Kultura

KRYMINAŁ, CZYLI LOGIKA, NAMIĘTNOŚĆ I MUZYKA

Przeraża mnie moda na pisanie i czytanie kryminałów. Nie rozumiem fascynacji zbrodnią i umysłem mordercy, ale… paradoksalnie kryminał może stać się najlepszym początkiem przygody z muzyką. A jeżeli jeszcze tłem jest Gdańsk…


Anna Schwerin

W hierarchii użyteczności języków obcych język muzyki klasycznej zdecydowanie przegrywa z praktycznością angielskiego lub chińskiego. Prawdą też jest, że nieznajomość nut czy historii muzyki nie tylko nie przeszkadza w odbiorze żadnej kompozycji, ale i pozwala na wygłaszanie bez skrępowania autorytarnych opinii typu podoba – nie podoba mi się. To skutecznie mrozi rozmowy o sztuce dźwięku, gdyż rozmówca zazwyczaj swoją ignorancję zwala na „stwierdzony już w dzieciństwie” brak słuchu.

Dlatego z przyjemnością wysłuchałam wystąpienia profesora Ryszarda Zimaka – dyrygenta, pedagoga i byłego rektora Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, podczas konferencji naukowej „Muzyka w rozwoju słuchowym człowieka” w ramach V Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu „Ślimakowe Rytmy”.

Profesor Zimak zwrócił uwagę, jak szkodliwe może być rzucone niefrasobliwie stwierdzenie „o braku słuchu muzycznego” dziecka, które jednorazowo nie potrafiło prawidłowo powtórzyć dźwięku zagranego na fortepianie. Taka pseudo diagnoza może całkowicie zniechęcić je do podejmowania prób poznania muzyki. Wskazał też, że zawodowi muzycy nad rozwojem swojego słuchu muzycznego pracują latami w systemie szkolnictwa artystycznego, uzyskując m.in. umiejętność czytanie nut „na sucho”, bez użycia instrumentu i wyłącznie za pomocą wyobraźni dźwiękowej. Pozostali odbiorcy muzyki tego umieć nie muszą.

Z jego wypowiedzi jasno też wynikało, że nie ma żadnych przeciwwskazań ani bariery wieku, aby rozpocząć edukację muzyczną. Prezentowane również podczas sesji symulacje odbioru muzyki przez osoby słyszące i pacjentów z wszczepionymi implantami udowodniły, że my, zdrowi nie zastanawiamy się nad otaczającą nas sumą rozmaitych dźwięków i że nie potrafimy sobie wyobrazić nagłej utraty tego bogactwa.

Dróg do odkrycia głębi świata muzyki jest wiele, a jedną z nich mogą być kryminały napisane przez muzyków. Na początek proponuję lekturę „Kompozytora” Sławomira Górzyńskiego, z wykształcenia skrzypka, obecnie grającego na altówce w orkiestrze w Joensuu w Finlandii i „Fałszywą nutę” Izabeli Żukowskiej, muzykologa i dziennikarki Polskiego Radia. Obie pozycje łączy problem kradzieży cudzych kompozycji i robienia na ich podstawie międzynarodowych karier. Są zbrodnie, namiętności, brutalność artystycznego świata, akcja rozciągnięta na kilka stuleci i geograficzna wielość miejsc akcji, ale też żelazna logika przeprowadzenia tematu literackiego, podobna muzycznej strukturze kompozycji zapisanej w partyturze.

Polecam również do wglądu partytury używane przez dyrygentów, którzy przygotowując utwór do wykonania nierzadko swoje uwagi nanoszą na papier różnymi kolorami, tworząc nowy układ graficzny kompozycji oraz uwypuklają matematyczną budowę utworu. Ale uwaga – wprawne oko może „ukraść” interpretację, więc dyrygenci zazdrośnie strzegą swych partytur. Pozostają nam zatem partytury prezentowane w muzeach.

Bohaterowie muzycznych kryminałów są postaciami fikcyjnymi, ale ich życie toczy się w konkretnych czasach, miastach i salach koncertowych. Tę dbałość o szczegóły odnajdujemy zwłaszcza w „Fałszywej nucie”, której trzon akcji rozgrywa się w Gdańsku. Bohater – holenderski XVII-wieczny lutnista Florinus de Groot z Lejdy przybywa do miasta nad Motławą, aby spotkać swoje przeznaczenie. Przywitała go Turmmusik – Muzyka Wież, której możemy posłuchać i dziś w wykonaniu zespołu Tubicinatores Gedanenses oraz Moniki Kaźmierczak – carillonistki kościoła
Św. Katarzyny (www.tubicinatoresgedanenses.com).


Zespół Tubicinatores Gedanenses, fot. Ewa Juszczyk-Kowalkowska
„Nasze Czasopismo” nr 09/2019