Społeczeństwo

SŁOWNIK WYRAZÓW TRUDNYCH: TECHNOKRACJA

Europę demokratycznie ogarnia fala populizmu. Na Węgrzech demokratycznie wybrany mini-dyktator Orban rozmontowuje demokrację. Przed nami demokratycznie zarządzony w referendum Brexit. Demokracja to nie jest koniec historii, bo zaraz się jej demokratycznie pozbędziemy. Tylko co ją zastąpi?

Karolina Romańska

Demokracja w oryginalnym, greckim założeniu była przeznaczona dla wąskiej grupy społecznej. Swoich przywódców demokratycznie mogli wybierać tylko wolni, zamożni mężczyźni. Reszta społeczeństwa – kobiety, niewolnicy, przyjezdni, była tego przywileju pozbawiona.

Dziś, przynajmniej w naszej części świata, demokracja jest dostępna dla wszystkich. Teoretycznie miała rozwiązać problemy z tyranią, rządami despotów czy partii komunistycznych. Okazało się jednak, że umiejętnie zarządzając wizerunkiem i hasłami, można przekonać suwerena, do wyboru przywódców całkowicie pozbawionych kwalifikacji do rządzenia, za to bez skrupułów dążących do zniszczenia mechanizmów demokratycznych. Przekonaliśmy się, że zrównoważony trójpodział władzy, który jest kamieniem węgielnym demokratycznego ustroju nie zadziała, jeśli choćby dwie władze z trzech (sądownicza, ustawodawcza, wykonawcza) będą sterowane politycznie. Modelowym już przykładem jest upolitycznienie Trybunału Konstytucyjnego oraz połączenie stanowisk Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości.

Cóż może stać się alternatywą dla „wadliwej” demokracji? Potencjalnie – technokracja. Słowo to według słownika Cambridge University jest połączeniem dwóch greckich słów tekhne (wiedza, umiejętność) i kratos (siła, władza), co oznacza “rządy wiedzy i umiejętności”. W systemie technokratycznym władzę sprawują osoby posiadające wiedzę, doświadczenie i zdolności do rządzenia. Stwarza to możliwość rezygnacji z polityków i zaangażowanie do rządzenia państwem (służbą zdrowia, drogami publicznymi, szkolnictwem, wypłatą zasiłków, obronnością) apolitycznych fachowców/biurokratów. Przykładem technokratycznego rządu jest obecna Rada Ministrów powołana przez Premiera Kanady, Justin’a Trudeau. Każdy z ministrów ma za sobą wiele lat doświadczenia w dziedzinie, którą zarządza. Podobnie przedstawia się skład Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin – w 90% są to wybitni eksperci. Aczkolwiek Kanada i Chiny stoją na przeciwnych biegunach możliwości, które stwarza technokracja. Kanada ustrój demokratyczny wykorzystuje do zbudowania rządu technokratycznego, którego celem jest prowadzenie polityki w jeszcze większym stopniu zgodnej z potrzebami obywateli. Technokratyczny rząd Chin wprowadza natomiast powszechną inwigilację społeczeństwa oraz odgórny system kar i nagród. Trzecią możliwością, którą stwarza technokracja jest model szwajcarski, w którym na poziomie kantonów (obszarów wielkości naszych województw) społeczeństwo obligatoryjnie głosuje nad konkretnymi rozwiązaniami, a wyniki głosowań są bezdyskusyjnie realizowane przez obiektywną, apolityczną, złożoną ze specjalistów administrację publiczną.

My, w Polsce jesteśmy na razie na etapie takiego społecznego rozwoju, który wymaga od nas politycznego zaangażowania. Moim zdaniem powinniśmy dać szansę kandydatom niezależnym, którzy z dużym prawdopodobieństwem nie będą ulegali naciskom rozmaitych partii, a z działań rozliczać ich będą wyłącznie wyborcy. To może być nasz pierwszy krok w kierunku technokracji. Oby tylko nie okazało się po wyborach, że od dotychczasowego rządu nie ma odwrotu, ponieważ dokonał on zbyt daleko posuniętej ingerencji w nasz ustrój. A jeżeli nie będziemy mieć już możliwości usunięcia rządów za pomocą demokratycznych narzędzi, to czy nadal będziemy się czuli bezpiecznie?


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 10/2019