Ekonomia

FESTIWAL PODWYŻEK DOPIERO SIĘ ZACZYNA

W „spożywczaku” do koszyka wkładasz dwie kajzerki, 10 najtańszych jajek, jakiś dżem, serek wiejski, masło, parówki i okazuje się, że nie stać cię na śniadanie, bo masz 20 zł. Jeszcze trzy lata temu wydałbyś 16 zł z małym ogonkiem. Co dzieje się z cenami?

Katarzyna Wyszomierska

Jesień może nie okazać się dla wielu osób taka piękna, bo inflacja, która rośnie od początku roku, pod jego koniec jeszcze przyśpieszy. Wzrost cen dostrzegają nie tylko analitycy finansowi; sami zauważamy, że nasze portfele szybciej pustoszeją. Inflacja w czerwcu wyniosła 2,6 proc., wobec 2,4 proc. w maju. Statystyczny Kowalski za przykładowy koszyk śniadaniowy w maju zapłacił 21,59 zł, czyli o 5,37 zł więcej niż trzy lata temu.

bułka kajzerka 50 g – z 0,28 zł na 0,38 zł
10 najtańszych jajek – z 3,48 zł na 5,01 zł
dżem Herbapol 280 g – z 3,33 zł na 3,84 zł
serek wiejski Piątnica – z 1,46 zł na, 1,78 zł
masło ekstra 200 g – z 3,3 zł na 5,35 zł
parówki Berlinki 250 g – z 3,74 zł na 4,17 zł

Ile od maja 2016 r. do analogicznego miesiąca roku 2019 wyniosła zmiana cen podstawowych produktów? Królem jest papier toaletowy (wzrost o 91,2 proc.), który kosztował 3,07 i zdrożał do 5,87 zł (za 8 rolek). Goni go masło (wzrost o 62,1 proc.), za które w 2016 r. trzeba było zapłacić 3,30 zł, a w 2019 – 5,35 zł za kostkę 200 gramową, ale ziemniaki są szybsze (wzrost o 64,7 proc., z 2,24 zł do 3,69 zł
za 1 kilogram). Nie ustępują w wyścigu także i inne towary jak 10 najtańszych jaj (44 proc.), najtańsza sól (43,2 proc.), ser gouda (35,5 proc.), bułka kajzerka (35,7 proc.), pomarańcze (34,1 proc.).

Pan Mariusz zaoszczędził, bo… zrobił zakupy za zachodnią granicą. – Wyszło taniej niż w Polsce – mówi. – Byłem w maju w Niemczech i w jednej z popularnych sieci za 10 jaj, chleb chrupki Wasa 250g, brokuł 0,348 kg, duży pęczek szczypioru, ser gouda tarty 100 g, ser gouda plastry 300 g, makaron rurki 500 g, paprykę czerwoną 2 szt, pieprz cały w młynku 50 g i dżem 450 g zapłaciłem 12,78 euro. Po przyjeździe za taki sam koszyk musiałem dać 57, 02 zł, czyli o jedno euro więcej.

Na targu wyścig cen

Lato zawsze było czasem najtańszych warzyw. Było, ale już nie jest. Od kilku lat ceny płodów rolnych drożeją. Królową rankingu wzrostu cen jest kapusta, której cena w ciągu kilkunastu miesięcy wzrosła o 500 proc., ale goni ją pietruszka (150 proc.). Seler kosztował jeszcze do niedawna 2,30 zł za kilogram, obecnie 3,50 zł. Burak ćwikłowy już wczesną wiosną kosztował 1,2 zł, a rok wcześniej 0,7 zł, kapusta kwaszona 3,6 zł, a rok wcześniej 2,5 zł, kapusta czerwona 2,8 zł, a rok wcześniej 0,8 zł (porównanie luty 2019 do lutego 2018 r).

Ceny idą w górę z różnych powodów, choć susza wydaje się być głównym winowajcą. Dotknęła rolników w zeszłym roku, ale również i w tym. Część z wytwórców czy przetwórców płodów rolnych nie otrzymało w ogóle lub nie otrzymało na czas rekompensat. Niektórzy nie ruszyli z produkcją na części areałów, stąd mniejsza podaż. W tym roku wiosną w wielu regionach Polski już odczuwano suszę, ale klęska przyszła szybciej niż w zeszłym, równie gorącym roku. W niektórych powiatach deszcz nie spadł przez dwa miesiące, a przypomnijmy, że przez prawie miesiąc utrzymywały się afrykańskie upały.

