Polityka

DEMOKRACJA ODDOLNA W POLSCE – INICJATYWA OBYWATELSKA

Ruchy obywatelskie i partie polityczne w Polsce zaczynają powoli dostrzegają istotę demokracji oddolnej i potrzebę wprowadzenia jej instrumentów, niemniej jednak nie opisują w swoich programach wprowadzenia inicjatywy obywatelskiej.

Prof. Mirosław Matyja

Referendum jest najważniejszym instrumentem w ramach oddolnej demokracji, a więc takiej, w której prawdziwym decydentem jest obywatel – rzeczywisty suweren państwa. Ale jak wiadomo, referendum nie bierze się „z powietrza”. Ktoś i w jakiś sposób musi glosowanie powszechne zainicjować. Takim instrumentem – obok weta obywatelskiego – jest inicjatywa obywatelska, która stanowi wyraz woli społeczeństwa/suwerena.

Inicjatywa obywatelska to narzędzie polityczne dające obywatelom oraz ugrupowaniom społecznym i politycznym prawo inicjowania zmiany konstytucji, a tym samym kreowania prawa. A jak wiadomo, obywatele najlepiej znają swoje problemy i bolączki.

Ciekawe jest to, że w Polsce od lipca 1999 r. obowiązuje ustawa o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. Niestety, zawiera ona cały szereg przepisów, które bardzo ograniczają możliwość praktycznego jej zastosowania jako skutecznego instrumentu oddolnego wpływania obywateli na kształt prawodawstwa. W odróżnieniu od Szwajcarii, forma inicjatywy obywatelskiej funkcjonuje w Polsce na poziomie zmiany ustawy, a nie konstytucji.

Poza tym, polscy obywatele posiadają jedynie teoretyczną możliwość zmiany polskiego prawa w ramach zgłaszania inicjatywy ustawodawczej. Dlaczego? Ponieważ ostateczna decyzja podejmowana jest w Sejmie, a nie w ramach referendum. Polska inicjatywa ma więc de facto charakter petycji obywateli do rządzących polityków, natomiast Polacy tracą kontrolę nad własnym pomysłem i przyjmują rolę biernego obserwatora.

Inicjatywa obywatelska jako narzędzie demokracji oddolnej powinna mieć charakter kreujący i innowacyjny. Jako instrument oddolny winna wyrastać ze społeczeństwa, a jej rezultatem powinno być bezprogowe i wiążące referendum, gdzie społeczeństwo miałoby ostateczny głos decyzyjny.

Za cel inicjatywy uznać trzeba wprowadzenie zmian lub uzupełnienie zapisów w Konstytucji, a przyjęcie ustawy. Tak więc pozytywne przegłosowanie danej inicjatywy w referendum zawsze powinno prowadzić do nowego bądź modyfikacji już istniejącego zapisu w konstytucji.

W Polsce niestety oddolna demokracja kończy się na zebraniu podpisów 100 tysięcy obywateli.

Należałoby na nowo określić liczbę podpisów w ramach inicjatywy obywatelskiej i czas ich zbierania. Wydaje się, że realistyczna liczba to 500 tys., a okres ich zebrania powinien wynosić – porównywalnie ze Szwajcarią – 18 miesięcy. Jest to czas potrzebny na to, aby przeprowadzić akcję agitacyjną w różnych środowiskach społecznych i politycznych.

I tu leży cały fenomen demokracji oddolnej, która powinna być ciągle obecna w społeczeństwie. Można sobie oczywiście wyobrazić różne inicjatywy, które nie dążyłyby do zmiany istniejącego zapisu w Konstytucji, lecz do wprowadzenia nowego, np. zapisu dotyczącego pociągnięcia do odpowiedzialności przestępców gospodarczych, zakazu prywatyzacji zakładów przemysłowych, sprzedaży polskich instytucji finansowych obcokrajowcom, procentowego limitu liczby obcokrajowców na terytorium Polski, uregulowania chaosu frankowiczów albo….zmiany ordynacji wyborczej z niedemokratycznej na demokratyczną itp. Przykłady można by tu mnożyć.

Niestety, wielu polityków w Polsce nie docenia albo nie rozumie istoty inicjatywy obywatelskiej – są tacy, którzy propagują w swoich programach jedynie referendum i nie zastanawiają się, jak w ogóle ma dojść do tego powszechnego glosowania. Inni natomiast ciągle jeszcze nie doceniają roli obywatela/suwerena. A szkoda, bo inicjatywa obywatelska – generująca automatycznie bezprogowe i wiążące referendum – dałaby obywatelom szansę na aktywny współudział w polskim procesie decyzyjnym.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 10/2019