Społeczeństwo

NIEDOSKONALI, ALE PIĘKNI

Żyjemy w ciągłej niepewności. Nigdy nie wiemy, czy nam się uda, czy nie. Często nie mamy kontroli nad tym, co się wokół nas dzieje. Ogólnie rzecz ujmując, nasze życie jest nieprzewidywalne.

Agnieszka Gołas

Współczesne społeczeństwo jest wrażliwe i przepełnione niepewnością, podatne na ciosy, wyśmiewanie, hejt, odrzucenie, ironię i krytykę. Funkcjonujemy w kulturze niedostatku i czujemy się niedostatecznie silni, skuteczni, kochani, atrakcyjni, inteligentni, zdrowi, sprawni fizycznie, zdecydowani… W głębi duszy sami też uważamy, że jesteśmy niegodni miłości i przynależności, które są podstawowymi potrzebami człowieka. Nie pokazujemy jednak innym swoich uczuć, bo wówczas ujawnilibyśmy tak niemodną dzisiaj słabość, niedostosowanie, niedoskonałość, marność. Wstydzimy się. Słabeuszy i ofiar przecież nikt nie lubi, nie ceni. Ludzie podziwiają silnych i asertywnych, a dzisiejsza cywilizacja powtarza nam bezustannie: popraw beret i do przodu! Psychiczna zbroja, przejawiająca się złością, agresją, zobojętnieniem, obwinianiem innych, osądzaniem, nadmierną asertywnością, cynizmem, perfekcjonizmem, byciem „fajnym” – to nasza codzienna obrona przeciwko obnażeniu się, otwarciu i autentyczności.

Trudna emocja

Wstyd to najtrudniejsza ludzka emocja. Przez prawie 20 lat badała ją amerykańska psycholożka Brené Brown, profesorka na Uniwersytecie w Houston. Jest autorką pięciu bestellerów (wg „New York Timesa”), a jej wystąpienie w TED Talk (The Power of Vulnerability – Potęga wrażliwości) obejrzało już ok. 35 mln ludzi.

Jej zdaniem, wstyd, lęk i deficyt poczucia własnej wartości powodują, że zakładamy zbroję i udajemy kogoś innego: nie pokażę, jaki jestem, bo mnie nie zaakceptują. Nie odsłonię się, bo zostanę odrzucony. Odgradzamy się od samych siebie i od innych, tłumimy uczucia, uśmierzamy wrażliwość na różne sposoby: uzależnienia, sport, rozmaite metody na odwrócenie uwagi, etc. Wstajemy rano z myślą: co lub kto mi dzisiaj zagraża? Jaką walkę muszę stoczyć? I zakładamy zbroję. Gdy tłumimy te odczucia, tłumimy też inne, jak radość, satysfakcja, spełnienie, spokój, poczucie szczęścia. Nie można bowiem tłumić wybiórczo. Tłumimy je, ponieważ nie mamy wiary, jesteśmy skazani na niepewność. Boimy się tej niepewności i dlatego mówimy: ja mam rację, ty się mylisz. To twoja wina, nie moja.

Mamy dziś politykę, w której brak rozmowy: obwinianie się nawzajem jest sposobem na pozbycie się bólu i zakłopotania, na odreagowanie złości, ukrycie kłamstwa. Chodzi przecież o to, by wypaść dobrze. Niegodzenie się na bezbronność, niepewność, własną wrażliwość i nieprzewidywalność rodzi agresję. Jestem silna, zawsze dam sobie radę. Patrzymy na życie jako na ciągłą walkę i konieczność samoobrony. W ten sposób tracimy energię na budowanie ochrony. Gdy wszystko postrzegamy jako zagrożenie, nie mamy już ufności i zaangażowania.

Ujawnić wrażliwość

Im mniej potrafimy przyznać przed sobą i innymi, że jesteśmy wrażliwi, tym więcej wrażliwości mamy w sobie. Jeśli pozostaje to ukryte – męczymy się żyjąc nieautentycznie, „pod publiczkę”. Tymczasem w tysiącach rozmów, jakie przeprowadziła Brown, okazało się, że w gruncie rzeczy najodważniejsi są ci, którzy nie wstydzą się i nie boją otworzyć przed innymi. W jej opinii ludzie wrażliwi i nie ukrywający swej wrażliwości mają „pełne serca”. Są też szczęśliwsi, mają lepsze, głębsze związki, czują, że są godni miłości i przynależności.

