Społeczeństwo

O GŁOSIE!

Nie lubimy swojego głosu. Bywa, że nim gardzimy lub traktujemy lekceważąco. Zwykle go nie tracimy, tylko czasem, jesienno-zimową porą, zaniemówimy. Mamy głos fizyczny i obywatelski, ale faktu tego nie doceniamy. Może dlatego, że nikt go nam na razie nie chciał zabrać?

Anna Schwerin

Jeszcze w ubiegłym wieku Międzynarodowy Dzień Muzyki przypadający 1 października był postrzegany jako istotny dla całego środowiska muzycznego. Ostatnio jednak święto to zagubiło się pośród innych wydarzeń. Niejako z urzędu dostrzega je ZAIKS, który co roku właśnie tego dnia na uroczystej gali wręcza nagrody Koryfeusza Muzyki Polskiej.

Tegoroczny Międzynarodowy Dzień Muzyki odbywa się w cieniu wyborów do Sejmu i Senatu. I oto dwa pozornie niezwiązane wydarzenia połączyło wieloznaczne słowo-klucz: głos. W kampanii słowo to najczęściej pojawia się podczas spotkań z potencjalnymi wyborcami w kontekście pytania: czy odda pani/pan swój głos na mnie?

Odpowiedzi bywają różne, niemniej nasuwa się wniosek, że nie wszyscy mają świadomość tego, czym jest głos. A jest nie tylko najwspanialszym instrumentem świata, ale też przede wszystkim określa naszą osobowość i indywidualność. Gdyby głos był dla naszego gatunku bez znaczenia, ewolucja by sobie z nim poradziła równie skutecznie jak z ogonem. Mówiąc zatem, że mój głos nie ma znaczenia, sami siebie lekceważymy i umniejszamy.

Głos jest naszą wizytówką. Specjaliści na podstawie jego barwy, głośności, brzmienia, sposobu artykułowania słów mogą dopatrzyć się naszych skrzętnie skrywanych sekretów i problemów. Wyjątkową specjalistką w tej dziedzinie jest Aneta Łastik, pedagog i piosenkarka, która opracowała własną, unikatową metodę pracy z głosem i opisała ją w książce „Poznaj swój głos”. Może właśnie dlatego politycy tak chętnie zatrudniają specjalistów z zakresu autoprezentacji i wystąpień publicznych. Uczą się, jak czarować odbiorów głosem, jak odpowiednią intonacją uwiarygodnić kłamstwo lub ukryć prawdziwe intencje.

Jak niebezpieczne i uwodzicielskie może być działanie głosu, przekonał się chociażby Odyseusz, który przeżył śpiew mitycznych syren tylko dlatego, że był przywiązany do masztu swego statku.

Muzycznie kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt głosów tworzy chór, który harmonijnie wykonuje najbardziej skomplikowane dzieła kompozytorów. Połączone głosy śpiewaków i publiczności mogą zmienić rządy. Klasycznym przykładem jest historia „Va, pensiero” chóru z III aktu opery „Nabucco” Giuseppe Verdiego, które stało się nieformalnym hymnem Włochów dążących do zjednoczenia państwa w XIX wieku.

Nie tak dawno siłę naszych głosów i moc ciszy poznaliśmy również i my podczas społecznych protestów i wydarzeń po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Podziwiamy osoby swoją postawą i działaniami starające się przywrócić głos tym, którzy z różnych powodów są niesłyszalni, Są to osoby słabe, chore, niepełnosprawne, mniejszości, ofiary szeroko rozumianej przemocy, wreszcie zwierzęta. Ileż niekiedy trzeba odwagi, aby powiedzieć – jestem ich głosem.

Środowiska feministyczne od lat starają się na nowo odczytać historię – poprzez uwolnienie głosu kobiet żyjących na przestrzeni wieków, które współtworzyły lub inicjowały nieraz epokowe wydarzenia, a jednak ich głos został zapomniany (herstoria). W ten nurt doskonale wpisują się muzyczne działania Agnieszki Budzińskiej-Benett i jej zespołu Peregrina. Artystki nagrały płyty (Filia Praeclara, Cantrix) z utworami wykonywanymi przez średniowieczne zakonnice. Tym samym przypomniały, że chorał gregoriański nie był domeną męskich klasztorów.

A zatem nim kolejny raz niefrasobliwie zlekceważymy przywilej oddania głosu, przypomnijmy sobie słowa zatroskanej Pani Słowikowej z wiersza Juliana Tuwima – „piórka głupstwo, bo odrosną, ale głos – majątek”.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 10/2019