Jest wiele czynników sprzyjających inflacji. Przedsiębiorcy coraz głośniej mówią o zwiększających się podatkach i kosztach pracy, które wpływają nie tylko na ceny produktów, ale i usług.

Za te same pieniądze nie tylko mniej zjemy, ale i zatankujemy. 20-procentowy skok cen paliw (benzyna bezołowiowa zdrożała z 4,39 zł do 5,28 zł za litr) niestety przekłada się nie tylko na wzrost cen artykułów spożywczych, ale także usług i towarów przemysłowych. W naszych rozmowach coraz częściej pojawia się temat wzrostu cen usług komunalnych, takich jak dostarczenie i oczyszczanie wody czy wywóz odpadów. W dodatku ceny za leczenie rosną prawie najszybciej w tym stuleciu – w maju usługi medyczne podrożały aż o 5 proc. (rok do roku) i w związku z wydłużającymi się kolejkami do państwowych placówek na pewno nie będą spadać. Do tego drożeją leki…

Inflacja nasza codzienna

Podwyżki czają się wszędzie! – Inflację widzę także w słodyczach, które moje dzieciaki uwielbiają – mówi pani Weronika, mama Ingi, Karoliny i Piotrusia. – Kiedyś czekolada ważyła 100 g, jeszcze pół roku temu – 90 g, a teraz widzę, że 5 g urwano. Producenci zmniejszają gramaturę, aby nie pokazywać podwyżek, zapewne związanych ze wzrostem cen prądu i benzyny. Taka sama cena, ale różna gramatura dotyczy piwa, sosów, dżemów, lodów, kaszy, ryżu – na przykład kiedyś występujących w wersji 4×100 g, a teraz – 4×80 g.
Coraz mniej jest też wódki w wódce. „Żubrówkę” można kupić w wersjach 40 i 37,5 proc. Cena pierwszej jest wyższa od drugiej, więc nieświadomy niczego klient sięgnie po tę tańszą i słabszą. A przed nami podwyżka akcyzy, która nastąpi w 2020 r…

Prognozy nie pozostawiają złudzeń – nie ma co liczyć na spadek cen. Analiza dotycząca produktów spożywczych (w tym pieczywa, nabiału, słodyczy, warzyw, owoców, mięsa i przetworów), a także kilku towarów używanych na co dzień (papier toaletowy, pasta do zębów, mydło czy proszek do prania) i benzyny pokazuje, że ceny rosną w niespotykanym od dekady tempie. Już w styczniu analitycy alarmowali, że Polska znalazła się w grupie krajów, w której wzrost cen artykułów konsumpcyjnych jest najwyższy. Ekonomiści przestrzegają przed kryzysem, który będzie odczuwalny podczas ostatniego kwartału tego roku, a najpóźniej w styczniu. NBP w opublikowanym w lipcu “Raporcie o inflacji” przewiduje wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) w tym roku na poziomie 2,0 proc., w 2020 r. – 2,9 proc. Po raz pierwszy od sześciu i pół roku inflacja w Polsce przekroczyła cel inflacyjny NBP. Przewidywany przez bank centralny wzrost cen energii w 2019 r. wyniesie 0,5 proc., by do 2020 r. dociągnąć do 4,1 proc.

Pełna obaw jest emerytka, pani Bogusia, która codziennie jedzie na drugi koniec miasta po tańsze warzywa i mięso. – Tak, dostałam dodatkowe pieniądze od rządu, ale wydałam je na coraz bardziej drożejącą żywność – żali się pani Bogusia, która skrupulatnie liczy wydatki domowe od przejścia na emeryturę w 2014 roku. – Kajzerka pięć lat temu kosztowała 0,14 zł, teraz dwa razy więcej, mleko w lipcu 2016 r. kosztowało 2,30 zł, rok później o 10 groszy więcej. Za kilogram cukru w lipcu 2016 r. płaciłam 2,80 zł, a w lipcu 2017 r. już 3,15 zł. A ceny warzyw jakieś z kosmosu. I tak grosz do grosza okazuje się, że na coraz mniej mnie stać. Drożyzna bije w najsłabszych: emerytów czy rodziny osób niepełnosprawnych. Musimy sobie odmawiać już nie tylko drożejących lekarstw, ale rezygnować z niektórych produktów. Gdzie te czasy, gdy pietruszka była w zasięgu emeryta, a na kapustę nie trzeba było pożyczać? Strach myśleć, jakie drogie będą święta.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 09/2019