Społeczeństwo

SŁOWNIK WYRAZÓW TRUDNYCH: LGBTQ

Wiele wskazuje na to, że podczas trwającej kampanii wyborczej kwestia osób LGBTQ odegra ważną rolę. Rządzący próbują nimi straszyć, licząc na brak wiedzy swoich zwolenników. Warto zatem wyjaśnić, o co chodzi.

Karolina Romańska

W Polsce poziom akceptacji dla osób o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej od lat jest stały, nie spada i nie wzrasta względem ostatnich badań w 2015 r., zleconych przez Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” ,działające na rzecz umożliwienia osobom nie-heteroseksualnym zawierania legalnych związków partnerskich.

No dobrze, ale “LGBTQ”? Nieheteronormatywność? Co to za stwór i dlaczego nas ciągle tym męczą? I w ogóle o co tyle hałasu?

Wg Oksfordzkiego Słownika Języka Angielskiego, akronim pochodzenia angielskiego „LGBTQ” można rozwinąć jako „lesbian, gay, bisexual, transsexual and queer” – czyli orientacje seksualne lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści i osoby „queer”.

Lesbijki to kobiety, którym podobają się inne kobiety. Geje to mężczyźni, którym podobają się inni mężczyźni. Biseksualiści czują pociąg seksualny do obu płci jednakowo. Transseksualiści to osoby, które nie akceptują swojej płci i dążą do jej zmiany. Osoby „queer” nie identyfikują się jednoznacznie jako kobieta lub mężczyzna; myślą o sobie niejako jak o androgenicznej „trzeciej płci”.

Ponadto, osoby transseksualne rodzą się kobietą lub mężczyzną, ale psychicznie czują się płcią przeciwną. Po operacji zmiany płci i terapii hormonalnej asymilują całkowicie swoją nową płeć i zachowują się w niej bardzo stereotypowo (czyli mężczyzna zmienia się w kobietę i staje się kwintesencją kobiecości; nosi zwiewne sukienki, pełny makijaż, zawsze ma pomalowane paznokcie i utrefione włosy; a kobieta zmieniona w mężczyznę staje się kwintesencją męskości – rąbie drzewo, pali cygara, zachowuje się głośno i ekspansywnie, działa zdecydowanie, itp.). Osoby „queer” nie zawsze mają potrzebę zmiany płci; czasami posiadają jednocześnie fizyczne atrybuty męskie i żeńskie (np. kobiece piersi, ale męskie genitalia). Przykładem osoby „queer” jest finalista/ka Eurowizji Conchita Wurst z Austrii.

Pozostała nam jeszcze „nieheteronormatywność”. Oznacza to przynależność do społeczności LGBTQ, która nie mieści się w heteroseksualnej „normie” w skali społecznej. Biologicznie rzecz ujmując, heteroseksualizm to norma, w Polsce, Europie i na świecie. Nie ma widoków, by to się zmieniło, gdyż byłoby to ewolucyjnie niewskazane. Osobniki heteroseksualne mają najwyższe szanse na posiadanie i wychowanie potomstwa. W Polsce osób identyfikujących się jako należące do którejś grupy LGBTQ jest 4,9 proc. i częściej są to kobiety niż mężczyźni. Wg niemieckiego Dalia Research Institute, w całej Europie jako należący do grupy LGBTQ identyfikuje się 6 proc. populacji. Zatem w Europie jest więcej osób LGBTQ niż w Polsce, co może wynikać z większej świadomości osób ankietowanych, większej lub mniejszej szczerości, a także po prostu ze stanu faktycznego.

