Felieton

PLUSY UJEMNE

PiS czy Koalicja Obywatelska? Tutaj się rozegra najważniejsza konkurencja w najbliższych wyborach. Do tego będą jeszcze dwa pojedynki na boku. Lewicy z procedurami i PSL z progiem wyborczym. Co będzie wygraną Polski? Polek i Polaków?

Mateusz Kijowski

Nie mam żadnej wątpliwości, że wygraną będzie rząd bez udziału PiS-u albo faszystów. Jak to osiągnąć? Wybory wygrywa się większością 2-3 procent głosów. Na to nakłada się metoda przeliczania głosów na mandaty opracowana przez Victora d’Hondta. Jeżeli po jednej stronie jest jeden spójny blok, a po drugiej trzy, trzeba więcej głosów, żeby wygrać. Bo większy ma premię za wielkość.

Więcej głosów… ale liczą się tylko te niezmarnowane. Czyli te oddane na ugrupowania, które przekroczą próg wyborczy. Na pana d’Hondta nie mamy już wpływu – bloki wyborcze są określone, a listy podomykane. Czy my, wyborcy, możemy w ogóle mieć wpływ na wynik wyborów?

To my stawiamy znak „x” i wrzucamy głos do urny. Niestety, wielu z nas nie chce głosować. Inni nie są w stanie oddać głosu na kogoś, kto ich do siebie zraził. Co my, obywatele i wyborcy, możemy zrobić, żeby poprawić nasze życie?

Mamy dwie możliwości. Pierwsza, to zrobić wszystko, żeby załapać się na programy socjalne PiS-u. Spłodzić dziecko. 500+. Albo urodzić ciężko chore dziecko. Trumienkowe+. Albo… zostać niepełnosprawnym. Znowu 500+, pod warunkiem, że nie przekroczysz progu dochodowego poniżej minimum przetrwania dla osoby pełnosprawnej. Można jeszcze posłać dziecko do szkoły – 300+ raz do roku, lub zostać emerytem – jednorazowe 880+.

Można też nie uwierzyć PiS-owi, że utrzyma te świadczenia i zwrócić uwagę na sprawy zasadnicze, na wartości – i nie głosować na PiS. No to na kogo? Po drugiej stronie mamy trzy bloki i każdy z nich zasługuje na głos. Każdy też deklaruje, że chce odsunąć od władzy obecnie rządzących. Mogliby stworzyć koalicję po wyborach. Pytanie – jak mają się dogadać po wyborach, skoro nie umieją się dogadać przed wyborami? Przecież teraz im bardziej zależy, bo zabiegają o głosy wyborców. Ale to pytanie zostawmy na później.

Czy jednak rzeczywiście zabiegają o głosy? Są tacy, co rzeczywiście zabiegają, ale są i tacy, którzy nie zabiegają o głosy, a jedynie chcą wykazać, że ten drugi jest gorszy, śmieszniejszy, mniej uczciwy, bardziej pazerny… Straszenie czarnym ludem oczywiście ma pewien zasięg. Ale dzisiaj dociera głównie do przekonanych.

Druga koncepcja, to ściganie się, kto da więcej. Czy można się ścigać z populistami, kto będzie bardziej populistyczny? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy od zawsze deklarowało się odpowiedzialność gospodarczą… Szóstką nie pokona się piątki. Mówi się, że nie należy dyskutować z idiotą, bo najpierw sprowadzi nas na swój poziom, a później pokona doświadczeniem. Idiota udowodni bez problemu, że pięć to więcej niż sześć.

Jeżeli obywatel miałby się kierować wypowiedziami polityków, powinien szybko kupić bilet na samolot i wyjechać do Anglii. Oni tam nie wiedzą, co to znaczy wyjść po angielsku i jeszcze pewnie wiele lat będą w Unii.

Można też kierować się doświadczeniem. Przez poprzednie dwie kadencje Polska rozwijała się dynamicznie. Odpowiedzialni za ten rozwój dzisiaj też startują, chociaż nie umieją prowadzić kampanii wyborczej. Ich kompetencje są gdzie indziej.

Jak im pomóc? Po pierwsze, trzeba zadbać, żeby mogli stworzyć większość w parlamencie. Żeby żaden głos oddany po demokratycznej stronie się nie zmarnował. Przepchnijmy wszystkie bloki prodemokratyczne przez próg wyborczy. Chociażby z zagryzionym językiem i zatkanym nosem.

Po drugie, trzeba pomóc im zaangażować licznych wolontariuszy do aktywności w kampanii wyborczej. Sami nie umieją, ale jeżeli będziemy się domagać organizacji i wytycznych do działania, może w końcu usłyszą.

Po trzecie, trzeba im pomóc. Żeby tylko pozwolili…


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 09/2019