Jesteśmy dobrzy i piękni dzięki swojej wrażliwości i odwadze przyznania się do niej. Bycie wrażliwym to gotowość do powiedzenia „kocham cię” jako pierwsi, choć boimy się odrzucenia, do działania, gdy nie ma pewności sukcesu, do poproszenia o pomoc, mimo że nie mamy gwarancji, że ją dostaniemy. Wrażliwość to przyznanie się do strachu przed wynikami ważnych badań lekarskich… Nie mamy żadnej pewności, brak nam kontroli, a jednak działamy pomimo tego. Trzeba porzucić mierzalność, pewność i działać z serca. Zaakceptować brak pewności i dać się ponieść swojej wrażliwości. Autentyczni wrażliwcy są według Brené Brown współczesnymi herosami.

Wrażliwość i autentyczność są więc drogą do miłości, więzi, przynależności, intymności, zaufania, nadziei, wdzięczności, intuicji, zabawy, ale także do kreatywności i innowacji. Bez porażek nie ma innowacyjności w firmach, a bez wrażliwości lidera ich zespoły nie działają harmonijnie i skutecznie.

Siostra empatii

Jak określa się wrażliwość i nadwrażliwość? Według powszechnej opinii, to emocjonalna słabość, delikatność, bezbronność. Ludzie bardzo wrażliwi odbierają rzeczywistość z perspektywy bardzo osobistej, intymnej, prosto z serca. Pozostają sobą nawet wtedy, gdy mogą zostać zranieni lub odrzuceni. Mają w związku z tym szczególną zdolność empatii: czują emocje innych, bo nie ukrywają swoich. Jednak jeśli ujawniamy swoją wrażliwość, jeśli otwieramy serce, musimy być gotowi na jego złamanie. O tym trzeba pamiętać i stawić czoło takiej możliwości. Właśnie dlatego pokazanie wrażliwości wymaga niesłychanej odwagi psychicznej i emocjonalnej. Tego nie da się uniknąć i ludzie, zamiast zdobyć się na tę odwagę, zabijają w sobie wrażliwość.

Czym różni się empatia od sympatii? Gdy otwierasz się przed osobą wrażliwą, czujesz, że jest cała z tobą, że „wchodzi w twoje buty”: jestem tu z tobą, czuję to co ty, dziękuję, że mi o tym powiedziałeś. Czasem wystarczy właśnie taka pełna serca obecność, niekiedy potrzebny jest dotyk, przytulenie. Empatia wymaga odczuwania tego, co druga osoba. Z takim kimś jesteś bezpieczny. Gdy zaś zwierzasz się osobie zamkniętej, która chce być dla ciebie „sympatyczna”, zwykle czujesz po prostu wstyd: o, to niedobrze! Ale kochana, weź się w garść, bądź silna. Gdy mówisz: moje małżeństwo się rozpada, ona zapewne odpowie: ale przynajmniej masz męża. Często też doda: e tam, to nic, posłuchaj, co mnie się przytrafiło! Taka osoba stawia się ponad tobą, czujesz, że jest „lepsza”, nie tak „słaba” jak ty i „wie lepiej”.

Granice

Aby autentyczna empatia była skuteczna, trzeba stawiać granice. To jednak nie mury, lecz wyczucie, z czym czuję się dobrze, a z czym już nie. Nie istnieje prawdziwa empatia bez stawiania osobistych granic. Łatwiej jest być autentycznie współczującym, gdy te granice wyznaczamy.

Wielu twierdzi, że doskonała, bezstronna empatia, nieskażona egoizmem i poczuciem wyższości jest dla zwykłego śmiertelnika nieosiągalna. Ich zdaniem, znacznie większą wartość ma empatia podyktowana rozsądkiem, empatia racjonalna (Kant). Ja jednak myślę, że nie należy zadowalać się taką konstatacją i starać się być w stałym kontakcie z własną wrażliwością oraz zdobyć się na odwagę okazywania jej innym na co dzień.

Zrzućmy nasze zbroje! Rozbrójmy wszechobecną obojętność, nienawiść i sztuczność. A jeśli nawet z niektórymi to się nam nie uda, zawsze możemy się od nich odsunąć (ze współczuciem). Pamiętajmy: jesteśmy wystarczający w swej niedoskonałości.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 10/2019