Czy nieheteronormatywne orientacje seksualne są dziedziczne, czy też można się nimi „zarazić”? Wg naukowych badań, nie bardziej niż można zarazić się leworęcznością. Natomiast co to tego, czy np. homoseksualizm jest genetycznie uwarunkowany, nauka nie jest do końca zgodna. Wiele badań wskazuje, że raczej nie jest to kwestia genetyki; jest to jednak kwestia biologii. Badania wykonane w kilku państwach na świecie, od Europy po wyspy Samoa, sugerują, że homoseksualizm może mieć podłoże ewolucyjne. W środowiskach, gdzie wielodzietność jest normą, występuje on częściej niż w pozostałych. Inne badania wskazują na, że znaczenie ma kolejność i liczba synów urodzonych przez tę samą kobietę. Im więcej synów, tym prawdopodobieństwo, że następny będzie miał homoseksualną orientację, wzrasta w uwagi na zmiany w organizmie matki, wpływające na kolejne ciąże. Badanie nie pokazuje jednak tych samych rezultatów w przypadku córek. Istnieją też badania łączące poziom stresu matki podczas ciąży z wyższym prawdopodobieństwem wystąpienia u dziecka dysonansu orientacji psychofizycznej (orientacja fizyczna niezgodna z psychiczną). Jednoznacznych konkluzji w tej chwili jednak nie ma.

Z drugiej strony, istnieją grupy i środowiska, skupione najczęściej wokół religii, które utrzymują, że bycie osobą homoseksualną lub inną z grupy LGBT to wybór, skutek złego wychowania, złych wzorców w okresie dojrzewania lub traumatycznych przeżyć oraz że można „uzdrowić” osobę homoseksualną i sprawić, by stała się heteroseksualna. Wg prof. Lwa Starowicza, „należy przestać odrzucać terapię mającą zmienić orientację homoseksualną. Wielu pacjentów poinformowanych o skuteczności leczenia może dokonać racjonalnego wyboru i poddać się terapii w celu minimalizacji niechcianych zainteresowań homoseksualnych i rozwoju potencjału heteroseksualnego. Należy uznać, że zdolność do dokonania takiego wyboru jest fundamentalna dla autonomii i samostanowienia pacjenta.”

Zatem warunkiem koniecznym jest chęć i zainteresowanie zmianą samej osoby poddawanej terapii. Zmiana pod przymusem nie jest możliwa. Nie ma natomiast naukowego potwierdzenia teorii, że orientację można zmienić siłą woli. Należy też pamiętać, że przy braku dowodów na skuteczność tzw. terapii konwersyjnej istnieją bardzo mocne dowody naukowe na to, że prowadzi ona do zaburzeń natury psychicznej, zwiększonej podatności na depresję, a także stosunkowo często kończy się samobójstwem pacjenta.

Badania zdają się popierać tezę, że orientacja LGBTQ ma podłoże bardziej w czynnikach biologicznych niż w środowiskowych. Psychologia stosowana oraz osoby o poglądach konserwatywnych twierdzą inaczej. Faktem jest, że homoseksualizm występuje samoistnie u wszystkich gatunków zwierząt, od myszy i szczurów po ssaki naczelne, w tym blisko spokrewnione z człowiekiem szympansy.

Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wydało nawet w tej sprawie oświadczenie: Nie ma wśród naukowców konsensusu co dokładnych przyczyn rozwijania się u jednostki orientacji heteroseksualnej, biseksualnej, gejowskiej czy lesbijskiej. Pomimo licznych badań, które poszukiwały możliwych genetycznych, hormonalnych, rozwojowych, społecznych i kulturowych wpływów na seksualną orientację, nie pojawiły się żadne odkrycia, które pozwoliłyby naukowcom na wniosek mówiący, że seksualna orientacja jest determinowana przez jakikolwiek szczegółowy czynnik czy czynniki. Wielu uważa, że zarówno natura, jak i wychowanie wspólnie odgrywają skomplikowane role; większość osób doświadcza niewielkiego lub żadnego wyboru dotyczącego ich orientacji seksualnej.

Konkludując, niczego nie można stwierdzić jednoznacznie. Poza jednym – każdy człowiek żyje tak jak chce, gdy ma do tego warunki; a gdy ich nie ma, walczy o nie i je zdobywa albo ginie próbując. Pytanie tylko, czy skoro mniejszość LGBTQ jest w autentycznej „mniejszości”, to spełnienie jej próśb zmieniłoby cokolwiek w życiu większości?


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 09/2019