. Jednak polski i południowoafrykańscy nobliści nigdy się nie spotkali…


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 06-07-08/2019