Felieton

I TAK WYGINĘŁY MAMUTY…

Wybory do Parlamentu Europejskiego nie przyniosły upragnionego przez stronę anty-PiS-ową przełomu, dzięki któremu w jesiennych wyborach krajowych zwycięstwo miało być już tylko formalnością. To było jak uderzenie głową w mur.

Mateusz Kijowski

Przez wiele lat mieszkałem w gminie, w której przez prawie pięć kadencji wójtem był ten sam człowiek. Od początku nie podobał się elitom. Organizowaliśmy stowarzyszenia, akcje, szukaliśmy kontrkandydatów. Oprotestowywaliśmy wyniki wyborów wskazując na nadużycia i fałszerstwa. W połowie trzeciej kadencji udało się. Państwowa Komisja Wyborcza uznała, że wyniki wyborów były fałszowane. Okazało się, że i bez fałszerstw zostałby wybrany, ale… stracił mandat, bo fałszował wybory. Odbyły się wybory uzupełniające. Wygrał je ten sam wójt… w pierwszej turze.

W kolejnych wyborach wójt już nie miał konkurentów. Szkoda było czasu. Kiedy zmarł pod koniec piątej kadencji, na jego pogrzebie byli wszyscy jego krytycy, konkurenci i oponenci. Było też jedenastu duchownych, w tym jeden biskup i jeden kardynał.

Najważniejsze jest znaleźć winnych. Zakończona właśnie wyborami europejska kampania wyborcza to porażka sił prodemokratycznych. Zawinili liderzy. Schetyna, Lubnauer, Czarzasty, Nowacka, Kossakowski, Tracz, Kosiniak-Kamysz.

Całe partie zawiniły. Koalicja Europejska nie była widoczna w kampanii poza dużymi miastami. Na wsi nie było ulotek, plakatów, banerów. Działacze nie dojechali, nie dowieźli. Olali wyborców. Na listy wystawili zasłużonych działaczy zamiast dobrych specjalistów, profesjonalistów z doświadczeniem i dokonaniami.

Bezideowi karierowicze. Połączyli się bez żadnej spójności programowej. A przecież nie można uprawiać polityki nie broniąc swojej ideologii. Nie można się wyrzec swoich przekonań. Na takich bezideowych partyjniaków nikt nie będzie głosował.

I ten Biedroń. Myślał, że jak dorwał trochę kasy, to zrobi sobie kilka widowiskowych konwencji i zdobędzie 20 proc. głosów. Że premierem będzie, opowiadał. A Schetyna może się ubiegać o tekę wicepremiera u niego… Rozbił stronę prodemokratyczną.

Poza tym głupi naród mamy. Niewykształcone, nieoczytane matołki, co nie znają historii i dają się kupować. 500+, 300+, 13-tka, 100+ na świnie… Wszyscy oni to świnie – sprzedali swoje głosy za prezenty, za które sami będą płacić. Debile. Chamy.

Rozwiozłem z przyjacielem z sąsiedniej miejscowości 300 kompletów ulotek – profrekwencyjnych oraz tych kandydatów z Koalicji Europejskiej, od których udało nam się te ulotki zdobyć. W mojej wsi rozwiozłem tylko ulotki mojej kandydatki, bo tylko te mi zostały. Około 100 ulotek. Powiesiłem na płocie baner mojej kandydatki, przyjaciele powiesili jeszcze baner innego kandydata z tej samej listy.

W sąsiedniej miejscowości KE zdobyła ponad 44 proc. W mojej wsi moja kandydatka zajęła pierwsze miejsce, chociaż była na czwartym miejscu na liście.

Byłem na spotkaniu wyborczym, przekonywałem na Facebooku i Twitterze, spędziłem kilka godzin jeżdżąc z moją kandydatką autobusem po stolicy. Ona weszła z czwartego miejsca, wyprzedzając „dwójkę” i „trójkę”.

Starałem się. Ale widać za mało. Za mało, bo nie osiągnąłem założonych celów. A może za mało osób przekonałem do aktywności? A może trzeba było nie tylko wejść w kampanię wyborczą, ale zorganizować partię polityczną i wystartować, zachęcając wyborców do mądrego głosowania? A może wejść do jednej z istniejących partii, żeby swoją aktywnością od środka ją wzmocnić i jednocześnie zapobiec negatywnym zjawiskom?

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, artykuł 4.

  1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
  2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Możemy przyjąć różne tłumaczenia. Jedne pomogą nam coś zmienić na przyszłość, inne pogrążą nas jeszcze bardziej. Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu. Kto chce, szuka przyczyny, kto nie chce, szuka winnych. Co zrobisz do najbliższych wyborów?


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 06-07-08/2019